proznosc

trądzik i okolice

  • środa, 16 listopada 2011
    • Effaclar micel

      Effaclar micelZawsze, jak czytam, ze dziewczyny z mojego klanu (filtrujacych sie codziennie) zmywaja makijaz micelem, zastanawiam sie, jak one to robia? Mojej tapety (serum+krem+filtr+podklad+puder, miejscami roz i brazer) nie rusza micel. Albo i rusza, ale musze zuzyc na siebie pol opakowania, zeby miec poczucie czystosci na twarzy.

       

      Byc moze winowajca jest tu sam plyn micelarny - Effaclar LRP, ktory, jak wlasnie widzialam w sieci, u wielu uzytkowniczek pozostawia wrazenie lepkosci. Przyznam, ze do konca butli dotrwalam tylko i wylacznie z wrodzonej chciwosci. ALE moje wrazenia z jego stosowania byly zupelnie inne na wyjazdach, gdzie nie mialam dostepu do wody (w roznych fajnych krajach, gdzie wyjscie od lazienki = wizycie u karaluchow, albo pod namiotem), bo tu jakos lepkosc i czasochlonnosc takiego demakijazu jakos mniej mi przeszkadzaly. Pewnie przez te wizje robali i fakt, ze w takich okolicznosciach przyrody docenialam nawilzenie cery, ktore of Effaclar oferowal.

       

      Gdyby jeszcze kiedys ciagnelo mnie do miceli, juz go raczej na pewno nie kupie. Podobnie jak Bioderme - nie wiem czemu, ale tez mi nie przypadla do gustu. Za to dzieki Femi przetestowalam Bourjoisa, i okazal sie z moja cera (i kieszenia) bardziej kompatybilny.

       

      Glownym motywem kupienia tego wlasnie plynu, wbrew cenie, bylo dla mnie to, ze jest adresowany do cer tradzikowych. Faktycznie, ma w skladzie cynk, ale niestety, na mnie nie dzialal w zaden sposob anty-tradzikowo.

       

      Sklad: Aqua, Hexylene Glycol, Glycerin, Poloxamer 188, PEG-4, PEG-4 Dilaurate, PEG-4 Laurate, Zinc PCA, Sodium Chloride, Sodium Lactate, Disodium Cocoamphodiacetate, Disodium EDTA, Citric Acid, Dihydrocholeth-30, Iodopropynyl Butylcarbamate, Polyaminopropyl Biguanide (Code FIL: B7419/1)
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Effaclar micel”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      środa, 16 listopada 2011 11:55
  • poniedziałek, 14 listopada 2011
    • Image, Clear cell, Salicylic clarifying tonic,

      Z wszystkich produktow Image to chyba moj najbardziej ulubiony i taki, za ktorym bede plakac: Clear Cell, Salicylic clarifying tonic. Tonik pachnie mocno ziolowo, jest delikatny dla skory, a mimo to likwidowal mi WSZYSTKIE niespodzianki na twarzy. Ostatnie kropelki trzymalam w zapasie, w razie czego ;)

       

      Image salicylic tonic

      Jak to zwykle bywa, nie ma podanego dokladnego skladu, tzn wiadomo, ze ma i AHA i BHA, nie wiadomo za to ile, w zwiazku z czym ciezko go bedzie podrobic. Mysle, ze to jeden z niewielu kosmetykow, ktory kupie ponownie, bo te wszystkie drogeryjne tonery z kwasem salicylowym maja bardzo duzo alkoholu (tu za to multum lagodzacych wyciagow), a do tego nie czynia cudow, jak tenze.

       

      I jak to u Image: nie ma parabenow, zapachow, barwnikow, nie ma wlasciwie prawie niczego, poza substancjami aktywnymi:

       

      Sklad:

      ACTIVE INGREDIENTS:

      Salicylic Acid, Glycolic Acid

       

      INACTIVE INGREDIENTS:

      Deionized water (Aqua), Hamamelis virginiana (Witch Hazel) water, Glycerin, Mentha viridis (Spearmint) Oil, Camellia oleifera (Green Tea) leaf extract, Ammonium Hydroxide, Melaleuca alternifolia (Tea tree) leaf oil, Arnica montana flower extract, Chamomile reticutita flower (Chamomile) extract, Aesculus hippocastanum (Horse Chestnut) extract, Melia azadirachta (Neem) extract, Eucalyptus globulus (Eucalyptus) oil.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Image, Clear cell, Salicylic clarifying tonic, ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 14 listopada 2011 20:49
  • sobota, 08 października 2011
    • Derma roller

      Wszyscy maja roler, mam I ja. O rolkach slyszalam na kilku forach, w koncu kupilam w zeszlym roku od mojej kosmetyczki, bardzo podekscytowanej rolkami i ich dzialaniem. Liczylam na to, co wszyscy: zmniejszenie blizn, poprawe gestosci skory, lepsza penetracje skladnikow kremow.

      derma roller 

      Moja rolka to Medik8, tytanium, 3mm (czyli rolka dla takich jak ja cieniasow i cykorow), na tyle duzo, by dac delikatny efekt, nie na tyle jednak, by uzywanie jej sprowadzilo sie do krwawej jatki. Powoli dojrzewam jednak do dluzszych igiel ;) Bo moj roler owszem, poprawia kondycje skory, jednak jest to nadal w kategorii pewnej poprawy, a nie widowiskowych rezultatow. Jednak efekty sa widoczne: skora robi sie promienna, zdrowsza, odzyskuje ladny, swiezy koloryt i te charakterystyczna “zbitosc”, ktora staruszki w moim wieku powoli zaczynaja tracic.

       

       

      Moja glowna nadzieja, czyli redukcja chomikowych obwisow I blizn nie spelnila sie w widowiskowy sposob, ale mysle, ze to glownie przez za mala czestotliwosc (teoretycznie raz/dwa w tygodniu, w praktyce, jak wpadne w wir pracy, zapominam o rolce na tygodnie), oraz zbyt krotkie igly. I byc moze tez technike: choc na bokach twarzy, gdzie mam blizny, roluje z pelna moca, dosc szybko mnie ta przygoda nudzi, I po paru minutach daje spokoj. Zasadniczo powinno to starczyc, bo producent zaleca po 10 pociagniec na miejsce, a mam wrazenie, ze robie wiecej, jednak w porownaniu z tym, co czytam na forach (godzinne rolowania) takie parominutowe przeoranie twarzy wypada dosc slabo. Wrazenia bolowe: rolka nie jest za bardzo bolesna, poza, ku mojemu zaskoczeniu, okolicami czola, gdzie musze sie przymuszac do rolowania i gdzie nie wyrabiam normy 10x. Natomiast okolice nosa czy policzki, co do ktorych mialam obawy, moge rolowac do upadlego.

      derma roller 

       

      A sama technika? W zasadzie podazam za zaleceniami producenta. Przed rolkowaniem spryskuje rolke Octaniseptem, I przecieram wacikiem z tymze samym srodkiem dokladnie umyta twarz.

      Pod rolke I po rolce daje serum Image, na wyrolowana buzie ichni krem, bo sa bez konserwantow i maja przyjazny, naturalny sklad. Do tego krem Image przechowuje w lodowce, dzieki czemu przyjemnie lagodzi podrazniona skore.

      Samo rolowanie przeprowadzam dlugimi pociagnieciami I malymi krzyzykami w roznych kierunkach, probujac sie upewnic, ze skora jest zaatakowana pod kazdym katem I na calej powierzchni. I dociskam ;), choc producent sugeruje delikatnosc.

      Po rolkowaniu myje rolke goraca woda, I znow spryskuje Octaniseptem, tak, jak zaleca producent. Nastepnie susze rolke w otwartym opakowaniu (ma taki sprytny “stojaczek”, dzieki ktoremu glowka z ilgami wisi w powietrzu). Ot, wszystko. Skora jest zaczerwieniona przez pare godzin, moze nawet nie tyle. Do rana nie ma sladu. Co prawda producent zaleca stosowanie codziennie (chyba, ze na poczatku wystepuje podraznienie, wtedy wolniejsze przyzwyczajanie skory). I pewnie przy takiej czestotliwosci rolka dzialalaby lepiej... Jednak i tak nie narzekam, czekam tylko na okazje zakupienia dluzszych igiel.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Derma roller”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      sobota, 08 października 2011 13:59
  • poniedziałek, 12 września 2011
    • Obagi, CLENZIderm M.D. Pore Therapy

      Kolejny kosmetyk z serii "zza wielkiej wody", choć zasadniczo można by go nazwać lekiem, bo skład ma podany w stylu leków właśnie, z wyszczególnioną substancją aktywną i resztą alfabetycznie. Ale do rzeczy: Obagi, CLENZIderm M.D. Pore Therapy, znaczy się tonik do cer trądzikowych z 2% kwasem salicylowym. 

      obagi tonik z kwasem salicylowymPoducent twierdzi, że roztwór oczyszcza skórę z bakterii powodujących trądzik, i nie można się z nim nie zgodzić. Tonik to właściwie sam alkohol (tak go pryznajmniej odczuwałam), a ten, jak powszchnie wiadomo, zabija na śmierć. Do tego całkiem miłe stężenie kwasu salicylowego, i jest git. Nie za bardzo wiem, po co w tymże produkcie wielkie - przynajmniej w odczuciu - ilości chłodzącego mentolu, może po to, żeby człowiek nie czuł pieczenia alkoholowo/kwasowego, a jedynie ten upiorny chłodek. To powiedziawszy, tonik działał b. dobrze, w ciąży był właściwie jedynym, co pomagało mi na szalejącą miejscami cerę (stosowany na niewielkich obszarach, nie codziennie i po konsultacji z lekarzem). Jednak nie wrócę do niego, bo a) żrący był jak Domestos b) naprawdę można sobie coś podobnego, a dużo łagodniejszego dla skóry, ukręcić bez większego wysiłku.

       

      Ps A Paula go wręcz zjechała, o tutaj.

       

      Skład:

      Substancja aktywna: Salicylic Acid (2%),

      Reszta: Benzalkonium Chloride, Benzyl Alcohol, Ethoxydiglycol, Fragrance, Glycerin, Menthol, Menthyl Lactate, Menthoxypropanediol, SD Alcohol 40-B (Alcohol Denat.), Ext. Violet 2, Water

       

      (sklad wyglada dziwnie, bo, jako ze producentowi udalo sie toto zarejestrowac jako lek, nie musi podawac INCI)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Obagi, CLENZIderm M.D. Pore Therapy”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 12 września 2011 12:22
  • środa, 29 czerwca 2011
    • Pianka do mycia twarzy Effaclar H

      Pianka do mycia twarzy Effaclar H

      Z (rzadkiego) gatunku: drogie, ale dobre. Super produkt dla kobiet, które fetyszystycznie zazdroszczą mężczyznom pianek do golenia :) Mnie tam zawsze było szkoda, że my tylko te kremy i żele, a oni mają mięciutkie, puchate pianki. No, więc najwyraźniej w La Roche ktoś był łaskawy pomyśleć też o takich rąbniętych klientkach, albo może o samej frmie, bo pianka jest świetna i pioruńsko niewydajna, z czego łatwo przewidzieć duży zysk małym kosztem. Skończyła mi się z zawrotną prędkością, a mimo to, uwaga uwaga, wrócę do niej.

      Effaclar H piankaNie sugerujcie się przeznaczeniem dla skór tłustych: pianka jest jedwabista i gęsta (naprawdę toczka w toczkę jak męskie pianki do golenia), świetnie oczyszcza, ale nie wysusza skóry. Nie pozostawia filtra na twarzy, jak czyni to wiele produktów do cer wrażliwych i stosowania z wodą, niemniej nie ściąga jej też na beton. Jedyny ostatnio zmywak, po którym nie musiałam nakładać nawilżacza, a przynajmniej nie natychmiast. Nie wiem, czy to brak SLS? Jednak nie tylko, bo inne zmywaki bez SLS nie robią na mojej skórze aż takiego wrażenia. Gdyby nie cena i wydajność, byłby to mój nr jeden w oczyszczaniu, bo do samego produktu naprawdę nie mogę się przyczepić.

       

      Skład: Aqua/Water, Coco-Betaine, Sodium Cocoamphoacetate, Dimethyl Ether, PEG-30 Glyceryl Cocoate, PEG-200 Hydrogenated Glyceryl Palmate, Polysorbate 20, Sodium Chloride, Isobutane, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Bisabolol, Butane, Zinc PCA, Glycerin, Disodium EDTA, Propane, Citric Acid, Polysorbate 21, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      środa, 29 czerwca 2011 10:36
  • wtorek, 21 czerwca 2011
    • The Body Shop, Tea Tree Oil, Facial Wash

      Yeah! W końcu! Udało się!

      Wykończyłam w końcu, do cna i w bólach opakowanie żelu The Body Shop, Tea Tree Oil, Facial Wash. Miałam całą serię, cała była beznadziejna, ale żel przebił wszystko. Miał jedną tylko zlaletę, która okazała się być wadą: niezwykłą wręcz wydajność, dzięki której nie mogliśmy się rozstać od dobrego roku (tak, wiem, normalne osoby wyrzucają takie kosmetyki, ja jednak najwyraźniej nie jestem normalna).

      The Body Shop tea tree żel myjącyA dalej: żel ma SLS na samej górze składu, dzięki czemu, poza tym, że się pieni, nieźle wysusza cerę. Nie ma żadnego wpływu na wykwity, jest wręcz wykwito-obojętny. Jest drogi jak jasna choinka (w porównaniu z działającymi produktami). W uwagach końcowych: śmierdzi, co nie jest dziwne (wszystkie kosmetyki z olejkiem herbacianym śmierdzą), ale przybija gwóźdź do trumny. 

      Aqua, Glycerin, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, PEG-120 Methyl Glucose Dioleate, Polysorbate 20, Alcohol Denat., Melaleuca alternifolia, Phenoxyethanol, Benzyl Alcohol, Allantoin, Polyquaternium-10, Sodium Salicylate, Limonene, Citric Acid, CI 19140 (Colour), CI 42090 (Colour). 

      TBS wypuścił nową wersję tej serii, ale prawdę mówiąc jestem tak zniechęcona, że nie ma bata, nawet na nią nie spojrzę.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „The Body Shop, Tea Tree Oil, Facial Wash”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      wtorek, 21 czerwca 2011 09:16
  • poniedziałek, 23 maja 2011
    • Vichy Normaderm

      Niderlandzkie Vichy przyjęło godną pochwały taktykę marketingową: otóż przy ostatniej zmianie składu Normadermu, wysyłało pocztą zestaw 7miu próbek kremu. Siedmiu, bo teoretycznie na siedem dni, w praktyce każdy, kto miał z tym kremem do czynienia wie, że nie da się go nałożyć w ilości 1.5ml na raz (próbowałam). 

      Ponieważ miałam jeszcze kilka próbek starej wersji, używałam całości przez kilka tygodni. I tak: choć skład faktycznie się zmienił, podobnie jak nazwa (teraz to jest Normaderm triactive), kremy są bardzo zbliżone w działaniu, konsystencji i zapachu. Zaletą obu jest brak parabenów, wadą starszej wersji był poliakrylamid, ale i wyciąg (słownie: jeden) roślinny; w nowej nie ma poliakrylamidu, ale i zielonego Eperua falcata (cokoliwke by to nie była za roślina).I tak dla mnie największą atrakcją było dostanie pocztą próbek ;)

      Vichy krem Normaderm

      Stara wersja:

      Skład: Aqua/Water, Alcohol Denat., Polyethylene, Glycerin, C12-13 Alkyl Lactate, Phenyl Trimethicone, Nylon-66, C13-14 Isoparaffin, Totarol, Zinc Pca, Glycyrrhetinic Acid, Sodium Hydroxide, Salicylic Acid, Poloxamer 338, Nylon-12, Disodium EDTA, Capryloyl Salicylic Acid, Tetrasodium EDTA, Laureth-7, Eperua Falcata/Eperua Falcata Bark Extract, Dextrin, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Acrylates/Stearyl Acrylate/Dimethicone Methacrylate Copolymer, Polyacrylamide, Mica, CI 77891/Titanium Dioxide, CI 42090/Blue 1, Parfum/Fragrance 

      Nowa wersja:

      Aqua, Glycerin, Alcohol Denat., Aluminium Starch Octenylsuccinate, Phenyl Trimethicone, Isononyl Isonanoate, Nylon-66, Pentaerythrityl Tetraethylhexanoate, Isopropyl Lauroyl Sarcosinate, Ammonium Polyacryldimethyltauramide, Sodium Hydroxide, Glycolic Acid, Silica, Salicylic Acid, Perlite, C12-13 Pareth-23, C12-13 Pareth-3, Cl 42090, Glyceryl Acrylate/Acrylic Acid Copolymer, Isohexadecane, Divinyldimethicone/Dimethicone Copolymer, Sodium Polyacrylate, Poloxamer 338, Disodium EDTA, Capryloyl Salicylic Acid, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Acrylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Polysorbate 80, Parfum

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 maja 2011 23:56
  • poniedziałek, 01 marca 2010
    • Clear Cell Medicated acne scrub

      Clear Cell Medicated acne scrub

      Kolejny z bardzo przyzwoitych kosmetyków Image, tym razem jednak jego cena nie do końca pokrywa się z działaniem - gdybym miała do wyboru, zdecydowanie postawiłabym na wcześniej omówione kosmetyki z tej samej serii (zmywacz do twarzy i krem). Nie, peeling nie jest zły; nie robi jednak aż tyle dobrego, co pozostałe kosmetyki. Jego drobinki są skuteczne, choć w miarę delikatne (nie wiem, jak to opisać, bo poza tym, że wykazują dobre właściwości ścierające, zdają się być, hmmm, elastyczne?). Jak widać, w składzie, poza tradycyjną zielonką, znajduje się też dezynfekujący skórę benzoyl peroxide, co wcale nie jest głupie, biorąc pod uwagę, że peeling jest przeznaczony do cery z aktywnym trądzikiem, czyli takim, który łatwo jest rozsiać po twarzy czy innej części ciała (peeling polecany jest szczególnie na plecy i klatkę piersiową). Z mojej ograniczonej wiedzy w czytaniu składów wynika, że peeling nie wykracza zbyt poza nazwę: ot, złuszcza - fakt, skutecznie i przyjemnie - skórę.

      Osobiście wolałabym, by i w tym składzie znalazło się BHA - w końcu producent każe masować skórę przez minutę, tak samo, jak w wypadku zmywaka do twarzy, byłyby więc szanse na dokładniejsze oczyszczenie porów. Plus za (śladową) obecność allantoiny, oraz typowy brak parabenów i innych takich.

      Image Medicated Acne ScrubSkład:

      aqua, cocamidopropyl hydroxysultaine, microfoliant beads, cera alba (bees wax), benzoyl peroxide, ammonium laureth sulfate, glycerin, alloe barbadensis (aloe vera) leaf extract, melia azadirachta (neem) leaf extract, symphytum officinale (comfrey) extract, carbomer, triethanolamine, mentha viridis (spearmint) oil, maleluca alternifolia (tea tree) leaf oil, eucalyptus globulus (eucalyptus) leaf oil, camellia lksinensis (green tea) leaf extract, arnica montana (arnica) flower extract, chamomilla recutita (chamomile) flower extract, aesculus hippocastaneum (horse chestnut) extract, allantoin, disodium EDTA.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 01 marca 2010 23:43
  • czwartek, 25 lutego 2010
    • Image, Clear Cell Salicylic Gel Cleanser

      Clear Cell Salicylic Gel Cleanser czyli kolejny z bardzo dobrych kosmetyków od Image (wiem, zaczynam brzmieć jak dystrybutor). Zakupiłam go licząc się z tym, że w ciąży będę musiała odstawić wszelkie złuszczacze, a Wielki Internet sugerował, że kwasy nakładane w zmywakach do twarzy krzywdy nie czynią. Cena, jak na żel myjący, jest porażająca, niemniej, uznałam, że cera bez wykwitów jest tego warta.

      Okazało się, że inwestycja zwraImage żel ca się z kilku powodów: żel jest niewobrażalnie wręcz wydajny i rzeczywiście wpływa na ilość niespodzianek na twarzy. Ponieważ próbuję go oszczędzać, a także ograniczyć codzienną aplikację BHA, co któreś mycie mam genialny pomysł powrotu do innego posiadanego aktualnie żelu, TBS z zieloną herbatą. I - wierzcie bądz nie - ostawienie tego cleansera powoduje nawrót zuego, z czego wnioskuję, że nieźle trzyma on moją hormonalnie szalejącą cerę w ryzach.

      Z dodatkowych zalet muszę mu oddać także brak wysuszenia cery (a w końcu używa się go z wodą i pozostawia na twarzy na całą jedną minutę), co pewnie zawdzięczamy stojącej dość wysoko w składzie glicerynie, oraz brak agresywnych substancji zapachowych - żel pachnie dość "medycznie", ale przyjemnie oraz mało intensywnie.

      Żel ma jedną jedyną wadę: jak wszystkie zmywaki Image, wymaga (i to bardzo wymaga) użycia jakiegoś pre-cleansera, obojętnie, mleczka kosmetycznego czy olejku. Z pozostałościami tychże daje sobie radę bezproblemowo, niemniej, zmycie grubej warstwy tapety czy filtra tylko za pomocą tegoż jest bliskie niemożliwości. No, i nie nadaje się do okolic oczu, ale to nic nowego w przypadku kosmetyków p/trądzikowych.

      Skład: aqua, ammonium laureth sulfate, salicylic acid, disodium ccoamphodiacetate, glycerin, PEG 120 methyl glucose dioleate, phenoxyethanol, caprylyl glycol, camellia sinensis (green tea) leaf extract, ethylhexylglycerin, polyquaternium-10, hexylene glycol, arnica montana (arnica) flower extract, chamomilla recutita (chamomile) flower extract, aesculus hippocastaneum (horse chestnut) extract, melia azadirachta (neem) leaf extract, hamamelid virginiana (witch hazel) water, maleluca alternifolia (tea tree) leaf oil, mentha viridis (spearmint) oil, eucalyptus globulus (eucalyptus) leaf oil.

      (foto - strona producenta)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Image, Clear Cell Salicylic Gel Cleanser”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      czwartek, 25 lutego 2010 15:00
  • czwartek, 18 lutego 2010
    • Image, Clear Cell Medicated acne lotion

      Jeden z moich ulubionych kosmetyków Image: Clear Cell, Medicated acne lotion. Ma na tyle małe stężenia wszystkiego, że nie boję się go używać w ciąży (benzoyl peroxide 5%, salicylic acid 3%) a jest przy tym bardzo skuteczny. Stosuję go punktowo, na rejony zakażone daną bakterią, i naprawdę działa. Bardzo silnie dezynfekuje cerę: rozsianie po twarzy twora już mi nie straszne, wystarczy przespać się z naprawdę minimalną warstwą tegoż specyfiku. Dodatkowo, cera robi się zdecydowanie rozjaśniona i jakaś taka ładniejsza, a przy tym, jak na kosmetyk przeciwtrądzikowy, jest super nawilżona (no dobra, nie super, ale w normie, co jak na antybakteryjne cudo jest prawdziwym wyczynem). Czy muszę dodawać, że znika też towarzyszące krostom zaczerwienienie i obrzęk? (być może to przez aloes na drugim miejscu w składzie?).

      image clear cell lotionBardzo jestem ciekawa, jak zadziałałby na całą twarz, jednak póki co wolę się wstrzymać z testami (używam go na te miejsca, gdzie muszę).

      Specyfik ma lekką konsystencję kremu, i jest bardzo wydajny - wystarczy nalożyć naprawdę minimalną ilość. Opakowany w plastikowy atomizer, praktycznie bezzapachowy.

      Wiem, powiedzą sceptycznie nastawieni, benzoyl peroxide ma to do siebie, że dezynfekuje. Otóż takie benzacne nie robi mi prawie nic z wykwitami, więc jednak chyba tutaj działa kombinacja dodatkowych składników - a pod względem składu, jak to Image, krem jest bogaty. Dodatkowo typowe produkty z benzoyl peroxide straszliwie wysuszają cerę, Image działa jakby niezauważalnie pod tym względem. Bardzo, bardzo dobry produkt i na pewno do niego wrócę.

      Clear Cell Medicated acne lotion

      aqua, aloe barbadensis (aloe vera) leaf extract, caprylic/capric trigliceryde, cetearly olivate, oligopeptide-10, sorbitan olivate, benzoyl peroxide, salicylic acid, PEG-7 glyceryl cocoate, extract of malva sylvestris (mallow), mentha piperitas (peppermint) leaf, primula veris, alchemilla vulgaris, veronica officinalis, melissa officinalis leaf, achillea millefolium, tocopheryl acetate, camellia sinensis (green tea) leaf extract, arnica montana (arnica) flower extract, chamomilla recutita (chamomile) flower extract, aesculus hippocastaneum (horse chestnut) extract, melia azadirachta (neem) leaf extract, maleluca alternifolia (tea tree) leaf oil, mentha viridis (spearmint) oil,eucalyptus globulus (eucalyptus) leaf oil, disodium EDTA.

      (zielone jak zwykle na zielono)

      PS Update: zatargałam flaszkę do mojego gina - doktor ze stopniem naukowym doktorskim, specjalizacja: położnictwo, który spojrzał na skład, i powiedział, że spokojnie mogę używać tegoż specyfiku w stanie błogosławionym ;) Kamień mi spadł z serca, bo jednak nieco się obawiałam konsekwencji. Być może przyszedł w końcu czas na notkę o pielęgnacji w czasie ciąży.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Image, Clear Cell Medicated acne lotion”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 lutego 2010 00:12
  • środa, 13 stycznia 2010
    • Meditopics Gezichtslotion

      Jak już gdzieś pisałam, chodzenie w NL na tzw. terapię skóry wiąże się z ekspozycją na kosmetyki Meditopics. Nawet moja super-wypasiona kosmetyczka ma w znadrzu kilka ich kremów, bo powszechnie uważa się tu, że przy składzie tak prostym, jak budowa cepa, ryzyko podrażnień jest dość silnie zminimalizowane. Teoretycznie, przynajmniej, o czym poniżej.

      Poza peelingiem bromelaninowym i balsamem dla alergików, a także kilkoma kremami, miałam też ichni:

      tonik meditopics Meditopics Gezichtslotion, o którym, po użyciu, mogę powiedzieć nie więcej, niż przed - może poza tym, że pomysł aplikowania na cerę, poktórej przejechało się 50% stężenie AHA, alkoholu i kamfory nie zaliczam do najlepszych. Najwyraźniej najnowsze osiągnięcia dermatologii i spece z Meditopics nie są zgodni co do słuszności podrażniania cery dla samego jej podrażniania... Wyzłosliwiam się, ale są to informacje tak popularne, że zawarła je w swojej Biblii nawet święta Paula. Najwyraźniej Meditopics, mając umowę z większością gabinetów w kraju, nie musi się martwić o reformułowanie składów: miałam go 5 lat temu, i widzę właśnie w notatkach, że skład nie zmienił się ani na jotę. Tonik ma zaletę: jest bezzapachowy (czyli pozbawiony parfum), choć kamfora jest w nim wyczuwalna. Co do ogłaszanej przez producenta hipoalergiczności - cóż, stawiam zakład, że te ilości alkoholu i kamfory podrażnią wrażliwą cerę - skoro udało im się z moją, hiper-nie-alergiczną, aczkolwiek podrażnioną peelingiem. Żeby już zupełnie dać upust mojej frustracji: 1/4 składu to parabeny... Cóż, naturalny to ów tonik nie jest.

      Skład: Aqua, glycerin, alcohol, PEG-40 hydrogenated castor oil, panthenol, zinc sulfate, DMDM hydantoin, camphor, phenoxyethanol, aloe barbadensis, chamomilla recutita/matricaria extract, hamamelis virginiana/witch hazel, iodopropynyl butylcarbamate, isobutylparaben, butylparaben, methylparaben, propylparaben, ethylparaben, diethylphtalate, sodium hydroxide.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Meditopics Gezichtslotion”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      środa, 13 stycznia 2010 19:20

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

Książka skarg i zażaleń: proznosc@gmail.com