proznosc

ludzie

  • środa, 22 lutego 2012
    • Retinoidy i panowie ;)

      Po dzisiejszej sesji masazu moj pan masazysta mowi do mnie tak:

      - to cos, co mialas na plecach, masz teraz we wlosach.

      - ???

      - no, takie biale skorki?

      - a, bo wiesz, ja mam taki nowy lek na tradzik... - zalapalam, a on na to:

      - znaczy sie, retinoidy, taaaak? patrz, ja te zuzywam  - pokazuje mi dumny niewidocznego pora na swojej twarzy; facet ma po 50tce i gladka cere, pytam wiec z niedowierzaniem:

      - ale Auge, po co Ci to? - a na to Auge

      - no wiesz, retinoidy sa tez przeciwzmarszkowe. Twoj tez jest w takiej duzej tubce? Tez masz go od lekarza?

      - tak, od dermatologa.

      - a, a ja od lekarza medycyny estetycznej. I mam tam jeszcze, w tej tubce, hydroquinone, bo wiesz, ono jest dobre na przebarwienia.

       

      Umarlam. W Holandii nieosiagalne jest zdobycie lekow na lewo, bo maja system centralny i lekarze i apteki widza, co gdzie i jak sie bierze. Do tego pacjent moze brac leki na recepte tylko z jednej apteki, w ktorej jest zarejestrowany. A tu sie okazuje, ze system ma jakies luki :)

      Porozmawialismy jeszcze o filtrach, i o przenikaniu UVA przez szyby - ow lekarz specjalizujacy sie w kosmetyce kazal Auge uzywac filtrow w domu tez, bo ma duze okna - ale to juz temat na inna notke.

      Czasami wydaje mi sie, ze filtrowo-retinoidowa wariacja to wirus niektorych tylko for internetowych z PL, a tu prosze, dowod na to, ze jest to wiedza duzo bardziej powazana, niz mi sie wydawalo :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Retinoidy i panowie ;)”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      środa, 22 lutego 2012 17:12
  • wtorek, 22 lutego 2011
    • Otwarta Beautypedia

      Jeszcze przez tydzien Beautypedia Pauli Begoun pozostaje otwarta dla zwiedzajacych - mozna ją czytac bez abonamentu. Nizej podpisana jest fanką Beautypedi, może nie wielką, ale wierną: to chyba jedyne tak kompleksowe opracowanie składów kosmetyków w internecie (jeżeli nie na świecie). Siłą Beautypedi jest to, że nad poszczególnymi analizami pracuje sztab specjalistów, rzeczywiście znających się na rzeczy i dysponujących ogromną wiedzą. Wadą - cóż, wad jest kilka.

      beautypedia

      Przede wszystkim, omawiane kosmetyki pochodzą głównie z amerykańskiego rynku, którego oferta znacznie przecież odbiega od europejskiego. Muszę jednak Beautypediowej ofercie oddać sprawiedliwość: po mojej prośbie o analizy kremów z Aldiego, dostałam przemiłego maila, a same omówienie kremów pokazało się w bardzo krótkim czasie. I z kremami Aldiego pojawia się problem drugi: Beautypedia skupia się tylko na składach i pośrednio na opakowaniach, w większości wypadków bez testowania produktów. W recenzji kremów z Aldiego, które, jak już pisałam, są naprawdę przyzwoite (szczególnie uzwględniając stosunek ceny do jakości), specjaliści z Beautypedii nie byli nimi zachwyceni: głównie dostało się Aldiemu za słoiczki, w których cenne składniki ulegają szybkiej dezaktywacji. Jednak wiele dużo droższych i o gorszych składach kremów też jest w słoikach (żeby nie powiedzieć, że większość), a Aldiowe kremy jednak wyróżniają się na tle owej większości, co już nie zostało zauważone. Kilka już razy zdarzało mi się w podobny sposób bardzo zaskoczyć dość ostrymi krytykami produktów, które w moim wypadku działały dobrze albo i bardzo dobrze.

      Beautypedyści oceniają produkty wg dość utartego schematu: ma alkohol, fatalnie, nie jest w atomierze, fatalnie, ma składniki zapachowe, fatalnie. Oczywiście, produkty Pauli Begoun, właścicielki Beautypedii, nie mają żadnej z tych wad. Zdecydowanie brakuje mi tutaj opinii kogoś, kto rzeczywiście miał dany produkt na własnej skórze, bo jak wiadomo, składy składami, a testy naskórne, cóż, zawsze mogą nas (pozytywnie) zadziwić, jak to miało miejsce w moim wypadku z serum Genifique. Oraz kogoś, kto nie firmuje własnym nazwiskiem marki kosmetycznej, bo takie opinie jednak nie będą zupełnie obiektywne.

      Do słabej części serwisu zaliczam też recenzje kolorówki - nic na to nie poradzę, ale o ile analizie składu kremu ufam, o tyle to, jak działa na nas maskara czy puder jest tak indywidualne, jak kolor oczu. Przykład? Beautypedia bardzo słabo ocenia Meteoryty Guerlaina, pisząc, że można znaleźć dużo taniej podobne albo i lepsze produkty. Tak? Cóż, mi (i tysiącom użytkowniczek) się nie udało, większość rozświetlaczy na mojej tłustej cerze robi efekt bombki choinkowej, a Meteoryty rzeczywiście dają efekt Photoshopa. Podobnie z najnowszym hitem internetowym, pudrami Jurlique, na których Paula nie zostawiła suchej nitki.

      Wsystko to nie zmienia faktu, że podstawowe informacje o kosmetykach pielęgnacyjnych można na Beautypedi znaleźć i generalnie należy im ufać. Przez najbliższy tydzień jeszcze - za darmo ;)

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      wtorek, 22 lutego 2011 09:31
  • środa, 08 września 2010
    • Wywiad z Moniką Jaruzelską

      W Wysokich Obcasach ukazał się wywiad z Moniką Jaruzelską. Jaruzelska, którą darzę sympatią ze względu na bijący z niej niesamowity spokój i niewielką częstotliwość pojawiania się w tabloidach, opowiada o swoim byciu singlem (jest, zdaje się, etatowym samotnikiem Warszawki) ale i o starzeniu. Choć prowadząca wywiad uparcie drąży temat, Jaruzelska ze świętą cierpliwością odpowiada na pytania:

      "Wysokie Obcasy: Gdzieś przeczytałam, że operację plastyczną należy zrobić wtedy, kiedy nasze wyobrażenie o sobie jest inne niż obraz, który widzimy w lustrze.

      Monika Jaruzelska: Czasami, kiedy patrzę na swoje zdjęcia, to widzę, że dużo się zmieniło. Dzięki temu mam poczucie ciągłości, narracji i chronologii mojego życia. Jak w dobrej powieści. Umiem już odróżniać wątki główne od pobocznych".

      Oczywiście, łatwo jest akceptować swoją twarz w każdym jej wydaniu, kiedy jest się równie piękną kobietą. Niemniej, dość przewrotnie brzmią te słowa w ustach osoby, która zrobiła karierę na stylizowaniu innych tak, by wydawali się być jak najbliżsi ideału (i najczęściej - jak najdalsi od swojego prawdziwego wizerunku). Nie wiem, czy szkalować za dwulicowość, czy też chapeau bas za szczerość?

      Bardzo spodobała mi się też ta wypowiedź:

      "Wysokie Obcasy: Z czasem nie wygramy, ale możemy go trochę oszukać.

      Monika Jaruzelska: To nie czas oszukujemy, ale siebie samych. Dla mnie znacznie ważniejsze od tego, jak wyglądam, jest to, jak się czuję. W tym samym czasie, kiedy miałabym stanąć do heroicznej walki o zatrzymanie młodości, coś sobie wstrzykując albo robiąc bolesne operacje plastyczne, mogę zadbać o swoje przyjemności. Wolę położyć się na rozgrzanych deskach pomostu na Mazurach i czuć, jak słońce niszczy moje włókna kolagenowe. Używam oczywiście kremów z filtrem, ale bardziej dla zdrowia niż urody. Dla mnie jest ważniejsze, że po opalaniu dobrze się czuję psychicznie i fizycznie, niż to, że będę miała więcej zmarszczek. Bo te zmarszczki i tak będę miała. A że kilka lat wcześniej?".

      To tak trochę a propos poprzedniej notki o Antheliosie. Nie, nie zamierzam odstawić tych wszystkich kremów, ser i filtrów. Ale - po raz kolejny - zadumałam się nad własną próźnością i jej (bez)sensem.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Wywiad z Moniką Jaruzelską”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      środa, 08 września 2010 15:46

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

Książka skarg i zażaleń: proznosc@gmail.com