proznosc

włosy

  • piątek, 18 listopada 2011
    • Olejowanie wlosow

      Amsterdam, 1995. Mieszkam na squacie, moja sasiadka jest czarna Amerykanka z dredami, awangardowa artystka z dwojka dzieci. Dosc szybko sie zaprzyjazniamy, i widze ktoregos dnia, jak naklada na swoje i dzieci wlosy olej kokosowy. Sila rozpedu dostaje sie tez i mnie, i tak zaczyna sie i konczy moja pierwsza przygoda z olejowaniem, bo nie moge oleju zmyc, a wlosy po umyciu wygladaja na hiper-przetluszczone. Dochodzimy do zgodnego wniosku, ze olejowanie nie nadaje sie do "bialych" wlosow. O calej sprawie zapominam, az lata pozniej, w innym zyciu, w jakiejs rozmowie z zona zaprzyjaznionego profesora z Indii pytam o amle (kolejny hit internetu) i dowiaduje sie, ze o amli to akurat w ich stanie nikt nie slyszal, ale za to olejuja wlosy jakas inna mieszanka ziol i olejow. Dochodze do wniosku, ze, jak sie ma takie wlosy, mozna je olejowac, jasne, ja jednak lepiej bede sie trzymac od olejow z daleka.

      http://www.dreamstime.com/free-stock-image-olive-s-oil-rimagefree3276678-resi4110573 

       

       W koncu jednak przetaczajaca sie po internecie burza z olejowaniem wciaga i mnie. Pierwszy, podstawowy blad, jaki poplenilam wczesniej, wzorujac sie na nie-europejskich uzytkownikach: duzo za duzo oleju. Na forach wszyscy krzycza: nie wiecej niz lyzke stolowa na dlugie wlosy! Zaczynam wiec ponowne eksperymenty, i okazuje sie, ze ta jedna lyzka to idealna ilosc! Po opanowaniu tej zasady, reszta jest banalnie prosta:

       

      - lyzke oleju (dowolnego, od kokosowego po rzepakowy, przez nawet oliwe z oilwek) wcieramy we wlosy, zostawiamy na co najmniej godzine (a im wiecej, tym lepiej). Mozna ten olej lekko podgrzac, mozna wlosy zawinac w cieply recznik (ja nie robie nic, zwijam kok na czubku glowy i tyle).

       

      - myjemy wlosy, nakladajac jak zawsze odzywke na koniec.

       

       

      Metoda prob i bledow kazdy dobierze sobie taki olej, jaki danemu typowi wlosow przypasuje najbardziej - moje na przyklad lubia bardzo oliwe z oliwek. Juz po pierwszych razach widze roznice: wlosy odzyskuja ladniejsza fale, sa lsniace, dostaja takiego "kopa" zdrowia (mam dlugie, falowane, delikatne i puszace sie wlosy). Co ciekawe, nie kazdy olej daje taki efekt - np. Monoii z TBS nie robi na moich wlosach zupelnie nic, ale wlasnie oliwa z oliwek powoduje, ze przegladam sie w kazdym mijanym lustrze.

      http://www.dreamstime.com/stock-photography-oil-in-water-rimagefree2274306-resi4110573 

       

       Jedyne co, przy niektorych, tluszczacych olejach olejowanie moze byc bardzo droga zabawa, o ile wlosy wymkna sie z koka i opadna na - na przyklad - czarna kanape. Popelnilam ten blad na samym poczatku, jednak cena nowego pokrowca na kanape skutecznie mi teraz przypomina, zeby wlosy porzadnie zwiazac.  Poza tym drobiazgiem, olejowanie nie ma wad :)

       

      Zainteresowanym polecam blog http

       

       

       

       

      ://anwena.blogspot.com/, czytelnie i jasno klarujacy najrozniejsze wlosowe teorie. 

       

      W nastepnym odcinku: jakich olei unikac oraz moi olejowi ulubiency.

       

      (Foto: tu i tu)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Olejowanie wlosow”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      piątek, 18 listopada 2011 10:44
  • czwartek, 15 września 2011
    • The Body Shop, Honey Moisturising Shampoo

      Różne są szkoły mycia głowy: ja akurat jestem wyznawcą opcji "bez SLS" (ale broń Boże nie w wariancie szamponu dla dzieci). Co prawda, bez SLSową pielęgnację dla dorosłych znaleźć jest trudno, ale prawie każda drogeria ma coś w ofercie - ku mojemu zaskoczeniu nawet The Body Shop, pod postacią Honey Moisturising Shampoo dla włosów suchych, uszkodzonych i traktowanych chemią. Moje akurat nie pasują do żadnej z tych kategorii (niefarbowane, tłuste i nawet nie traktowane stylingiem), niemniej z tym szamponem polubiły się bardzo. Tak bardzo, że koniec 400ml butli powitałam bez charakterystycznego dla wykańczania opakowań poczucia ulgi.

      The Body Shop szamponSzampon nie podrażnia skóry głowy, to po pierwsze i dla mnie najważniejsze. Nie powoduje też nadmiernego przetłuszczania (plus drugi), choc nie jest zupelnie obojetny, jak Yes! To carrots. Dość dobrze kondycjonuje włosy, nie aż tak, jak powinien wg producenta, ale na stosunkowo dobrym poziomie - w koncu to szampon, nie odzywka, ma jednak w skladzie dosc wysoko gliceryne i miod, a dalej oliwe z oliwek i inne oleje. Zasadniczo jest to lagodny, niedrazniacy szampon, i wolalabym, by jako taki byl sprzedawany, bo jako posiadaczka tlustej skory glowy dosc dlugo i niepotrzebnie sie lamalam przed kupieniem go.

       Sklad ze strony TBS, jak widac, producent odrobil prace domowa za mnie, rozpisujac calosc skladnikow (swoja droga, chwalebna praktyka i mam nadzieje, choc niewielka, ze inni producenci za nim podaza...)

       

      Edit: porducent odrobił, ale nie do końca, bo sklad z mojej butelki jednak się różni od tego z amerykańskiej strony... poniżej wersja mojobutelkowa.

       

      Skład: Aqua (Water) (Solvent/Diluent), Sodium Cocoyl Isethionate (Surfactant), Stearic Acid (Emulsifier), Mel (Honey (Mel) (Natural Additive), Lauryl Betaine, Glycerin (Humectant), Cocamide DEA, Sodium Methyl Cocoyl Taurate, Coconut Acid, Acrylates Copolymer (Viscosity Increasing Agent), Sodium  Isethionate (Surfactant), Phenoxyethanol (Preservative), Bertholletia excelsa (Brazil Nut Oil) (Emollient), Cetearyl Alcohol (Emulsifier), Olea europaea (Olive Oil) (Emollient), Panthenol, Benzyl Alcohol (Preservative), Parfum (Fragrance), Tocopheryl Acetate, Phenyl Trimethicone, Methylparaben (Preservative), Hydrolysed Wheat Protein PG-Propyl Silanetriol, Coumarin, Polyquaternium-7 (Hair Conditioner), Butylphenyl Methylpropional (Fragrance Ingredient), Linalool (fragance ingredient), Wheat Amino Acids (Hair Conditioning Agent),  Tocopherol (Antioxidant), Linalool (Fragrance), Disodium EDTA (Chelating Agent), Butylparaben (Preservative),  Isobutylparaben (Preservative), Citric Acid, Sodium Chloride, Potasium Sorbate, barwniki.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „The Body Shop, Honey Moisturising Shampoo”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      czwartek, 15 września 2011 08:09
  • sobota, 23 lipca 2011
    • Pantene Pro-V Restoratives, Odżywka

      Nie wiem, czy ktoś ją jeszcze pamięta: jedna z pierwszych, jak nie pierwsza, profesjonalna reklama w polskiej TV. Nawet dziś mogę przywołać tamte wrażenia, i to, że biegnę do mojej matki, powiedzieć jej, że jakaś bardzo piękna pani w TV mówiła o produkcie, który w końcu pomoże jej na włosy (moja mama całe życie narzeka na własną fryzurę). Reklama wryła się w moją konsumencką świadomość jak rzadko co. Przez dłuższy czas stosowałam tylko Pantene, by później zupełnie je zarzucić, już nawet nie pamiętam, dlaczego.

      pantene restoratives odzywkaPrawdę mówiąc, nie spodziewałam się wiele po tej odżywce (u mnie z serii Time Renewal, w Polsce Program Odnowy); kupiłam ją, bo jako gratis do dwóch produktów było wejście do zoo, a akurat mieliśmy w planach weekendowy wypad ze znajomymi. Dwa Pantene były tańsze niż bilet, nie zastanawiałam się więc długo.

      I, ku mojemu zaskoczeniu, to bardzo dobra odżywka. Robi wszystko to, co odżywka powinna robić, do tego nie obciąża włosów. Rzeczywiście odżywia, nie aż tak, jak maski, i nie na tyle, by przy długich włosach odstawić preparaty do końcówek, ale całkiem wystarczająco jak na odżywkę. Jest bardzo gęsta, dzięki czemu nie spływa z włosów, i mogę ją nakładać bezpośrednio pod prysznicem, bez zabawy z odciskaniem w ręcznik. Ma bardzo delikatny zapach, który szybko się ulatnia - znaczenie tego zrozumieją alergicy albo ichni współspacze. Ze względu na tę cechę mój romans z Pantene ma szanse na wznowienie, a przynajmniej na kolejne randki.

       

      Skład: Aqua, Stearyl Alcohol, Dimethicone, Behentrimonium Chloride, Cetyl Alcohol, Isopropyl Alcohol, Benzyl Alcohol, Parfum, Disodium EDTA, Panthenol, Panthenyl Ethyl Ether, Limonene, Linalool, Hexyl Cinnamal, Butylphenyl Methylpropional, Sodium Hydroxide, Citronellol, Magnesium Nitrate, CI 42090, CI 17200, Methylchloroisothiazolinone, Magnesium Chloride, Methylisothiazolinone.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      sobota, 23 lipca 2011 09:11
  • środa, 08 czerwca 2011
    • Mam i ja - Tangle Teazer

      Przyznam bez bicial, zgapiłam tę szczotę od Sroki. Jak jeszcze zobaczyłam wpis o niej na Notopięknie, wpadłam.

      Nie mam w zasadzie nic więcej do powiedzenia, niż każdy, kto używał tej szczotki: Tangle Teazer działa, i to działa jak marzenie. Ktoś napisał, że to najlepiej zainwestowane pieniądze w pielęgnację włosów, i zupełnie się z tym zgadzam.

      tangle teazer szczotka do wlosow

      Moje włosy są długie, falowane i bardzo puszyste. Wyglądają na mocne i dużo, ale rzesze różnych narzeczonych po przekroczeniu bariery dotykalności zwykle reagowały tak samo: ojej, jakie miękkie/słabe/delikatne (zależnie od klasy narzeczonego). Kombinacja taka daje ciągły kołtun, bo włosy typu "angorka" szybko się plączą. I, po 24 godzinach z Tangle Teazer, muszę mu to oddać: nie ciągnie, nie wyrywa, nie naciąga, ale błyskawicznie i bezboleśnie rozczesuje.

      Tangle Teazer można zamówić online, odstraszyły mnie jednak koszty wysyłki (prawie w cenie szczotki). Ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, TT ma w swojej ofercie holenderskie DA. Jeszcze się wahałam, bo TT wystąpują w 3 wersjach: oryginalna, kompakt do torebki i wściekle kolorowy kwiatek (wg producenta, by każda z nas mogła poczuć się jak mała księżniczka - wow!). Oczywiście, jako słodka idiotka, chciałam najbardziej kwiatka, o którego działaniu jest w sieci najmniej, więc w końcu zdecydowałam się na oryginal, a kupiłam kompakt, bo tylko taki jest dostępny stacjonarnie. Wahałam się jeszcze, czy kompakt będzie równie skuteczny, jak wersja podstawowa, ale posty na thelonghaircomunity forum rozwiały moje wątpliwości - wg  użytkowniczek nie ma większej różnicy w działaniu. No, a że DA miało 20% zniżki na wszystko, uznałam, że 12euro mogę zaryzykować. I naprawdę, warto było!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Mam i ja - Tangle Teazer”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      środa, 08 czerwca 2011 10:12
  • czwartek, 02 września 2010
    • Yves Rocher w wersji eko

      Dawno mnie w okolicy mojego wlasnego bloga nie bylo. Przetestowalam mnostwo produktow, mnostwo szkicow wpisowych czeka na publikacje, pietrza sie zuzyte opakowania, czekajac na swoja kolejke do zdjec; ja jednak wole jakos lezec na kanapie z Ksieciem i szalec na widok kazdego (juz dwuzebnego!) usmiechu.

      Moze wiec zamias zastanawiac sie po katach, jaki by tu zrobic wpis, tak, zeby byl najlepszy i najciekawszy, po prostu cos napisze (bo kosmetykowe mysli nadal mi kraza po glowie, i trzeba je raz na jakis czas rzucic na klawiature).

      A ostatnio zwrocil moja uwage Yves Rocher - ja wiem, ze to firma, o ktorej sie nie powinno na szanujacym sie blogu kosmetykowym pisac, ale najwyrazniej specjalisci od PR z YR odwalaja kawal dobrej roboty, bo, jak patrze na wlasne wpisy, tego YR jest tu calkiem sporo. Do rzeczy: w serii "roslinna pielegnacja" (ktora, swoja droga, zbiera pozytywne recenzje, a i sklady zdaje sie miec niezle) pojawila sie nowa kategoria: produkty do pielegnacji wlosow.

      Yves Rocher ekoDlaczego o tym pisze? Otoz formuly tychze kosmetykow maja byc "pochodzenia biologicznego" (bardzo lubie takie nic nie mowiace zbitki-zmylki), bez silikonow i parabenow. Nooo, skoro juz nawet YR wypuszcza serie bez silikonow, musi byc cos na rzeczy! Poki co, seria zawiera, poza podstawowymi 4 rodzajami szamponow (jak bym chciala, zeby okazaly sie byc bez SLS), odzywkami itp, takze kilka ciekawostek, np. plukanke do wlosow z octem malinowym oraz serum na koncowki. Dalczego owo serum mialo by byc ciekawe? Dlatego, ze wszystkie sera, jakich do tej pory uzywalam, mialy w skladzie silikon (zeby nie powiedziec: skladaly sie z silikonu). Oczywiscie, pozyjemy, zobaczymy (sklady), niemniej, ostrze juz sobie kly.

       

      (zdjecie ze strony producenta)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Yves Rocher w wersji eko”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      czwartek, 02 września 2010 16:03
  • sobota, 20 marca 2010
    • Yes to carrots

      Jakowielki wielbiciel królików i marchewki nie mogłam przejść obojętnie wobec półek ze smakowicie nazwanymi kosmetykami Yes to carrots (Tak dla marchewki). Pochodząca z Izraela firma szybko podbija światowy rynek: raz, że jej kosmetyki są stosunkowo dobre i względnie tanie, dwa, trafiają w nurt "naturalnych" produktów (z tą różnicą, że są dostępne w Sephorach i innych drogeriach, oraz, co wytykają im zwolennicy prawdziwie eco kosmetyków: w wypadku kremów czasem zawierają składniki wyklęte przez prawdziwie naturalne firmy, jak pochodne formaldehydu).

      Ja jednak miałam przyjemność używania szamponu, który, mam nadzieję, żadnych wynalazkow tego typu nie ma. Nie ma też SLS, czyli wroga nr 1 mojej skóry głowy, po którym dopada mnie łupież, tragiczne swędzenie i przetłuszczanie włosów (jak mniemam, ogłupiała agresywnym detergentem skóra próbuje się na siłę zregenerować). Ani silikonów, które występują w co drugim szamponie drogeryjnym. I cóż - jak do tej pory mogę śmiało powiedzieć, że to jeden z najlepszych szamponów do włosów, jakie używałam. Trzeba przyznać, na tle innych szamponów, jego skład jest wręcz imponujący: same wyciągi roślinne, woda morska, niacinamide i wit. E:

      Skład: Water (Aqua), Sodium Coceth Sulfate, Magnesium Chloride, Dead Sea Water (Maris Aqua), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Olea Europaea (Olive) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil, Propanediol, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Daucus Carota Seed Oil, Daucus Carota Juice, Cucurbita Pepo (Pumpkin) Juice, Ipomoera Batatas (Sweet Potato) Extract, Cucumis Melo (Melon) Extract, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Fruit Extract, Honey(Mel) Extract, Fragrance (Parfum), Algae Extracts (Rhodella, Dunaliella, Spirulina), Silt (Maris Limus), Niacinamide, Vitamin E (Tocopheryl Acetate), Ginkgo Biloba Leaf Extract, Benzyl Alcohol, Dehydroacetic Acid, Punica Granatum (Pomegranate) Peel Extract.

      Po tym szamponie moje włosy są: lekkie, delikatne, nieobciążone, i, co najważniejsze, nie przetłuszczają się (ba, śmiem nawet twierdzić, że zyskuję jeden dzień więcej pomiędzy myciami). Do tego nie mam podrażnionej skóry głowy - czegóż chcieć więcej?

      Niestety, polska cena szamponu jest nie do przyjęcia: w Holandii (ta sama pojemność, pół litra) kosztuje 6 euro, ja swój kupiłam w ofercie z 50% zniżką.

      maseczka do włosów yes to carrots W tej samej serii jest też maseczka do włosów: Yes to carrots, C is for hair, Hair and Scalp Moisturizing Mud Mask. I tu muszę przyznać, że nie jest tak dobrze, jak z szamponem: tzn skład bardzo ładny, ale co z tego, skoro na włosach większych efektów nie ma, a fryzjerka nie mogła uwierzyć, że podcinałam końce dwa miesiące wcześniej - maska nie ma aż tak silnego działania na włosy, jak typowe, intensywnie regenerujące maseczki. Do tego - jak na produkt naturalny niedopuszczalne - ma w składzie silikon, fakt, niewiele, ale jednak... I, na dobitkę, ma w składzie Imidazolidinyl Urea, który ma uwalniać (powyżej 10°C) formaldehyd. Nie jest to produkt zły, jednak więcej do niego nie wrócę.

      Water (Aqua), Silt (Maris Limus), Dead Sea Water (Maris Aqua), Olea Europaea (Olive) Oil, Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil, Macadamia Ternifolia Oil, Glycerin, Lactic Acid, Cetearyl Alcohol, Niacin, Dimethicone, Algae Extracts (Rhodella, Dunaliella, Spirulina), Ipomoera Batatas (Sweet Potato) Extract, Cucurbita Pepo (Pumpkin) Juice, Daucus Carota (Carrot) Organic Extracts, Daucus Carota (Carrot) Juice, Panthenol, Chamomila Recutita (Chamomile) Oil, Citrus Aurantium Dulcis (Orange) Juice, Imidazolidinyl Urea, Fragrance (Parfum), Cinnamomum Zeylanicum Oil, Apple Vinegar (Acetum), Rosmarinus Officinalis (Rosemary) Extract, Daucus Carota (Carrot) Seed Oil, Cetrimonium Chloride, Punica Granatum (Pomegranate) Peel Extract.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Yes to carrots”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      sobota, 20 marca 2010 23:59

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

Książka skarg i zażaleń: proznosc@gmail.com