proznosc

kosmetyki

  • sobota, 25 lutego 2012
    • Inside Synactive 30+ - rewitalizujący krem ujędrniający na noc

      Dzis, dla odmiany, kosmetyk z Polski - w zwiazku z zawirowaniami mieszkaniowymi (peknieta rura sasiadow-ewakuacja-mieszkam w hotelu) nie mam dostepu do zdjec, musze sie wiec posilkowac zapasami.

       

      O tej firmie nie slyszalam ani slowa, dopoki nieoceniona Sylwiasta nie wsyslala mi dwoch probek kremu Inside Synactive 30+ - rewitalizujący krem ujędrniający na noc (link do strony producenta). Bardzo sie ucieszylam, bo krem jest bezzapachowy, a jak sie pozniej okazalo, takze bezparabenowy. A do tego bardzo, ale to bardzo porzadnie nawilzal. Podeszlam do niego zupelnie obiektywnie, bo ani nie jest u mnie dostepny, ani nigdzie w reklamie mi nie mignal - to chyba pierwszy taki przypadek od bardzo dawna. 

      Synactive Inside krem

      Jak wyczytalam na stronie, producentem jest Adamed, grupa o podobno calkowicie polskim kapitale - WOW! Porzadne kosmetyki apteczne polskiego pochodzenia!

       

      Producent, jak to zwykle bywa, pisze peany pochwalne na temat opatentowanych i nieczytelnych skompleksow czynnych: Syn®-Ake, Pepha®- Tight, Syn®-Coll (pozostaje miec nadzieje, ze sa to peptydy ze skladu), ale krem ma tez bardziej znane skladniki, jak olej Macadamia i olej arganowy. Osobiscie wyczuwalam w nim silikony, co jednak mi zupelnie nie przeszkadzalo, bo w kombinacji z olejami dzialaly calkiem przyzwoicie.

       

      Skład: caprylic/capric triglyceride, cetearyl alkohol, macadamia integrifolia seed oil, argan kernel oil, dicaprylyl carbonate, algae extract, pullulan, dipeptide diaminobutyroyl benzylamide diacetate, palmitoyl tripeptide-3, hydroxyethyl urea, tapioca starch, cetearyl glucoside, ceteareth-20, sodium PCA, cyclomethicone, cyclohexasiloxane, glycerin, phenoxyethanol, ethylhexylglycerin 

      Synactive Inside krem

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Inside Synactive 30+ - rewitalizujący krem ujędrniający na noc”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      sobota, 25 lutego 2012 14:37
  • piątek, 24 lutego 2012
  • środa, 01 lutego 2012
    • Yves Rocher Soft Eye Makeup Remover with Chamomile.

      Jak juz wiedza czytelniczki tego bloga, cierpie na przypadlosc, nazywana "niemoznoscia obojetnego przejscia wobec kosmetycznej okazji". Konsekwencje tegoz zespolu chorobowego bywaja straszne, jak wtedy, gdy kupilam zapas malutkich buteleczek plynu do demakijazu oczu Yves Rocher, Soft Eye Makeup Remover with Chamomile.

       Yves rocher plyn do demakijazu

      Plyn nadaje sie, byc moze, do czegos, owo cos nie jest jednak demakijazem oka*. Zaskakujace, jak produkt dedykowany usuwaniu maskary robil wszystko, by owa maskare rozmazac dookola i malowniczo wprowadzic na stale w skore. Zmiany wacika i nasaczanie dodatkowa iloscia plynu nie robilo zadnej roznicy - to, co udalo sie rozprowadzic w pierwszym rzucie, po prostu zostawalo na oku, az do momentu, w ktorym wpadalam w skrajna desperacje, i zaczynalam pocierac (brrr). 

       

      A wszystko to przy bardzo ladnym skladzie, z wyciagiem roslinnym zaraz za woda, bez parabenow, bez zapachu...

       

      W "normalnej" wersji opakowania ten plyn wystepuje w niebieskiej butelce. Zaklad, ze nie zmienili mu skladu?

       

      Sklad:

      aqua, anthemis nobilis flower extract, polysorbate 20, peg-8 glyceryl stearate, polyaminopropyl biguanide, tetrasodium edta.

       

       

      *bynajmniej nie jest to figura retoryczna - moj poprzedni plyn z YR, dwufaza, okazal sie bezkonkurencyjny w usuwaniu sladow po farbie olejnej z rak, podlogi, scian itp. Maz tez nie chcial mi wierzyc, dpoki nie zobaczyl efektow :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      środa, 01 lutego 2012 23:27
  • wtorek, 31 stycznia 2012
    • Lancome, Vissionaire

      Jedna z najwiekszych niespodzianek ksometycznych ostatniego sezonu bylo dla mnie najnowsze serum Lancome, Vissionaire.

      Podeszlam do niego, jak to do Lancome, dosc sceptycznie, a po przeczytaniu opinii Pauli, o tu, ktora to Paula jedzie po tymze serum, az milo (bo ma jeden aktywny skladnik, o ktorym nie wiadomo, czy dziala, a braklo w nim innych znanych z dzialania na skore, poza niewielka iloscia adenozyny. Nie zabraklo za to strasznych ilosci uszkadzajacego kolagen alkoholu) stwierdzilam, ze chyba jednak sobie daruje.

       Lancome Visionnaire

      Lancome bylo jednak tak dumne z serum, ze wyslalo mi zestaw probek, ktora to kolekcje powiekszyl nastepnie Douglas. Po zuzyciu tego wszystkiego (a serum jest bardzo, ale to bardzo wydajne) mialam ochote zakrzyknac: EUREKA! Ja wiem, ze wg Pauli ono nie ma prawa zadzialac, coz ja jednak poradze na to, ze dziala, i to dziala bardzo dobrze?

       

      Podobno, serum owo ma zastepowac dzialanie retinoidow - i jestem w sklonna w to uwierzyc, bo nagle, jakims cudem, bez podraznienia i zluszczenia, moja geba robila sie podejrzanie gladka i promienista - tak, jakby tych 2412 prob badaczy Lancome (stad nazwa kosmetyku) jenak przynioslo satysfakcjonujace rezultaty.

       

      W skladzie widac tu sodium tetrahydrojasmonate i tetrahydrojasmonic acid, ktore tlumacza sie na ludzki jako pochodna z jasminu, jasmonic acid, substancja odpowiedzialna za bardzo ciekawe, z punktu widzenia przeciwdzialania starzeniu, procesy w roslinie. Problem z Visionnaire polega jednak na tym, ze, o ile jasmonic acid i jego rola w roslinach zostal dokladnie przebadany, o tyle nie ma zadnych badan o jego wplywie na skore ludzka. Poza tymi, ktore przeprowadzili na University of Manchester prof. Chris Griffiths i dr Rachel Watson. Griffiths i Watson poddali Visionnaire slepym testom, podobno nie wiedzac nawet, z czym maja do czynienia ani z jakiej firmy pochodzi produkt. Owe badania wykazaly efektywnosc podobna do retinolu, ale bez charakterystycznych skutkow ubocznych, podobno zaskakujac samych naukowcow. 

       

      Oczywiscie, caly ten efekt nie jest wart ceny 233 zl za opakowanie, bo choc widowiskowy, nie byl AZ TAK znaczacy, gdyby wymierzac go w PLNach. Niemniej, jezeli cena nie gra roli, moze warto sporbowac Visionnaire, pamietajac przy tym, ze jest to serum bez antyoksydantow i innych "dobrodziejstw".

       

       Lancome Visionnaire

       

      Sklad: Water, Cyclohexasiloxane, Glycerin, Alcohol Denat., C12-15 Alkyl Benzoate, Sodium Tetrahydrojasmonate, Dipropylene Glycol, Polysilicone-11, Dimethicone, Bis-PEG/PPG-16/16 PEG/PPG-16/16 Dimethicone, Polymethyl Methacrylate, Ammonium Polyacryldimethyltauramide/Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Titanium Dioxide, Mica, Sodium Hyaluronate, Hydroxycellulose, Phenoxyethanol, Adenosine, Argilla/Magnesium Aluminum Silicate, Dimethiconol, Caprylic/Capric Triglyceride, Disodium EDTA, Tetrahydrojasmonic Acid, Citronellol, Inulin Lauryl Carbamate, Fragrance

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      wtorek, 31 stycznia 2012 16:40
  • poniedziałek, 30 stycznia 2012
    • Maseczki do twarzy

      Podobno maseczki do twarzy sa jednym z bardziej nie-niezbednych kosmetykow. Nie lubi ich Paula, nie lubi moja kosmetyczka - jak cos ma zadzialac na skorze, zadziala w serum czy kremie, nie w masce, ktora i tak sie zmywa.

      marbet maseczka

      Osobiscie mam do maseczek stosunek ambiwalentny. Z jednej strony, faktycznie i z reka na sercu, w wiekszosci wypadkow nie zauwazam jakiejs wielkiej zmiany w stanie skory. Z drugiej jednak tych maseczek w miare regularnie uzywam, beztrosko zasilajac kieszenie producetow.

       

      Z perspektywy paru ladnych lat, ustalilam, ze na mojej cerze:

      - nie do konca sprawdzaja sie te wszystkie maski nawilzajace, choc uzywam ich namietnie. Przelomem byl jeden z pierwszych wysokopolkowych kosmetykow, odzywcza maska Diora o bardzo silnym zapachu rozy i drzewa sandalowego, ktora, jak to okreslila moja przyiaciolka Ewa, "byla totalnym niewypalem", bo bynajmniej nie robila nic wiecej, niz maseczki odzywcze ziaji. Od tamtej pory wiem, ze maska odzywcza czy nawilzajaca da ewentualnie pewna poprawe stanu odzywienia skory, jednak nie na tyle, by siegac po te wysokopolkowe.Tu zdecydowanie lepiej zainwestowac w krem...

      Sam zas efekt nawilzenia jest u mnie, mam wrazenie, czesto torpedowany zmywaniem maski, bo cokolwiek mialo szanse rzeczywiscie mojej cerze pomoc, zostaje w ten sposob z niej usuniete. Nie-zmywac zas sie boje, bo kto wie, moze jakichs tam skaldnikwo lepiej nie zostawiac na skorze, bo jeszcze ja zapchaja czy co?

      - maski ktorych zadaniem jest zrobienie "czegos", czyli najczesciej te z kwasami. Tu za bardzo nie ma sie czego czepiac, te maski dzialaja, i to najczesciej calkiem niezle. Od domowej z aspiryny, po takiego, np., Image. Jednak nadal - toniki i kremy aktywne zdaja sie miec wieksza sile.

      - maski detoksykujace, odmladzajace, liftingujace i obierajace ziemniaki na obiad - tym mowie zdecydowane nie.

      - maski blotne, glinki itp - tu sama do tej pory nie wiem, pomaga toto? Nie pomaga? czytam wszedzie, ze pomaga, jednak na mojej cerze nie moge powiedziec, zebym naprawde widziala roznice, choc uzywam ich od lat.

       

      na zdjeciu - kolejny maskowy niewypal, bardzo koszowny i wyjatkowo nieskuteczny Marbet.

      sklad: aqua, isohexadecane, cetearyl octanoate, prunus persica, peg-100 stearate, octyldodecyl myristate, glyceryl stearate, glycerin, methyl gluceth-20, cetearyl alcohol, peg-150, panthenol, methyl glucose dioleate, mel, glyceryl polymethylacrylate, stearic acid, peg-45/dodecyl glycol copolymer, peg-20 methyl glucose distearate, palmitic acid, glycine soya, parfum, sodium carbomer, imidazolifinyl urea, peg-8, allantoin, steareth-21, tetrasodium edta, iodopropynyl butylcarbamate, benzophenone-4, tocopherol, propylene glycol, hydrogenated palm glycerides citrate, methylaraben, propylparben, cl.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 30 stycznia 2012 23:01
  • niedziela, 29 stycznia 2012
    • Skin Food Facial Water Vita C (Cream)

      Jak wiedza Czytelnickzi tego bloga, nie przepadam za azjatyckimi kposmetykami, glownie dlatego, ze nie lubie kosmetycznych zakupow przez internet, a od niedawna takze ze wzgledu na kontrowersje dotyczace testowania naziwerzetach. Nie znam wiec za bardzo tego rynku, co nie zmienia faktu, ze jestem go ciekawa.

       

      Dzieki Elsie mialam mozliwosc przetestowania jednego z azjatyckich kremow, SkinFood - Facial Water Vita C (Cream). Krem przewija sie na blogach, podobnie jak sama firma.

       

      Skin Food Facial Water Vita CKrem byl bardzo przyjemny: lekki i dobrze sie wchlaniajacy, rzeklabym nawet az za dobrze, bo teraz, w sezonie grzewczym i po serii peelingow gabinetowych oraz wtracanym sporadycznie RetinieA moja skora jest dosc mocno odsuszona. I kazdorazowe nalozenie tego kremu konczylo sie tak, ze szlam sie dosmarowac czyms dodatkowym. Poza porannymi - bo krem ten idealnie nadaje sie jako baza pod filtry. Idealnie, bo zasadniczo jest to jeden wielki silikon, jezeli wziac pod uwage wrazenia przy nakladaniu - krem zachowuje sie nieco jak silikonowe bazy pod makijaz. Jako, ze ma tez sporo fajnych ekstraktow roslinnych, moim zdaniem warto po niego siegnac wlasnie rano i "pod". Mnie niestety silikony nie odzywiaja, stad musze nalozyc cos tresciwszego.

       

      Co mi sie natomiast w nim nie podobalo, to to, ze krem ktory ma w nazwie wit. C tak naprawde samej wit. C. nie zawiera. Toeretycznie, bogate w wit. C sa zastosowane tu wyciagi roslinne. Wit. C, jednak, poza tym, ze jest jedna z nabardziej dobroczynnych substancji dla naszej skory, jest tez bardzo nietrwala i szybko ulega rozpadowi. Do tego dochodzi podzial na lewo i prawo skretna wit C (akywna i nie-aktywna w skorze). Jezeli wiec zalezy nam na wit C, najlepiej moim zdaniem zaopatrzyc sie  w proszek witaminowy w ktoryms ze sklepow ze skladnikami (lub krem, albo raczej serum, ktore na pewno owa wit. C posiada).

       

      O samym skladzie mozecie poczytac tutaj, u Siulki.

       

      Skład: Water, Cyclopentasiloxane, Butylene Glycol, Glycerin, Euterpe oleracea Fruit Extract, Fragaria chloensis (Strawberry) Fruit Extract, Rubus idaeus (Raspberry) Fruit Extract, Vaccinum macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Octyldodecyl Myristate, Dimethiconol, Phytosteryl/Behenyl/Octyldodecyl Lauroyl Glutamate, Acrylates/C10-20 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanoloamine, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Carbomer, Tetrasodium EDTA, Tocopheryl Acetate, Methylparaben, Phenoxyethanol, CI 19140, CI 17200, Parfum.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      niedziela, 29 stycznia 2012 14:08
  • środa, 25 stycznia 2012
    • Yves Rocher, Cure Solutions, Flash Mask

      Ta maseczka z YR byla jednym z ostatnich produktow, kupionych przed moim banem - 1 euro za sztuke (15ML), druga gratis, strach nie brac. Swoja droga, oferty tego typu zdaja sie pokazywac, jaka jest rzeczywista cena produkcji kosmetykow - jezeli YR oplaca sie sprzedawac 15ml za 1 euro, to dlaczego 50ml kosztuje 20 euro (w najlepszym razie, w promocji 50%, 10 euro? skoro 45ml mozna miec za 3 euro...).

      Yves Rocher Cure Solutions, Flash Mask Przechodzac do samej maski: sama nie wiem, co napisac. Maseczka bardzo mi sie spodobala - nawilza, jest delikatna, mialam wrazenie, ze skora wrecz ja spija, i ze mozna by stosowac ja jako krem ma noc, choc jest lekko lepka.

      A jednak sklad nie rzuca na kolana, ba, alkohol na tak wysokim miejscu trochu straszy:

      AQUA, GLYCERIN, ALOEBARBADENSIS LEAF JUICE, METHYLPROPANEDIOL, ALCOHOL, SODIUM POLYACRYLATE, PROPYLENE GLYCOL, SESAMUM INDICUM SEED OIL, MANGIFERIN, PARFUM/FREGRANCE, PHENOXYETHANOL, CINNAMOSMA FRAGRANS LEAF OIL, CAMELLIA SINESIS LEAF EXTRACT, BUTYLENE GLYCOL, MORINGA PTERYGOSPERMA SEED EXTRACT, LINALOOL, LIMONENE, METHYLPARABEN, CI 15985 (YELLOW), CI 16035 (RED 40)

      zwroccie tez uwage na pozycje parfum i wiekszosci wyciagow roslinnych, ktore dobrze sprzedaja produkt (Peptydy z drzewa Moringa!) tutaj jednak sa za zapachem, wiec tak troche, jakby ich nie bylo. W efekcie maske mozna porownac do smarowania sie alkoholowym roztworem aloesu z nawilzaczami.

      Ciekawa jestem, jak oceniaja ja inni?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Yves Rocher, Cure Solutions, Flash Mask”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      środa, 25 stycznia 2012 21:03
  • piątek, 13 stycznia 2012
    • Alessandro Nail Spa Manicure Smooth Cuticle Remover Gel

      Rozne sa szkoly dbania o paznokcie. Dla mnie kluczowe jest olejowanie i odpychanie skorek. Po latach walki z zadrami i przesuszem, o ile jestem zdyscyplinowana, udaje mi sie je trzymac pod kontrola.

      Raz/dwa razy w tygodniu usuwam skorki specjalnym preparatem, dowolnej firmy. Bardzo dlugo bylo to Alessandro, NailSpa Manicure Smooth Cuticle Remover Gel, horrendalnie wydajny - Alessandro juz dawno jest u mnie niedostepne, a ten zel, mimo 15 ml objetosci, trwal i trwal.

      zel do skorek

      Zasada dzialania jest bardzo prosta i bezkrwawa - nakladamy na skorki, czekamy pare minut, oduswamy patyczkiem (w zestawie Alessandro podobno z drzewa rozanego - nie wiem, co mialo to dac, zuzyl sie dokladnie tak samo, jak te ze "zwyklej" sosny) to, co narastalo na paznokiec. Ja jeszcze docinam to, co akurat zdecydowalo sie wystawac, choc musze przyznac, przy regularnym olejowaniu takich "odstawek" mam mniej.

      Ten akurat produkt Alessandro mial jedna wade: gdzies tak kolo polowy opakowania, aplikator wypadal z zakretki butelki. Najczesciej wtedy, kiedy nakladalam go na paznokcie pracujac, nad jakimis oficjalnymi papierami. Z zalet - zel mial bardzo ladny, choc intensywny, zapach (przypuszczam, ze mial on za zadanie stlumic aromaty chemikaliow, niezbednych w tego typu preparatach).

       

      Sklad: aqua, glycerin, parfum, linalool, limonene, carbomer, sodium hydroxide, triticum vulgare starch, aloe barbadensis, chlorphenesin, phenoxyethanol, sodium styrene/acry- lates/divinylbenzene copolymer, ammonium nonoxy- nol-4 sulfate, methylparaben, butylparaben, ethylparaben, isobutylparaben, propylparaben, cl 19140, cl 61570.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      piątek, 13 stycznia 2012 13:16
  • niedziela, 20 listopada 2011
    • Kanebo Sensai Silk Soothing Cream

      Jak juz kiedys pisalam, dystrybutor Kanebo wyslal mi zestaw ichnich miniatur (w ramach zadoscuczynienia zakupieniu maski do wlosow przeterminowanej o jakies 3 lata).

       

      Zestaw mnie oczywiscie ucieszyl bardzo, bo watpie, zebym kiedykolwiek krem Kanebo kupila. Po tych minaiturach jestem tego nawet pewna, niemniej, fajnie bylo je przetestowac.

       

      kanebo kremy sensai silk

       

       Pierwszym z nich byl:

      Kanebo Sensai Silk Soothing Cream

      Sklad: Water, Phytosteryl Macadamiate, Squalane, Dipropylene Glycol, Glycerin, Octyldodecyl Myristate, Triisostearin, Butylene Glycol, Behenyl Alcohol, Isocetyl Myristate, Cetyl Palmitate, Isostearic Acid, Cholesterol, Hydrogenated Lecithin, Carbomer, Potassium Hydroxide, Palmitic Acid, Xanthan Gum, Niacinamide, Dipotassium Glycyrrhizate, Alcohol, Fragrance, Ethyl Glucoside, Disodium Edta, Methylserine, Hydrolyzed Silk, Pyracantha Fortuneana Fruit Extract, Hydrolyzed Lupine Protein, Salix Alba (Willow) Leaf Extract, Phenoxyethanol, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben, Buthylphenyl Methylpropional, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Linalool.

       

      czyli krem lagodzacy. Nie wiem dlaczego, ale czytalam na Wizazu, ze ten krem robi wszystko, lacznie z zatrzymywaniem procesu starzenia. Jak dla mnie, brakuje mu w skladzie tego, o czym wiemy dzis, ze jest w tej walce skuteczne: antyoksydantow chociazby, o wit C czy E, a nawet kwasach czy retinoidach nie wspominajac. Krem jednak nie ma tez bardziej, ekhm, kontrowersyjnych skladnikow (pamietacie Eris i "blekitny retinol"?). Ma za to mnostwo nawilzaczy i emolientow, dwa skladniki lagodzace i squalane, ktore jednak samo w sobie nie tlumaczy ceny - 400pln za nawet nie 50ml kremu w sloiczku.

       

      Kanebo pisze na polskiej stronie, ze cala seria "Sensai Silk jest rezultatem wieloletnich, niezależnych badań naukowców Kanebo", i biorac pod uwage, ze seria ma dwa kremy, z czego jednym jest powyzszy, pojawia sie pytanie, co owi naukowcy badali przez te wszystkie lata? 

       

      Krem owszem, jest przyjemny, szczegolnie stosowany na ciezki tonik lub emulsje z tej samej serii, bardzo dobrze je uzupelnia. Nie sposob nie docenic tez jego wlasciwosci nawilzajaco-odzywczych, bo faktycznie, moja cera dawno nie miala sie pod tym wzgledem az tak dobrze. W dodatku jest prawie bezzapachowy, co tez mnie bardzo ucieszylo. lJednak 100 euro za krem, pod ktory i tak trzeba dac jakiekolwiek serum, bo sam w sobie pewnie nic az tak wielkiego dla skory nie zrobi, jest moim zdaniem spora przesada.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „ Kanebo Sensai Silk Soothing Cream”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      niedziela, 20 listopada 2011 09:30
  • sobota, 12 listopada 2011
    • Estee Lauder Re-Nutriv Ultimate Ultra Eye Creme

      Notka na polecenie, czyli wspomnienie o Estee Lauder Re-Nutriv Ultimate Ultra Eye Creme. Z tego, co mnie pamiec nie myli, Douglas wysylal imienne zaproszenia do odbioru tejze miniatury, ktora stala sie dla mnie przykladem na idealny krem pod oczy (poza cena, oczywiscie).

       Estee Lauder Re-Nutriv Ultimate

      Paula sie po tym kremie dosc mocno przejechala, z tym, ze Paula wyznaje twardo zasade "nie dla kremow pod oczy". Ten krem ma wiele ciekawych skladnikow, z tym, ze, wg Pauli, sa to skladniki, ktore zadzialaja na dowolnej partii twarzy, nie tylko pod oczami, nie ma wiec sensu inwestowac w mini sloiczek, skoro krem dotwarzowy z tej samej serii ma te same dobrodziejstwa. Nie wiem, nie probowalam, ten krem dzialal bardzo dobrze, bo swietnie odzywial, byl gesty i puchaty (znow wracam do watku pt czy krem Nivea przypadkiem nie sprawdzi sie pod oczami rownie dobrze), a w wersji na cala twarz moze juz tych cech nie miec. Z jednym tylko nie sposob sie z Paula nie zgodzic: krem jest opakowany w sloiczek, a te, jak wiadomo, nie przechowuja roznych skladnikowych roznosci najlepiej. Co mnie zaciekawilo, to dlugoc skladu, bo pod tym wzgledem jest naprawde imponujacy. Nie wiem tylko, czy to dobrze dla wrazliwej skory wokol oczu (wszak dluzszy sklad = wieksze ryzyko podraznien).

       

      Moje wrazenia byly jak najbardziej pozytywne, oszczedzilam sobie jednak sprawdzenia ceny tego cuda, bo, choc swietne, na pewno nie jest warte AZ TAKICH pieniedzy (odstraszylo mnie srebrno-zlote opakowanie miniatury - bez powodu by sie tak nie szarpali).

       

      Ingredients: Water, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Polyethylene, Butylene Glycol, Cetyl Esters, Cetearyl Alcohol, Polybutene, Dimethicone, Isostearyl Neopentanoate, Methyl Glucose Sesquistearate, Laminaria Ochroleuca Extract, Inonotus Obliquus (MIngredients: Water, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Polyethylene, Butylene Glycol, Cetyl Esters, Cetearyl Alcohol, Polybutene, Dimethicone, Isostearyl Neopentanoate, Methyl Glucose Sesquistearate, Laminaria Ochroleuca Extract, Inonotus Obliquus (Mushroom) Extract, Tourmaline, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Pearl Powder, Bixa Orellana Seed Extract, Gold, Asparagopsis Armata Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Arabidopsis Thaliana Extract, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Laminaria Digitata Extract, Phormidium Persicinum Extract, Euphrasia Officinalis (Euphrasia) Extract, Ascophyllum Nodosum Extract, Boswellia Serrata Extract, Algae Extract, Cordyceps Sinensis Extract, Polygonum Cuspidatum Root Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Artemia Extract, Cholesterol, Pinanediol, Glycine Soja (Soybean) Protein, Camphanediol, Hydrogenated Lecithin, Cetearyl Glucoside, Glycerin, Acetyl Hexapeptide-8, Trehalose, Acetyl Glucosamine, Sorbitol, Caffeine, Linoleic Acid, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Tocopheryl Acetate, Caprylic/Capric Triglyceride, Ergothioneine, 1,2-Hexanediol, Trisodium Resveratrol Triphosphate, Cyclodextrin, Pentylene Glycol, Isohexadecane, Sodium Hyaluronate, Decarboxy Carnosine Hcl, Isoniacinamide, Chamomilla Recutita (Matricaria), Citric Acid, Cellulose, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate, Xanthan Gum, Acrylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/Vp Copolymer, Ethylbisiminomethylguaiacol Manganese Chloride, Caprylyl Glycol, Polysorbate 80, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, Caramel, Titanium Dioxide, Micaushroom) Extract, Tourmaline, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Pearl Powder, Bixa Orellana Seed Extract, Gold, Asparagopsis Armata Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Arabidopsis Thaliana Extract, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Laminaria Digitata Extract, Phormidium Persicinum Extract, Euphrasia Officinalis (Euphrasia) Extract, Ascophyllum Nodosum Extract, Boswellia Serrata Extract, Algae Extract, Cordyceps Sinensis Extract, Polygonum Cuspidatum Root Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Artemia Extract, Cholesterol, Pinanediol, Glycine Soja (Soybean) Protein, Camphanediol, Hydrogenated Lecithin, Cetearyl Glucoside, Glycerin, Acetyl Hexapeptide-8, Trehalose, Acetyl Glucosamine, Sorbitol, Caffeine, Linoleic Acid, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Tocopheryl Acetate, Caprylic/Capric Triglyceride, Ergothioneine, 1,2-Hexanediol, Trisodium Resveratrol Triphosphate, Cyclodextrin, Pentylene Glycol, Isohexadecane, Sodium Hyaluronate, Decarboxy Carnosine Hcl, Isoniacinamide, Chamomilla Recutita (Matricaria), Citric Acid, Cellulose, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate, Xanthan Gum, Acrylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/Vp Copolymer, Ethylbisiminomethylguaiacol Manganese Chloride, Caprylyl Glycol, Polysorbate 80, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, Caramel, Titanium Dioxide, Mica

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Estee Lauder Re-Nutriv Ultimate Ultra Eye Creme”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      sobota, 12 listopada 2011 13:10
  • wtorek, 08 listopada 2011
    • Kremy podoczne oraz Chanel i Advanced Night Repair

      Zwykle polegam na tzw guru pielegnacji, ale w jednym wypadku gloszone przez nie teorie sie na mnie zupelnie nie sprawdzily: zarzucenie kremow pod oczy na rzecz "normalnych", dotwarzowych. Byc moze przy cerze suchej, ktorej posiadaczki z checia siegaja po kremy odzywcze, rezygnacja ze specyfikow podocznych ma sens. Ja jednak mam cere ultra-tlusta, wybieram wiec chetniej lzejsze kremy. I bez osobnych kremow pod oczy robi mi sie sucho i trzeszczaco. Pewnie przy odrobinie dyscypliny mozna by ten problem obejsc, np przez wklepywanie normalnych kremow w okolice podoczne w wiekszej ilosci (nie wiem, jak Wy, ale ja pakuje pod i nad oczyma mniej wiecej tyle, ile na reszte twarzy). Mimo to, chyba sila przyzwyczajenia, jednak wole miec jakis krem pod oczy na stanie. Najlepiej gesty, tresciwy, odzywczy, bo jak takowego nie uzywam przez czas jakis, zmarszczki robia mi sie duzo bardziej widoczne, i non stop nieswiadomie tre powieki. Cos mi w zwiazku z tym mowi, ze krem Nivea tez by sie u mnie wysmienicie sprawdzil, jednak, zanim nie zuzyje tego, co mam, nie bede eksperymentowac (osoby ciekawe dzialania Nivejki zapraszam w okolicach przyszlego lata, bo moj ban zakupowy skonczy sie we wrzesniu, a do tego czasu pewnie wykoncze zapasy, choc kto wie...). 

       

      Ostatnio, w ramach domowej mini akcji denko, dalam rade wykonczyc spore miniatury Estee Lauder Advanced Night Repair Eye Synchronized Complex oraz Chanelowemu Ultra Correction Lift Total Eye Lift. Kremy potwierdzily powyzsza teorie, bo o ile znane mi juz wczesniej Night Repair to jeden z moich ulubionych preparatow podocznych (bardzo dobrze odzywia, ma tez mnostwo silikonow, co akurat moje oczy lubia), to Chanel i jej ultra-lekka, wrecz sciagajaca konsystencja deczko mi szkodzila. Ja wiem i rozumiem, producent pisze "Lift", klientka powinna odczytac "sciagniecie skory", jednak w wypadku okolic okoloocznych jest to raczej niemile uczucie.  Wiekszosc tych dni, kiedy pakowalam na oczy Chanel (a niestety, byla baaardzo wydajna i starczyla mi na kilka tygodni) musialam wracac do lazienki po porcje czegos tresciwszego. Teraz do tego wyczytalam u Pauli, ze krem nie ma w skladzie niczego specjalnego, niczego, co uzasadnialo by jego stosowanie w okolicach oczu, i zaczynam zalowac, ze dotrwalam do dna opakowania.

       

       

      Chanel Ultra Correction Lift Total Eye Lift

      Sklad: Water, Glycerin, Butylene Glycol, Ethylene/Acrylic Acid Copolymer, Cyclopentasiloxane, Cetearyl Alcohol, Isostearylneopentanoate, Pentylene Glycol, Shea Butter, Polyglyceryl-3 Beeswax, Squalane, Jojoba Esters, Dimethicone, Cyclohexasiloxane, Glyceryl Stearate, Peg-100 Stearate, Cetearyl Glucoside, Polysilicone-11, Tocopheryl Acetate, Octyldodecyl Neopentanoate, Tromethamine, Caprylyl Glycol, Propylparaben, Phospholipids, Carbomer, Acrylate/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Escin, Methylparaben, Disodium Edta, Beta Sitostearol, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Sodium Hyaluronate, Canarium Luzonicum Gum Nonvolatiles, Sodium Polyacrylate, Chlorphenesin, Silica, Polysorbate 20, Phenoxyethanol, Decarboxy Carnosine Hcl, Acetyl Tetrapeptide-5, Ethylparaben, Tocopherol, Palmitoyl Oligopeptide, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Sodium Methylparaben, Citric Acid, Titanium Dioxide, Mica

      wg Pauli, krem ten ma stymulowac wytwarzanie jednej  z protein skory, tensin (wikipedia, a zatem i ja, nie wie, jak sie toto tlumaczy na pl), jednak nie stoja za nim zadne badania, dowodzace przydatnosci tejze. Dodatkowo, krem nie dziala na pozostale czynniki wywolujace starzenie skory, czego moja na niego reakcja jest dobrym przykladem - ani nie pomogl na istniejace zmarszczki (ba! byly bardziej widoczne przez przesusz), ani nie zapobiegl nowym, ani nie dal komfortu.

       

      Estee Lauder Advanced Night Repair Eye Synchronized Complex

      Sklad: Water, Methyl Trimethicone, Bifida Ferment Lysate, Dimethicone, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Isopentyldiol, Petrolatum, Sucrose, Glycine Soja (Soybean) Seed Extract, Morus Nigra (Mulberry) Root Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Hordeum Vulgare (Barley) Extract, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Caffeine, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Algae Extract, Betula Alba (Birch) Extract, Poria Cocos Sclerotium Extract, Arabidopsis Thaliana Extract, Lactobacillus Ferment, Anthemis Nobilis (Chamomile), Yeast Extract, Polysorbate 40, Sodium Hyaluronate, Trehalose, Jojoba Alcohol, Isopropyl Jojobate, Isohexadecane, Jojoba Esters, Peg/Ppg-18/18 Dimethicone, Cholesterol, Butylene Glycol, Polysorbate 80, Ethylhexylglycerin, Tocopheryl Acetate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Linoleic Acid, Sodium RNA, Tromethamine, Squalane, Acrylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Hydrogenated Lecithin, Phytosphingosine, Potassium Sulfate, Tripeptide-32, Phenoxyethanol, Bht, Iron Oxides

      tutaj zas Paula przyznaje, ze krem owszem, ma sporo dobroczynnych substancji, ktore jednak nie lubia sie ze sloiczkami, wiec cala zabawa traci nieco sens. Ja jednak nadal krem lubie, glownie dlatego, ze widze roznice w czasie stosowania.

       

      (fot - internet)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Kremy podoczne oraz Chanel i Advanced Night Repair”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      wtorek, 08 listopada 2011 23:43
  • środa, 26 października 2011
    • L'oreal Revitalift

      Jedno z moich najwcześniejszych świadomych wspomnień kosmetycznych dotyczy kremów z retinolem. Moja mama i ciotka rozmawiały o kremach L'oreala: do czego to podobne, jak się ich używa, to działają, a jak się odstawi, efekt znika. Ciocia, która była kosmetyczką, mówiła śmiertelnie poważnym głosem: "bo skóra się przyzwyczaja, mówię ci, przyzwyczaja się". To "przyzwyczaja się" dręczyło mnie bardzo długo. Jak to, przyzwyczaja się a później odzwyczaja? I, przede wszystkim: do czego się przyzwyczaja? Lata później odkryłam artykuły Basi Kwiatkowskiej, a później samą Basię, i dzieki niej wiedziałam, że efekt retinoidów, choć bardziej spektakularny, niż wiekszości kosmetyków, nie utrzyma się wiecznie.

       L'oreal revitalift

      Historia ta przypomniała mi się jakis czas temu, kiedy to w moim Douglasie wręczono mi miniaturowy słoiczek kremu Revitalft. L'oreale, jako produkty popularne, z założenia nie mają wysokich stężeń retinoidów, jednak już nawet to, co zawierają, może dać całkiem przyjemny efekt (na skorach, ktore nie sa przywyczajone do żadnych form wit. A ani kwasów). Tak też było i z tym kremem: ładnie stuningował mi cerę, nadając jej zdrowszy, bardziej ugładzony wygląd. Delikatnie (bardzo delikatnie), ale jednak. Mam wrażenie, że może (jak się uporam z zapasami) do niego wrócę, bo nawilżenie daje też całkiem przyzwoite. I dlatego, że dziś jestem już uzbrojona w wiedzę: tak, retinoidy (w takich stężeniach) nie przeprogramują cery na zawsze, będą działać tak długo, jak długo krem będzie w użyciu, ot, cała filozofia.

       

      Skład: aqua, cyclopentasiloxane, glycerin, paraffinum liquidum, myrisyl myristate, shorea robusta, strearic acid, palmitic acid, peg-100 strearate, cera alba, glyceryl strearate, drometrizole trisiloxane, etylhexylmethoxycinnamate, peg-20 strearate, polyacrylamide, stearyl alcohol, boron nitride, cetyl alcohol, c13-14 isiparaffin, glycine soja, ascorbyl glucoside, tocopheryl acetate, pisum sativum, acrylates copolymer, triethanolamine, laureth-7, sodium citrate, retinyl palmitate, disodium edta, polycaprolactone, methylparaben, diazolidynyl urea, butylparaben, chlorphenensin, parfum 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      środa, 26 października 2011 16:23
  • poniedziałek, 24 października 2011
    • dr. brandt, Detoxygen Experience

      Weszla u nas nowa, amerykanska firma, dr. brandt. Weszla, dodam, do Sephory (jakby weszla do gabinetow kosmetycznych, od razu bylabym nia bardziej zaiteresowana, do drogeryjnych nowosci podchodze z pewnym takim dystansem).

      Dostawlam wiec probke flagowego produktu dr. brandt, Detoxygen Experience, czyli zestawu, pardon, systemu dwoch produktow, detoksyfikujacego oczyszczacza i kremu na pozniej. 

       

      dr brandt oxygen experience

       

      Poczulam sie lekko skolowana, bo glownym elementem zabawy ma tu byc tlen, ktory, jak pamietamy z lektury wielu for bichemicznych, nie jest tym, co chcemy zeby dzialalo w naszej skorze, bo robimy wszystko, zeby sie pozbyc wolnych rodnikow, ktorym tenze tlen bardzo pomaga w ich niszczycielskiej pracy. Dr. brandt z jakiegos jednak powodu uznal, ze tlen jest tu tym, czego skora potrzebuje. W praktyce mam podejrzenia, ze cala "tlenowosc" kosmetyku ogranicza sie do tego, ze nalozony na skore zaczyna blyskawicznie puchnac w malutkie banieczki, ktore nastepnie cichutko pekaja, dajac mikromasaz. I to w zasadzie na tyle w kwestii dzialania. Dochodzi jeszcze trudnosc w usunieciu, po 3 minutach, resztek preparatu z twarzy, bo pozostawia lepka, sluzowata otoczke (ble).

       

      Nalozony po nim krem jest zupelnie zwyczajny, moze poza dosc dziwnym, gorzkim zapachem, na szczescie bardzo szybko znikajacym. Przed spaniem i tak musialam sie dosmarowac czyms mocniejszym, bo skora byla jednak niewystarczajaco nawilzona. Po trzech aplikacjach (poltora tygodnia), moja cera niczym nie roznila sie od tej sprzed "kuracji"  (a wierzcie mi, moja facjata to szerojie pole do popisu dla kosmetykow - kraterowate pory, zmarszczki, tradzik, koloryt, ogolnie do koloru, do wyboru).

      Mysle, ze gydbym wydala na ten zestaw ciezkie pieniadze, bylabym bardzo, ale to bardzo niezadowolona (nawet w USA kosztuje toto 75$!!!). Jak dobrze, ze sa probki...

       

      Sklad:

      Oxygenating Facial 

      WATER (AQUA), GLYCERIN, KAOLIN, SODIUM LAURETH SULFATE, COCAMIDOPROPYL BETAINE, COCAMIDE DEA, METHYL PERFLUOROBUTYL ETHER, METHYL PERFLUOROISOBUTYL ETHER, MAGNESIUM ALUMINUM SILICATE, XANTHAN GUM, PERFLUORODECALIN, RIBOSE, PHENOXYETHANOL, POLYHYDROXYSTEARIC ACID, PPG-26-BUTETH-26, ISONONYL ISONONANOATE, ETHYLHEXYL ISONONANOATE, PYRUS MALUS (APPLE) SACCHARIDES, SODIUM COCAMIDOPROPYL PG-DIMONIUM CHLORIDE PHOSPHATE, PEG-12 GLYCERYL DIMYRISTATE, PEG-23 GLYCERYL DISTEARATE, CAPRYLYL GLYCOL, MENTHYL LACTATE, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, HEXYLENE GLYCOL, CAMELLIA OLEIFERA LEAF EXTRACT, VITIS VINIFERA (GRAPE) SEED EXTRACT, RETINYL PALMITATE

       

      Crème Concentree 

      WATER (AQUA), BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA BUTTER), CETYL PALMITATE, GLYCERIN, OCTYLDODECYL STEARATE, GLYCERYL STEARATE CITRATE, LECITHIN, C12-16 ALCOHOLS, PALMITIC ACID, DIMETHICONE, POLYGLYCERYL-3 STEARATE, PHENOXYETHANOL, RIBOSE, BUTYLENE GLYCOL DICAPRYLATE/DICAPRATE, CAPRYLYL TRIMETHICONE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, TOCOPHERYL ACETATE, AMMONIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE/VP COPOLYMER, MORINGA PTERYGOSPERMA SEED EXTRACT, CITRUS NOBILIS (MANDARIN ORANGE) PEEL OIL, SODIUM ACRYLATES COPOLYMER, HYDROGENATED POLYISOBUTENE, TETRASODIUM EDTA, TOCOPHEROL, GLYCINE SOJA (SOYBEAN) STEROLS, BUTYLENE GLYCOL, OXOTHIAZOLIDINE, CHLORPHENESIN, CAMELLIA OLEIFERA LEAF EXTRACT, SODIUM HYALURONATE, PHOSPHOLIPIDS, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, POLYGLYCERYL-10 STEARATE, SODIUM HYDROXIDE, RETINYL PALMITATE

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „dr. brandt, Detoxygen Experience”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 24 października 2011 12:17
  • niedziela, 23 października 2011
    • Dax Perfecta Extra Slim do biustu

      Dawno nie bylo niczego o kosmetykach doodwlokowych, a juz o nabiustnych, to hoho.

      A jednak i takowych uzywamy, a jakze (latwiej byloby mi wskazac cos, czego nie uzywam, obawiam sie). Ten krem sam w sobie jest calkiem calkie. Bardzo gesty i tresciwy, pozwala wiec na wykonanie masazu biustu (jedyne, co pomaga w pielegnacji biustu, to, poza stanikiem i sportami, masaze). Ladnie pachnie. 

      Perfecta biust

      Natomiast to, co wypisuje na opakowaniu producent, wola o pomste do nieba: mikrosiateczki, niewidzialne biustonosze i inne cuda wianki, 86% wypełnienia i ujędrnienia biustu po 6-ciu tygodniach. Jak, na Odyna, oni wyliczaja te procenty? Rozumiem, skladniki, ale jak sa w stanie przewidziec, ze u kazdej kobiety ten biust ujedrni sie o wlasnie 86%??? Pomijajac juz to, ze nie ma pewnie zadnych badan na "wypelnienie" biustu (no, moze poza wypornoscia biustu, badana przez grupe Lodz Kaliska). I ze wypelnienie biustu przez krem drogeryjny wydaje sie byc nieco, jakby to ladnie powiedziec, watpliwe (no nie wiem, silikon jakos magicznie przechodzi przez skore i sie laczy w srodku w implant, czy co?). Pala dla dzialu PR.

      A szkoda, bo krem jest naprawde fajny, i z czystym sumieniem mozna go polecic. Fajnie, ze ma ekstrakt z Kigeli, o ktorej dzialaniu mozna poczytac tutaj, na Laboratorium Urody. Choc, gdybym kupowala go ponownie, mysle, ze tym razem zdecydowalabym sie na wspomniany w tamtym watku preparat z tej samej linii, ale do posladkow, bo ma 5% kigeli (a raczej mial, nie wiem, czy nadal jest dostepny)

       

      Skład: Aqua, Caprylic/Capric Trigliceride, Isodecyl Neopentanoate, Dimethicone, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acrylmethyl Taurate Copolymer, Glyceryl Stearate, Steareth-25, Ceteth-20, Stearyl Alcohol, Glycerin, Hydrolyzed Adansonia Digitata Extract, Butylene Glycol, Artemisia Abrotanum Extract, Kigelia Africana Fruit Extract, Disodium EDTA, Ethylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, BHA, Parfum.
      

       

      na focie stara wersja opakowania, nowa ma taki sam sklad (i te same obietnice).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      niedziela, 23 października 2011 09:34
  • poniedziałek, 17 października 2011
    • MD Formulations

      Zapewne rozne sa metody prowadzenia bloga - moja polega na wrzucaniu pustych kartonikow do wielkiego pudla, i raz na jakis czas losowaniu wybranego produktu do recenzji. Nie musze dodawac, ze metoda jest idiotyczna i pozbawiona jakichkolwiek zalet, ma natomiast sporo wad. Na przyklad ostatnio wyciagnelam z pudla trzy kartoniki po MD Formulations, z ktorych o jednym z tych produktow, Calming Gel, zupelnie zapomnialam, ze go mialam...

       

      Poniewaz jednak firma jest nieznana w Polsce, a ma dosc dobre opinie na swiecie, warto moze jednak tych kilka produktow zaprezentowac.

       

      MD Formulations to amerykanski producent, znany glownie ze swoich produktow z kwasami AHA, ktore sprzedaje od 1983, czyli prawie od 30tu lat, na duzo wczesniej, zanim AHA podbilo rynek kosmetyczny jako przeciwstarzeniowy cud. AHA w MD Formulations to glycolic acid i ammonium glycolate, czesto w polaczeniu z retinolem, co podobno robi bardzo dobrze obu skladnikom. Paula jest takze bardzo entuzjastyczna jezeli chodzi o antyoksydanty MD Formulations. Dla mnie najwazniejsze jest, ze ich produkty sa zupelnie pozbawione jakichkolwiek skladnikow zapachowych.

       

      Zaczniemy od

      MD Formulations, Critical Care, Calming Gel

      Calms Redness, suitable for skin with rosacea

      Faktycznie, zel lagodzil dosc dobrze, choc dla mnie wazniejsze byly tutaj te wszystkie antyoksydanty - zel to wlasciwie prawie same wyciagi roslinne. Wyjatkowo wkurzalo mnie opakowanie (link do sklepu i zdjecia) - miekka tubka z dozownkiem, tubka, w ktorej zostaje rekordowa ilosc produktu po teoretycznym skonczeniu opakowania (a przekladanie tych wszyMd Formulations zel lagodzacystkich antyoksydantow do sloika jakos wydawalo mi sie malo sensowne). Troche niefajna jest taka ilosc parabenow, jak na produkt stosowany po peelingach itp, kiedy skora dosc mocno absorbuje wszystkie skladniki, ale pewnie nie mozna miec wszystkiego, no, i zasadniczo jest to produkt do cery wrazliwej, a nie sztucznie uwrazliwionej. Paula pisze, ze nadaje sie jako lekki nawilzacz, moim zdaniem nie, trzeba go traktowac jako serum pod krem. Na mojej cerze bylo ono nieco lepkie. Zaplacilam za 30ml 60 euro, co jest zdzierstwem nie z tej ziemi, szczegolnie, ze wlasnie widze na brytyjskiej stronie cene 27 funtow... Szczegolnie, ze olejki z wyciagami z nasion roznych jagodek i truskawek do kupienia w sklepach biochemicznych (ja moje mialam z mazidel) sa jednak duzo tansze (serum ma wyciag z aloesu oraz wielu jagod).

      

      Ingredients: Purified Water (Aqua), Glycerin, Camellia Oleifera (Japanese Green Tea Leaf Extract), Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Vaccinium Myrtillus (Bilberry) Extract, Rubus Villosus (Blackberry) Fruit Extract, Vitis Rubus Idaeus (Raspberry) Fruit Extract, Vaccinium Angustifolium (Blueberry) Fruit Extract, Fragaria Vesca (Strawberry) Fruit Extract, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry)Fruit Extract, Vinifera (Grape)Fruit Extract, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Arginine, Propylene Glycol (and) Diazolidinyl Urea (and) Methylparaben (and) Propylparaben.

       

      W nastepnym odcinku: seria VitaAPlus

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 17 października 2011 12:09
  • niedziela, 16 października 2011
    • XSmall i XLarge Any Size Any Time Douglas dwufaza do demakijazu

      Gdzies tutaj juz pisalam o najnowszej serii wlasnej Douglasa, Xsmall i Xlarge. Zakupilam z niej m.in. dwufaze do demakijazu oczu (a w zasadzie dostalam ja gratis do zakupow), i z przyjemnoscia oznajmiam, ze jest to produkt godny uwagi. Z zaznaczeniem, ze z dwufazami nie mialam za duzo do czynienia, bo, zanim wyczytalam na Femineusie (i zDouglas plyn do demakijazuobaczylam u Lisy Elridge) jak powinien wygladac demakijaz oka, nie za bardzo sie przejmowalam zaleceniami NIE TRZEC. Teraz jednak sie przejmuje, zaczelam wiec szukac jak najskuteczniejszych srodkow rozpuszczajacych makeup przez samo dolozenie wacika do slepia. Moze takie zboczenie to kwestia wieku i jego coraz widocznych imprintow, ehhh....

       

      Ad rem: uzywanie tego Douglasowego plynu bylo czysta przyjemnoscia: nie podraznial nic a nic, dawal sie nalozyc na platek kosmetyczny w duzej ilosci, nastepnie nie sciekal z owego platka i nie wyparowywal, zanim go do oka nie przetransportowalam, a do tego sciagal makijaz w stopniu wysoce zadowalajacym. Czyli wszystko to, co robil i czego nie robil jego poprzednik, plyn do demakijazu z YvesRocher, nad ktorym sie wyzyje blogowo, jak tylko przejdzie mi trauma wynikajaca z jego uzywania...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      niedziela, 16 października 2011 16:39
  • środa, 12 października 2011
    • Vaseline Intensive Care Hand&Nail

      Prawde mowiac, nie lubie tego kremu. Dostalam wielka butle (400ml!) od bylego szefa, ktory kupowal ja do firmy (praca na chemikaliach, przez co nasze rece byly w zlym stanie; co prawda, kremu na zakladzie nie dalo sie uzywac, bo grzebalismy w archiwalich, do ktorych trzeba miec wyszorowane lapy). Szefa nie lubilam, nie polubilam tez kremu, pewnie przez zwykle przeniesienie, bo sam w sobie nie jest zly - lekki (chyba dlatego szef-mezczyzna go lubil), dobrze sie wchlania, niemniej nie dziala na rece tak, jak powinien. I tak sobie stal i stal w lazience, az ostatnio mnie tknelo, ze choc nie ma na nim daty waznosci, nie pracuje w tej firmie od tak dawna, ze musial sie juz przeterminowac.

       Vaseline krem do rak

      Co ciekawe, wyglada na to, ze sklad sie nie zmienil (przed chwila sciagnelam go ze strony sklepu):

       

      Aqua, Stearic Acid, Dimethicone, Coco-Carylete/Caprate, Cetyl Alcohol, Triethanolamine, Paraffinum Liquidum, Glycerin, Sorbitol, Di-glycerin, Panthenol, Tocopheryl Acetate, Petroleum, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Glycol Stearate, Stearamick AMP, Aloe Barbadensis, Hydrolysed Milk Protein, Lactic Acid, Phospholipids, Magnesium Aluminium Silicate, Carbomer, Parfum, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Methylparaben, Propylparaben, Methylparaben, Propylparaben, Bezyl Benzoate, Bezyl Silicylate, Butylphenyl Mthylpropional, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal, Hydroxycitronellal, Hydroisohexyl, 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Limonene, Linalool, Cl 16255.
      

      sklad wyglada na dobry, i doprawdy, powinnam sie do niego bardziej przekonac w swoim czasie. Co ciekawe, producent jest dumny z dodatku AHA (Lactic Acid), i przyznam, zaskoczyl mnie on w kremie do rak z supermarketu (bardziej spodziewalabym sie AHA w jakims wypasionym kremie przeciwstarzeniowym do rak za ciezkie pieniadze). A jednak, coz, najwyzsza juz pora sie z nim pozegnac.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Vaseline Intensive Care Hand&Nail”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      środa, 12 października 2011 11:15
  • poniedziałek, 10 października 2011
    • Aldi Biocura krem do rak

      Ja wiem, ze ten blog zamienia sie powoli w kryptoreklame Aldiego, ale nie moglam sie powstrzymac: krem Biocura do rak. Tzw chodzacy ideal: lekki, nielepki, ale puchaty i tresciwy, a z rekoma robi cuda - przy moich ostatnich problemach ze skora byl niezastapiony. Do tego jest w opakowaniu z wielkim, bardzo wygodnym w uzyciu dozownikiem. ChybALDI KREM DO RĄKa dla samej przyjemnosci uzywania dozownika nakladalam go co godzine :) Kosztowal szalona kwote 1.49euro, czyli jakies 6zl, aczkolwiek jego pojemnosc to tylko 50ml.

      Niestety, jak na tak krotki sklad, imonujaca ilosc miejsca zajmuja parabeny, czego szczegolnie w kremie do rak nie lubie, bo predzej czy pozniej dotykam jedzenia (a najczesciej predzej). W tym wypadku jednak wybaczam, od dawna nic tak nie ulzylo mojej skorze rak:

      Sklad:

      Aqua, Ethylhexyl stearate, glycerin, glyceryl stearate, glyceryl stearate citrate, stearyl alcohol, butyrospermum parkii buter, panthenol, parfum, carbomer, sodium hydroxide, phenoxyethanol, methylparaben, butyl paraben, ethylparaben, propylparaben, isobutylparaben. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 10 października 2011 16:01
  • wtorek, 04 października 2011
    • Diadermine, cotton cleaning pads

      Znow zapadam na niedoczas. Doba ma za malo godzin, z niczym nie nadazam. Nie, zebym miala poczucie pedu – najmniej wazne rzeczy, na przyklad sprawdzanie maila, po prosu sa skreslane z listy. Zostaje niezbedne minimum I spokojny czas spedzany z poduszeczki czyszczacejuniorem na dywanie. Dobrze, ze sa te momenty ;) I dobrze, ze jest ich tak duzo ;)

       

      A poki co, w ramach pakowania sie na koleny wyjazd sluzbowy, przypomnial mi sie najgenialniejszy wynalazek swiata: poduszeczki do czyszczenia paszczy. Oczywiscie, zuzylam ostatnia zanim zrobilam jej zdjecie, musicie wiec polegac na rysunku z opakowania. Idea jest prosta: flizelina wypelniona granulkami, ktore pod wplywem wody pienia sie jak szatan. Jako, ze zmywa sie buzie calym ustrojstwem, dziala toto na zasapoduszeczki czyszczacedzie jednorazowej gabki z silnym detergentem. Na codzien bym sie nie odwazyla, ale na wyjazdy jest to super rozwiazanie: zajmuje malo miejsca (nie trzeba targac mleczka I zelu do zmywania twarzy, oraz wacikow), zmywa dowolna liczbe warstw z paszczy, w tym kazdy, najbardziej tlusty filtr, I jest Ryanair proof, bo nie kwalifikuje sie do kategorii “plyny” (znaczy sie mozna je zabrac w podrecznym nie marnujac limitu na plyny). Nie nadaje sie do oczu, bo szczypie, ale tu zawsze mam przy sobie mini dwufaze, bo mleczka I tak mnie nie domywaly. To moje drugie opakowanie, I mam nadzieje, ze nigdy ich nie wycofaja ze sprzedazy. Poki co, zakupilam podobny wynalazek Cleanica, niestety, nie dorasta tym do piet (wogole sie nie pieni, wiec nie daje rady mojemu nagebnemu torcikowi pt jestem-stara-tapeciara: serum/filtr/podklad/matowacz/puder/brazer/roz).

       

      Sklad: Disodium lauryl sulfosuccinate, citric acid, sodium bicarbonate, talc, cocamidopropyl betaine, aqua, sodium chloride, silica, parfum, aloe barbadensis. 

       

       


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      wtorek, 04 października 2011 17:32
  • poniedziałek, 03 października 2011
    • Gulivere, preparat ochronny z propolisem G12

      Nie wiem, dlaczego, ale zupelnie sie nie dogadalam z tym kremem do rak (i stop i roznych innych). Moze dlatego, ze nastawilam sie na kosmetyk bezzapachowy, a on zapach a i owszem, ma?

      Gulivere preparat z propolisemKosmetyk, pardon: PREPARAT G12, pochodzi z polskiej niszowej firmy Gulivere-Polska, rozprowadzajacej swoje produkty dosc dziwnymi drogami (moja mam zakupila tenze krem i kilka innych na bodajze targach kamienii). I o ile kremy dotwarzowe sa calkiem przyjemne i maja naprawde fajne opakowania (jak kremu, ale wychodzi on z opakowania dopiero po nacisnieciu wieczka, ktore jest przytwierdzone na stale - taka hybryda dozownika), do tego sa bezzapachowe, o tyle ten do rak, mimo fajnego skladu, jakos mnie nie zachwycil. Do tego stopnia nie, ze wlasnie laduje, przeterminowany, w koszu.

      Krem, szczegolnie jak na specyfik ochronny, jest bardzo lekki. Ta wodnista konsystencja powoduje, ze sie nie lepi, ale i przez to chyba nie dziala na skore az tak, jakby mogl. NIe wyobrazam sobie na przyklad, by, jak chce producent, przeciwdzialal pekaniu naskorka na pietach (a zeby nie byc goloslowna: przetestowalam, nie dziala). Ot, lekki preparacik, ktory, gdyby nie zapach, dzialajacy mi na nerwy, i obietnice producenta, ktore nie zadzialaly na nic, odebralalabym znacznie przyjemniej: 

      Aqua, Oleyl Erucate, Dicaprylyl Ether, Octeryl Stearate, Vinis Vinifera, Cocos Butter, Glicol Stearate, Cera Alba, Propolic, Glicol Propylen, Cetyl Alcohol, Cetearyl Alcohol Petrolatum, Carbomer, Phenova, Tea, Parfum.

      Ogolnie firma gdona uwagi, bo kosmetyki nie maja za skomplikowanych skladow, zdaja sie byc bez parabenow, a do tego sa rodzime... (o tym, ze z Lodzi to juz nawet nie bede pisac). A do tego ten akurat krem to 12 zl za 125 ml. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 03 października 2011 17:09

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

Książka skarg i zażaleń: proznosc@gmail.com