proznosc

Wpisy

  • czwartek, 17 listopada 2011
    • Dermolin, krem do rak

      Jest sobie u nas w NL lokalna, mala firma specjalizujaca sie w kosmetykach dla alergikow: Dermolin.

       

      Dermolin krem do rakIchnie produkty sa bez parabenow, bez substancji zapachowych, barwnikow, itp.  Powstaja we wspolpracy z dermatologami z kilku tutejszych szpitali akademickich, choc dostepne sa w kazdej drogerii.

       

      Wzielam na probe krem do rak (75ml, jakies 7 euro - na stronie internetowej sa tansze), i bardzo przyjemnie sie zaskoczylam.

       

      Najpierw tym, ze krem, choc bezzapachowy, smierdzial chemikaliami, wyslalam wiec do firmy maila, czy przypadkiem nie zakupilam, znajac swoje szczescie, przeterminowanego kremu. Dermolin odpisal blyskawicznie, odkodowujac date waznosci i zapewniajac, ze wszystko z kremem w porzadku, co tez okazalo sie byc prawda w trakcie stosowania, bo krem ma calkiem niezle dzialanie na dlonie. Na tyle niezle, ze jak go zapomne wieczorem nalozyc, rano w stanie rak widze roznice. Nie jest to najlepszy krem, jakiego uzywalam, niemniej jest calkiem, calkiem niezly. A z bezzapachowych chyba nawet nie znam lepszego.

       

      Sklad: aqua, cetearyl alcohol, glycerin, ethylhexyl ethylhexanoate, glyceryl stearate, betaine, stearic aid, palmitic aid, butyrospermum parkii, caprylyl glycol, cetearyl glucoside, allantoin, bisabolol, xanthan gum, lactic acid.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      czwartek, 17 listopada 2011 10:07
  • środa, 16 listopada 2011
    • Effaclar micel

      Effaclar micelZawsze, jak czytam, ze dziewczyny z mojego klanu (filtrujacych sie codziennie) zmywaja makijaz micelem, zastanawiam sie, jak one to robia? Mojej tapety (serum+krem+filtr+podklad+puder, miejscami roz i brazer) nie rusza micel. Albo i rusza, ale musze zuzyc na siebie pol opakowania, zeby miec poczucie czystosci na twarzy.

       

      Byc moze winowajca jest tu sam plyn micelarny - Effaclar LRP, ktory, jak wlasnie widzialam w sieci, u wielu uzytkowniczek pozostawia wrazenie lepkosci. Przyznam, ze do konca butli dotrwalam tylko i wylacznie z wrodzonej chciwosci. ALE moje wrazenia z jego stosowania byly zupelnie inne na wyjazdach, gdzie nie mialam dostepu do wody (w roznych fajnych krajach, gdzie wyjscie od lazienki = wizycie u karaluchow, albo pod namiotem), bo tu jakos lepkosc i czasochlonnosc takiego demakijazu jakos mniej mi przeszkadzaly. Pewnie przez te wizje robali i fakt, ze w takich okolicznosciach przyrody docenialam nawilzenie cery, ktore of Effaclar oferowal.

       

      Gdyby jeszcze kiedys ciagnelo mnie do miceli, juz go raczej na pewno nie kupie. Podobnie jak Bioderme - nie wiem czemu, ale tez mi nie przypadla do gustu. Za to dzieki Femi przetestowalam Bourjoisa, i okazal sie z moja cera (i kieszenia) bardziej kompatybilny.

       

      Glownym motywem kupienia tego wlasnie plynu, wbrew cenie, bylo dla mnie to, ze jest adresowany do cer tradzikowych. Faktycznie, ma w skladzie cynk, ale niestety, na mnie nie dzialal w zaden sposob anty-tradzikowo.

       

      Sklad: Aqua, Hexylene Glycol, Glycerin, Poloxamer 188, PEG-4, PEG-4 Dilaurate, PEG-4 Laurate, Zinc PCA, Sodium Chloride, Sodium Lactate, Disodium Cocoamphodiacetate, Disodium EDTA, Citric Acid, Dihydrocholeth-30, Iodopropynyl Butylcarbamate, Polyaminopropyl Biguanide (Code FIL: B7419/1)
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Effaclar micel”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      środa, 16 listopada 2011 11:55
  • wtorek, 15 listopada 2011
    • Guerlain Meteorites Pudre pour le Visage

      Raz na jakis czas warto przewietrzyc szuflady z kolorowka. Mozna wtedy, jak ja wczoraj, dokonac ponownego odkrycia Meteorytow, o ktorych od miesiecy sie zapomnialo.

      meteoryty

      To nie jest to, ze Meteoryty sa zlym produktem. Od kiedy jednak kupilam sypki puder Kanebo, wszystkie inne sa, jakby to powiedziec, zbedne. Meteoryty maja jak dla mnie rownie duzo wad, jak i zalet:

       

      - jest to puder rozswietlajacy, a wiec nie do konca nadaje sie do tlustej cery. Mozna (a nawet trzeba, gdy nie pudrujemy sie na impreze - akurat wersja ze zdjecia, Pucci, w oryginale ma brokatowe kulki), wygrzebac najbardziej swiecace elementy, i cieszyc sie satynowo-rozswietlonym efektem photoshopa. Ktory jednak na mnie przynajmniej bardzo szybko znika, bo Meteoryty, nie wiedziec czemu, bardzo zwiekszaja swiecenie mojej skory (mowie to po bodajze 4 latach uzywania i kilku roznych wersjach). Fakt, nie znam innego pudru, ktory zaraz po nalozeniu wygladalby az tak dobrze, tyle, ze to "dobrze" szybko zamienia sie w "zle" albo przynajmniej "nienajlepiej".

       

      - opakowanie, o ktorych napisano juz chyba wszystko - nie, nie i jeszcze raz nie (nowa wersja jest rzeczywiscie lepsza, ale wcale nie poreczniejsza). To, co mnie wkurza najbardziej, to juz nawet nie brak trwalosci i jarmarczne wrazenie, ale to, ze nie da sie go wyczyscic (naleze do tych zbokow, ktorzy czyszcza raz na jakis czas kosmetyki mikrofibra, zbierajac wszystkie te pylki, odciski palcow itp - wiem, nienormalna jestem). Nie dla wrazliwych, albo  wlasnie jedzacych: w wypadku kartonikow meteorytow, brzeg, gdzie przeciagam pedzlem, robi sie z czasem ciemny (od brudu albo pigmentow), i tenze ciemniejszy cien nie daje sie oczyscic, bo wgryza sie w karton.

       

      -cena, ktora jest jednak do przelkniecia, biorac pod uwage wydajnosc - choc teraz spojrzcie na zdjecie, moje najstarsze metoryty prezentuja sie po kilku latach tak (a myslalam, ze sa niezniszczalne).

      meteoryty

      

      Do tych (Guerlain by Emilio Pucci, bardzo stara limitowanka) akurat mam sentyment, bo byly pierwsze, i bo usmialam sie jak dzik, kiedy pani w perfumerii przedstawila mi swoja teorie na temat tego, kim byl (a wg niej nadal jest) Pucci. Ot, kwiatek (wybaczcie zlosliwosc, ale wczoraj ekspedientka w  tej samej sieci, Ici Paris, doprowadzila mnie do bialej goraczki odmawiajac uznania reklamacji skamienialego rozu Lancome, bo "ten pedzelek w opakowaniu jest sztywniejszy niz normalne do rozu, wiec musi sie pani nim malowac i wtedy nie bedzie problemu z twardnieniem rozu" a na moje niesmiale stwierdzenie, ze przeciez, do jasnej anielki, nie moze porownywac normalnego, profilowanego pedzla do rozu z tym plaskim mini ogryzkiem z opakowania poinformowala mnie, ze ona nigdy nie slyszala, zeby ktos sie malowal innymi akcesoriami, niz te z opakowan kosmetykow. WTF???)

       

      Sklad (wersji by Pucci, co ciekawe, poza pierwszymi skladnikami, inny niz sklad podany na stronie Beautypedii dla meteorytow)

      Talc, Nylon-12, Magnesium Myristate, Distarch Phosphate, Magnesium Carbonate, Triticum Vulgare (Wheat) Starch, Hydrated Silica, Parfum (Fragrance), Glyceryl Stearate, Phenoxyethanol, Methylparaben, Aplha-Isomethyl Ionone, Benzyl Benzoate, Linalool, Benzyl Alcohol, Amyl Cinnamal,  Limonene,  Butylphenyl Methylpropional, Geranoil, Cinnamyl Alcohol, Eugeniol, Coumarin, 

      May Contain: Mica, Titanium Dioxide, Chromium Hydroxide Green, Red 30 Lake, Ultramarines, iron oxides, Chromium Oxide Greens, Red 7 Lake, carmine. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (7) Pokaż komentarze do wpisu „Guerlain Meteorites Pudre pour le Visage ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      wtorek, 15 listopada 2011 15:36
  • poniedziałek, 14 listopada 2011
    • Image, Clear cell, Salicylic clarifying tonic,

      Z wszystkich produktow Image to chyba moj najbardziej ulubiony i taki, za ktorym bede plakac: Clear Cell, Salicylic clarifying tonic. Tonik pachnie mocno ziolowo, jest delikatny dla skory, a mimo to likwidowal mi WSZYSTKIE niespodzianki na twarzy. Ostatnie kropelki trzymalam w zapasie, w razie czego ;)

       

      Image salicylic tonic

      Jak to zwykle bywa, nie ma podanego dokladnego skladu, tzn wiadomo, ze ma i AHA i BHA, nie wiadomo za to ile, w zwiazku z czym ciezko go bedzie podrobic. Mysle, ze to jeden z niewielu kosmetykow, ktory kupie ponownie, bo te wszystkie drogeryjne tonery z kwasem salicylowym maja bardzo duzo alkoholu (tu za to multum lagodzacych wyciagow), a do tego nie czynia cudow, jak tenze.

       

      I jak to u Image: nie ma parabenow, zapachow, barwnikow, nie ma wlasciwie prawie niczego, poza substancjami aktywnymi:

       

      Sklad:

      ACTIVE INGREDIENTS:

      Salicylic Acid, Glycolic Acid

       

      INACTIVE INGREDIENTS:

      Deionized water (Aqua), Hamamelis virginiana (Witch Hazel) water, Glycerin, Mentha viridis (Spearmint) Oil, Camellia oleifera (Green Tea) leaf extract, Ammonium Hydroxide, Melaleuca alternifolia (Tea tree) leaf oil, Arnica montana flower extract, Chamomile reticutita flower (Chamomile) extract, Aesculus hippocastanum (Horse Chestnut) extract, Melia azadirachta (Neem) extract, Eucalyptus globulus (Eucalyptus) oil.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Image, Clear cell, Salicylic clarifying tonic, ”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 14 listopada 2011 20:49
  • sobota, 12 listopada 2011
    • Estee Lauder Re-Nutriv Ultimate Ultra Eye Creme

      Notka na polecenie, czyli wspomnienie o Estee Lauder Re-Nutriv Ultimate Ultra Eye Creme. Z tego, co mnie pamiec nie myli, Douglas wysylal imienne zaproszenia do odbioru tejze miniatury, ktora stala sie dla mnie przykladem na idealny krem pod oczy (poza cena, oczywiscie).

       Estee Lauder Re-Nutriv Ultimate

      Paula sie po tym kremie dosc mocno przejechala, z tym, ze Paula wyznaje twardo zasade "nie dla kremow pod oczy". Ten krem ma wiele ciekawych skladnikow, z tym, ze, wg Pauli, sa to skladniki, ktore zadzialaja na dowolnej partii twarzy, nie tylko pod oczami, nie ma wiec sensu inwestowac w mini sloiczek, skoro krem dotwarzowy z tej samej serii ma te same dobrodziejstwa. Nie wiem, nie probowalam, ten krem dzialal bardzo dobrze, bo swietnie odzywial, byl gesty i puchaty (znow wracam do watku pt czy krem Nivea przypadkiem nie sprawdzi sie pod oczami rownie dobrze), a w wersji na cala twarz moze juz tych cech nie miec. Z jednym tylko nie sposob sie z Paula nie zgodzic: krem jest opakowany w sloiczek, a te, jak wiadomo, nie przechowuja roznych skladnikowych roznosci najlepiej. Co mnie zaciekawilo, to dlugoc skladu, bo pod tym wzgledem jest naprawde imponujacy. Nie wiem tylko, czy to dobrze dla wrazliwej skory wokol oczu (wszak dluzszy sklad = wieksze ryzyko podraznien).

       

      Moje wrazenia byly jak najbardziej pozytywne, oszczedzilam sobie jednak sprawdzenia ceny tego cuda, bo, choc swietne, na pewno nie jest warte AZ TAKICH pieniedzy (odstraszylo mnie srebrno-zlote opakowanie miniatury - bez powodu by sie tak nie szarpali).

       

      Ingredients: Water, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Polyethylene, Butylene Glycol, Cetyl Esters, Cetearyl Alcohol, Polybutene, Dimethicone, Isostearyl Neopentanoate, Methyl Glucose Sesquistearate, Laminaria Ochroleuca Extract, Inonotus Obliquus (MIngredients: Water, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Polyethylene, Butylene Glycol, Cetyl Esters, Cetearyl Alcohol, Polybutene, Dimethicone, Isostearyl Neopentanoate, Methyl Glucose Sesquistearate, Laminaria Ochroleuca Extract, Inonotus Obliquus (Mushroom) Extract, Tourmaline, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Pearl Powder, Bixa Orellana Seed Extract, Gold, Asparagopsis Armata Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Arabidopsis Thaliana Extract, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Laminaria Digitata Extract, Phormidium Persicinum Extract, Euphrasia Officinalis (Euphrasia) Extract, Ascophyllum Nodosum Extract, Boswellia Serrata Extract, Algae Extract, Cordyceps Sinensis Extract, Polygonum Cuspidatum Root Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Artemia Extract, Cholesterol, Pinanediol, Glycine Soja (Soybean) Protein, Camphanediol, Hydrogenated Lecithin, Cetearyl Glucoside, Glycerin, Acetyl Hexapeptide-8, Trehalose, Acetyl Glucosamine, Sorbitol, Caffeine, Linoleic Acid, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Tocopheryl Acetate, Caprylic/Capric Triglyceride, Ergothioneine, 1,2-Hexanediol, Trisodium Resveratrol Triphosphate, Cyclodextrin, Pentylene Glycol, Isohexadecane, Sodium Hyaluronate, Decarboxy Carnosine Hcl, Isoniacinamide, Chamomilla Recutita (Matricaria), Citric Acid, Cellulose, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate, Xanthan Gum, Acrylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/Vp Copolymer, Ethylbisiminomethylguaiacol Manganese Chloride, Caprylyl Glycol, Polysorbate 80, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, Caramel, Titanium Dioxide, Micaushroom) Extract, Tourmaline, Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract, Pearl Powder, Bixa Orellana Seed Extract, Gold, Asparagopsis Armata Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Arabidopsis Thaliana Extract, Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract, Laminaria Digitata Extract, Phormidium Persicinum Extract, Euphrasia Officinalis (Euphrasia) Extract, Ascophyllum Nodosum Extract, Boswellia Serrata Extract, Algae Extract, Cordyceps Sinensis Extract, Polygonum Cuspidatum Root Extract, Hydrolyzed Wheat Protein, Artemia Extract, Cholesterol, Pinanediol, Glycine Soja (Soybean) Protein, Camphanediol, Hydrogenated Lecithin, Cetearyl Glucoside, Glycerin, Acetyl Hexapeptide-8, Trehalose, Acetyl Glucosamine, Sorbitol, Caffeine, Linoleic Acid, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Tocopheryl Acetate, Caprylic/Capric Triglyceride, Ergothioneine, 1,2-Hexanediol, Trisodium Resveratrol Triphosphate, Cyclodextrin, Pentylene Glycol, Isohexadecane, Sodium Hyaluronate, Decarboxy Carnosine Hcl, Isoniacinamide, Chamomilla Recutita (Matricaria), Citric Acid, Cellulose, Pentaerythrityl Tetra-Di-T-Butyl Hydroxyhydrocinnamate, Xanthan Gum, Acrylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/Vp Copolymer, Ethylbisiminomethylguaiacol Manganese Chloride, Caprylyl Glycol, Polysorbate 80, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, Caramel, Titanium Dioxide, Mica

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Estee Lauder Re-Nutriv Ultimate Ultra Eye Creme”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      sobota, 12 listopada 2011 13:10
  • piątek, 11 listopada 2011
    • Catrice, Mineral, Soft Powder Rouge

      Na fali szlaenstwa na roze koralowe, ktore jakis czas temu przetoczylo sie po internecie (przefiltrowanego na moj uzytek przez niezastapionego Femineusa), zapragnelam koralowy roz. Przetestowalam kilka, w tym kultowego Coraliste, i we wszystkich wycatrice rozgladalam jak matrioszka, bo te cieple krale koszmarnie sie gryzly z moja ziemista, zielonkawa cera. W koraliscie dodatkowo jak matrioszka-prostytutka, nawet usluzna pani w Sephorze, ktora mnie owym Coralista malowala, powiedziala cos w rodzaju "a nie, wie pani...", choc biorac pod uwage wyraz jej twarzy, nie musiala nic mowic.

       

      Bliska daniu za wygrana (w koncu, wbrew zapewnieniom, nie kazdemu musi pasowac koralowy roz), "na szybko", bez testowania, kupilam w koncu Catrice Mineral Soft Powder Rouge, 110 Coral Sand. Kupilam, sprobowalam, wrzucilam na dno kuferka i zapomnialam o nim, wygrzebalam go dopiero teraz, szukajac ofiar do rozdan. Wygrzebalam, i... uzywam teraz codziennie do no-makeup-makeup, bo roz wyglada super naturalnie, dodatkowo nie musze juz na niego klasc brazera. Bardzo to dziwne, rozo-brazer, ktory ozywia cere, konturuje i pozostaje niewidoczny na twarzy - nie wiedzialam, ze uda mi sie takie cudo dobrac, a tu prosze. 

       

      Roz naklada sie bardzo komfortowo, trudno nalozyc go ciezka lapa, jest pod tym wzgledem duzo delikatniejszy niz Burzuje nawet; kontur mu sie sam z siebie jakos tak ladnie rozmywa, ze nie trzeba sie bardzo napracowac. Kolor, choc cieply, nie robi krzywdy, tzn nie krzyczy "Haloooo, tu koooraaaaal", wiec jestem szczerze zadowolona.

      catrice roz

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      piątek, 11 listopada 2011 11:32
  • czwartek, 10 listopada 2011
    • Kapiel parafinowa do stop Oillan Oceanica

      Oillan kapiel do stopPrzywiozlam sobie z Polski takie oto cudo: Kapiel parafinowa do stop Oillan Oceanica. Kapiel miala miec same zalety: bezzapachowa, z bardzo duza iloscia parafiny, itp, itd. Miala, bo jak sie okazalo juz na miejscu, w NL, po otwarciu kartonika, jakis cholerny zlodziej sklepowy uznal, ze bardziej niz osoba, ktora produkt kupi, potrzebuje instrukcji obslugi, i, jak mniemam, jakichs skarpetek czy innego ustrojstwa (kapiel do rak ma bodajze rekawiczki w zestawie).

       

      Nie mialam jak jej reklamowac, napisalam wiec do Oceanica uprzejmego maila z pytaniem o stosowanie tejze kapieli (poporcje, zawijanie, cokolwiek). Co zrobil Oceanic? Nic. Nie wiem, czy ja jestem juz zupelnie zepsutym zgnilym zachodnim kapitalizmem klientem, czy tez Oceanic jeszcze do pewnych standardow nie dorosl, dosc powiedziec, ze musialam uzywac kapieli na czuja. Zasadniczo nie bylo to niewykonalne zadanie (mleczny plyn na oko do goracej wody), niemniej za kazdym razem zastanawialam sie, dlaczego dzial informacji Oceanica nie pokusil sie o wyslanie odpowiedzi...

       

      A sama kapiel - nie jest zla, rzeczywiscie pomaga suchym stopom, nie jakos bardzo mocno, niemniej odczuwalnie. Dla osob, ktore, jak ja, przykuwaja sie do biurka (i pisania) nogami w misce z woda*, zmiekczenie tejze wody Oillanem robi pewna roznice.

       

       

      Sklad: paraffinum liquidum, isopropyl myristate, C12-13 pareth-3, PEG-40 Sorbitan Peroleate, PEG-9 Laurate.

       

      *nie, nie spodziewam sie, zeby bylo nas az tak duzo wiecej :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      czwartek, 10 listopada 2011 13:48
  • środa, 09 listopada 2011
    • Zestaw clinique

      Wpis z gatunku samousprawiedliwiajacego, czyli dlaczego czasami warto inwestowac w tzw wysoka polke. Na focie zestaw gadzetow, otrzymany przy zakupie blyszczyka do ust Clinique i Clinique Happy (blyszczyk po to, by przekroczyc 55 euro, od ktorych urzedowo przyznawane byly gratisy).

       

      zestaw clinique

       

       

      Niby nic, ale taka ilosc minaitur kremow  przekracza normalne, sprzedazowe opakowanie, powodujac, ze, w przeliczeniu na ml, nagle ta wysoka polka robi sie co najmniej srednia. Do tego maskara, pomadka, scrub, i kosmetyczka, yes yes yes. A, ze na Clinique czesto jestem skazana (brak zapachu), coz, zakupy tego typu nagle robia sie duzo bardziej sensowne. Szczegolnie, ze ofert tego typu nie trzeba nawet sledzic, wszystkie wieksze perfumerie co pare tygodni informuja nas milym mailem, co maja w promocji.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Zestaw clinique”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      środa, 09 listopada 2011 10:27
  • wtorek, 08 listopada 2011
    • Kremy podoczne oraz Chanel i Advanced Night Repair

      Zwykle polegam na tzw guru pielegnacji, ale w jednym wypadku gloszone przez nie teorie sie na mnie zupelnie nie sprawdzily: zarzucenie kremow pod oczy na rzecz "normalnych", dotwarzowych. Byc moze przy cerze suchej, ktorej posiadaczki z checia siegaja po kremy odzywcze, rezygnacja ze specyfikow podocznych ma sens. Ja jednak mam cere ultra-tlusta, wybieram wiec chetniej lzejsze kremy. I bez osobnych kremow pod oczy robi mi sie sucho i trzeszczaco. Pewnie przy odrobinie dyscypliny mozna by ten problem obejsc, np przez wklepywanie normalnych kremow w okolice podoczne w wiekszej ilosci (nie wiem, jak Wy, ale ja pakuje pod i nad oczyma mniej wiecej tyle, ile na reszte twarzy). Mimo to, chyba sila przyzwyczajenia, jednak wole miec jakis krem pod oczy na stanie. Najlepiej gesty, tresciwy, odzywczy, bo jak takowego nie uzywam przez czas jakis, zmarszczki robia mi sie duzo bardziej widoczne, i non stop nieswiadomie tre powieki. Cos mi w zwiazku z tym mowi, ze krem Nivea tez by sie u mnie wysmienicie sprawdzil, jednak, zanim nie zuzyje tego, co mam, nie bede eksperymentowac (osoby ciekawe dzialania Nivejki zapraszam w okolicach przyszlego lata, bo moj ban zakupowy skonczy sie we wrzesniu, a do tego czasu pewnie wykoncze zapasy, choc kto wie...). 

       

      Ostatnio, w ramach domowej mini akcji denko, dalam rade wykonczyc spore miniatury Estee Lauder Advanced Night Repair Eye Synchronized Complex oraz Chanelowemu Ultra Correction Lift Total Eye Lift. Kremy potwierdzily powyzsza teorie, bo o ile znane mi juz wczesniej Night Repair to jeden z moich ulubionych preparatow podocznych (bardzo dobrze odzywia, ma tez mnostwo silikonow, co akurat moje oczy lubia), to Chanel i jej ultra-lekka, wrecz sciagajaca konsystencja deczko mi szkodzila. Ja wiem i rozumiem, producent pisze "Lift", klientka powinna odczytac "sciagniecie skory", jednak w wypadku okolic okoloocznych jest to raczej niemile uczucie.  Wiekszosc tych dni, kiedy pakowalam na oczy Chanel (a niestety, byla baaardzo wydajna i starczyla mi na kilka tygodni) musialam wracac do lazienki po porcje czegos tresciwszego. Teraz do tego wyczytalam u Pauli, ze krem nie ma w skladzie niczego specjalnego, niczego, co uzasadnialo by jego stosowanie w okolicach oczu, i zaczynam zalowac, ze dotrwalam do dna opakowania.

       

       

      Chanel Ultra Correction Lift Total Eye Lift

      Sklad: Water, Glycerin, Butylene Glycol, Ethylene/Acrylic Acid Copolymer, Cyclopentasiloxane, Cetearyl Alcohol, Isostearylneopentanoate, Pentylene Glycol, Shea Butter, Polyglyceryl-3 Beeswax, Squalane, Jojoba Esters, Dimethicone, Cyclohexasiloxane, Glyceryl Stearate, Peg-100 Stearate, Cetearyl Glucoside, Polysilicone-11, Tocopheryl Acetate, Octyldodecyl Neopentanoate, Tromethamine, Caprylyl Glycol, Propylparaben, Phospholipids, Carbomer, Acrylate/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Escin, Methylparaben, Disodium Edta, Beta Sitostearol, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Sodium Hyaluronate, Canarium Luzonicum Gum Nonvolatiles, Sodium Polyacrylate, Chlorphenesin, Silica, Polysorbate 20, Phenoxyethanol, Decarboxy Carnosine Hcl, Acetyl Tetrapeptide-5, Ethylparaben, Tocopherol, Palmitoyl Oligopeptide, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Sodium Methylparaben, Citric Acid, Titanium Dioxide, Mica

      wg Pauli, krem ten ma stymulowac wytwarzanie jednej  z protein skory, tensin (wikipedia, a zatem i ja, nie wie, jak sie toto tlumaczy na pl), jednak nie stoja za nim zadne badania, dowodzace przydatnosci tejze. Dodatkowo, krem nie dziala na pozostale czynniki wywolujace starzenie skory, czego moja na niego reakcja jest dobrym przykladem - ani nie pomogl na istniejace zmarszczki (ba! byly bardziej widoczne przez przesusz), ani nie zapobiegl nowym, ani nie dal komfortu.

       

      Estee Lauder Advanced Night Repair Eye Synchronized Complex

      Sklad: Water, Methyl Trimethicone, Bifida Ferment Lysate, Dimethicone, Dimethicone/Vinyl Dimethicone Crosspolymer, Isopentyldiol, Petrolatum, Sucrose, Glycine Soja (Soybean) Seed Extract, Morus Nigra (Mulberry) Root Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Hordeum Vulgare (Barley) Extract, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Caffeine, Vitis Vinifera (Grape) Fruit Extract, Algae Extract, Betula Alba (Birch) Extract, Poria Cocos Sclerotium Extract, Arabidopsis Thaliana Extract, Lactobacillus Ferment, Anthemis Nobilis (Chamomile), Yeast Extract, Polysorbate 40, Sodium Hyaluronate, Trehalose, Jojoba Alcohol, Isopropyl Jojobate, Isohexadecane, Jojoba Esters, Peg/Ppg-18/18 Dimethicone, Cholesterol, Butylene Glycol, Polysorbate 80, Ethylhexylglycerin, Tocopheryl Acetate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Linoleic Acid, Sodium RNA, Tromethamine, Squalane, Acrylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Hydrogenated Lecithin, Phytosphingosine, Potassium Sulfate, Tripeptide-32, Phenoxyethanol, Bht, Iron Oxides

      tutaj zas Paula przyznaje, ze krem owszem, ma sporo dobroczynnych substancji, ktore jednak nie lubia sie ze sloiczkami, wiec cala zabawa traci nieco sens. Ja jednak nadal krem lubie, glownie dlatego, ze widze roznice w czasie stosowania.

       

      (fot - internet)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Kremy podoczne oraz Chanel i Advanced Night Repair”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      wtorek, 08 listopada 2011 23:43
  • poniedziałek, 07 listopada 2011
    • Meditopics AHA Gel 10

      Juz kiedys sie ta firma przewijala na blogu, a teraz tylko w ramach wykonczenia kolejnego opakowania (ta akcja z niekupowaniem nowosci ma naprawde zbawczy wplyw na moja szafke lazienkowa) szybka notka o

      Meditopics Kwasy AHAMeditopics, AHA Gel 10

      Firma ma tez w ofercie, poza tymze, 10%, rowniez 5%, 50% i 70% AHA (dwa ostatnie tylko jako zabiegi gabinetowe).

      Sam zel jest dosc przyjemny w stosowaniu, choc, jak to zel, daje pewna powloczke. Nie przezera skory jakos gwaltownie, aczkolwiek musze przyznac, ze stosowalam go najpilniej w okresie, kiedy tez mialam przyjemnosc z jego silniejszymi bracmi (w najbardziej hardcorowym, zle przeprowadzonym zabiegu paszcza spalona tak, ze nie dalo sie otworzyc ust na szerokosc grubszej kanapki).

      Zel ma wyjatkowo prosty sklad:

      Aqua, glycolic acid, sodium hydroxide, hydroxyethylcellulose, DMDM hydantoin.

      i, jak zarzeka sie producent na stronie, jego pH to 3 (gorna granica dla aktywnosci AHA to 4, przy czym im nizsze pH, tym bardziej drazniace moga byc kwasy).

      Ogolnie - pewnie mozna znalezc z PL podobnie sformulowane kwasy, z ciekawosci - mozna tez sprobowac tego.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 listopada 2011 23:07
  • sobota, 05 listopada 2011
    • Essence Long Lasting Eye Pencil (oddanie)

      Korzystajac z okazji (rodzinny transport do PL), kolejne oddanie, ktorego bohaterka jest kredka do oczu Essence Long Lasting Eye Pencil, 10 Almost Famous. Po zapatrzeniu sie u Sroki na kredki na linie wodna w naturalnym kolorze uznalam, ze Essence to dobry wybor na poczatek. Jakze sie zawiodlam... Kredka nie jestem w stanie narysowac czegokolwiek na linii wodnej. Drapie, nie zostawia koloru, ogolnie koszmar. Byc moze - znow  - winna jest moja wlasna glupota, bo nikt wszakze nie twierdzi, ze to kajal. Na powieke wlasciwa sie toto u mnie nie nadaje, nie przy tak jasnej karnacji i mizernych rzesach (oliwkowa cera o wyrazistej oprawie oczu wyglada w takich kolorach bardzo fajnie). W kazdym razie, jezeli ktorakolwiek z Was ma ochote zapoznac sie z tymze odcieniem (kupionym pozna wiosna, nie wiem, czy jeszcze jest dostepny teraz), zapraszam. Essence Long Lasting Eye Pencil

       

      Kredki probowalam uzyc raz jeden :), oraz wykonalam slacza do ponizszych fot.

      Dodatkiem jest tu kolejna proba dobrania kredki w tymze samym celu, tym razem Gosh Sparkling Pearl, wygrzebany latem z kosza wyprzedazowego, a wiec o blizej niesprecyzowanej dacie produkcji. Kredka - zagadka, bo naprawde nie wiem, czemu sluzy: nie daje sie jej zatemperowac, co jeszcze znioslabym, moje ulubione olowki do brawi Art Deco tez cierpia na te przypadlosc; jednak to, co ewentualne wysilki temperowalnicze ukazuja, bynajmniej nie nadaje sie do moich oczu - jak w wypadku Essence, twardo, ostro i gryzie. Tu jednakze nie czepiam sie producenta, wyprzedaz ma swoje prawa, stad nawet nie robie dla niej osobnego posta, poleci do kogos (o ile beda chetni) razem z Essence. Jak zawsze - kto pierwszy, ten lepszy, zapraszam na maila badz do komentarz do jutra do poludnia!

      Essence Long Lasting Eye Pencil

       

      gora (bardziej rozowa) Essence

      dol Gosch

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Essence Long Lasting Eye Pencil (oddanie)”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      sobota, 05 listopada 2011 12:48
  • piątek, 04 listopada 2011
    • Catrice Eyebrow Expert (ODDANIE)

      Catrice do brwiNie jest to nowosc, ale niedawno (sierpien) przeze mnie kupiona: Catrice Eyebrow Expert, "cos" do podmalowywania brwi Catrice. Idea jest prosta: z plastikowego grzebyczka wydobywa sie tusz, i barwi brwi, troche na zasadzie tuszu do rzes. Niestety, kupiony przeze mnie kolor to jasny, cieply braz (wychodzi wtorny analfabetyzm, jak byk stoi na opakowaniu 010 Light Bronze), a ze ja w naturze mam brwi prawie czarne, wyglada on na mnie bardzo bardzo zle - i  przez to nie moge tez niczego na temat samego produktu powiedziec, poza tym, ze pomysl jest niezly i zdaje sie dzialac bardzo dobrze. Pomalowalam sie raz, zmylam, wiecej nie wroce.

       

      Jezeli ktoras z Kolezanek ma ochote na przetestowanie, zapraszam i uprzejmie prosze o maila badz zgloszenie w komentarzu do NIEDZIELI rano, jako ze w niedzielne poludnie moge przekazac przesylke do Polski przez rodzinnego kuriera :) (oczywiscie, do nie-Polski wysle rownie chetnie).  Nie przeprowadze zadnego losowania, bo to nie rozdanie, ale chyba raczej oddanie, wiec jak zwykle obowiazuje zasada first-come, first-serve (o ile oczywiscie ktokolwiek chetny sie znajdzie).

      Catrice do brwi

      Ps uprzejmie prosze o niezwracanie uwagi na moje sterane goscmi paznokcie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Catrice Eyebrow Expert (ODDANIE)”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      piątek, 04 listopada 2011 15:30
  • środa, 26 października 2011
    • L'oreal Revitalift

      Jedno z moich najwcześniejszych świadomych wspomnień kosmetycznych dotyczy kremów z retinolem. Moja mama i ciotka rozmawiały o kremach L'oreala: do czego to podobne, jak się ich używa, to działają, a jak się odstawi, efekt znika. Ciocia, która była kosmetyczką, mówiła śmiertelnie poważnym głosem: "bo skóra się przyzwyczaja, mówię ci, przyzwyczaja się". To "przyzwyczaja się" dręczyło mnie bardzo długo. Jak to, przyzwyczaja się a później odzwyczaja? I, przede wszystkim: do czego się przyzwyczaja? Lata później odkryłam artykuły Basi Kwiatkowskiej, a później samą Basię, i dzieki niej wiedziałam, że efekt retinoidów, choć bardziej spektakularny, niż wiekszości kosmetyków, nie utrzyma się wiecznie.

       L'oreal revitalift

      Historia ta przypomniała mi się jakis czas temu, kiedy to w moim Douglasie wręczono mi miniaturowy słoiczek kremu Revitalft. L'oreale, jako produkty popularne, z założenia nie mają wysokich stężeń retinoidów, jednak już nawet to, co zawierają, może dać całkiem przyjemny efekt (na skorach, ktore nie sa przywyczajone do żadnych form wit. A ani kwasów). Tak też było i z tym kremem: ładnie stuningował mi cerę, nadając jej zdrowszy, bardziej ugładzony wygląd. Delikatnie (bardzo delikatnie), ale jednak. Mam wrażenie, że może (jak się uporam z zapasami) do niego wrócę, bo nawilżenie daje też całkiem przyzwoite. I dlatego, że dziś jestem już uzbrojona w wiedzę: tak, retinoidy (w takich stężeniach) nie przeprogramują cery na zawsze, będą działać tak długo, jak długo krem będzie w użyciu, ot, cała filozofia.

       

      Skład: aqua, cyclopentasiloxane, glycerin, paraffinum liquidum, myrisyl myristate, shorea robusta, strearic acid, palmitic acid, peg-100 strearate, cera alba, glyceryl strearate, drometrizole trisiloxane, etylhexylmethoxycinnamate, peg-20 strearate, polyacrylamide, stearyl alcohol, boron nitride, cetyl alcohol, c13-14 isiparaffin, glycine soja, ascorbyl glucoside, tocopheryl acetate, pisum sativum, acrylates copolymer, triethanolamine, laureth-7, sodium citrate, retinyl palmitate, disodium edta, polycaprolactone, methylparaben, diazolidynyl urea, butylparaben, chlorphenensin, parfum 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      środa, 26 października 2011 16:23
  • wtorek, 25 października 2011
    • Baikadent

      Jak glosi kosmetyczna madrosc ludowa, nie sztuka jest wydac duzo kasy, ale znalezc dobrze dzialajacy produkt. Jezeli jeszcze tenze produkt plasuje sie na polce <10 zl, rozbilismy kosmetykowe bingo.

      Dzieki Femineusowi trafilam na Baikadent, zel zawierajacy tarczyce bajkalska, bedaca bardzo silnym antyoksydantem. O tutaj mozna o nim poczytac na Femineusie, a tu na Laboratorium Urody. Baikadent

      W telegraficznym skrocie: zel jest co prawda przeznaczony na dziasla, ale na skore dziala rownie dobrze. Ma dzialanie lagodzace, przyspiesza gojenie, a przede wszystkim jest bomba przeciwstarzeniowa dla skory (reszta dla zainteresowanych w linkach).

      Opakowany w typowa, metalowa tubke z nakretka zel jest bursztynowy, bezzapachowy, odrobine sie lepi, nie wspolgra z kazdym filtrem (osobiscie wole go na noc, niz na dzien, bo czasami mi sie klaczyly na nim filtry - zostawia mini-film na twarzy, ktory, zaleznie od tego, co na nim, moze zlazic), ale dla poszukujacych silnych antyoksydantow takie drobiazgi nie powinny stanowic przeszkody. Wlasnie skonczylam opakowanie, i, po moim banie zakupowym, na pewno sciagne z PL kolejne, ale tym razem Baikadermu (przeznaczonego tym razem dla skory). 

      Sklad:

      • Substancja czynna
        Zespół flawonów izolowanych z korzenia Scutellaria baicalensis  0,577 g
      • Substancje pomocnicze
        Carbopol 5984, glicerol, metylu parahydroksybenzoesan, propylu parahydroksybenzoesan, glikol propylenowy, sodu wodorotlenek, sodu węglan, woda oczyszczona.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Baikadent”
      Tagi:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      wtorek, 25 października 2011 20:18
  • poniedziałek, 24 października 2011
    • dr. brandt, Detoxygen Experience

      Weszla u nas nowa, amerykanska firma, dr. brandt. Weszla, dodam, do Sephory (jakby weszla do gabinetow kosmetycznych, od razu bylabym nia bardziej zaiteresowana, do drogeryjnych nowosci podchodze z pewnym takim dystansem).

      Dostawlam wiec probke flagowego produktu dr. brandt, Detoxygen Experience, czyli zestawu, pardon, systemu dwoch produktow, detoksyfikujacego oczyszczacza i kremu na pozniej. 

       

      dr brandt oxygen experience

       

      Poczulam sie lekko skolowana, bo glownym elementem zabawy ma tu byc tlen, ktory, jak pamietamy z lektury wielu for bichemicznych, nie jest tym, co chcemy zeby dzialalo w naszej skorze, bo robimy wszystko, zeby sie pozbyc wolnych rodnikow, ktorym tenze tlen bardzo pomaga w ich niszczycielskiej pracy. Dr. brandt z jakiegos jednak powodu uznal, ze tlen jest tu tym, czego skora potrzebuje. W praktyce mam podejrzenia, ze cala "tlenowosc" kosmetyku ogranicza sie do tego, ze nalozony na skore zaczyna blyskawicznie puchnac w malutkie banieczki, ktore nastepnie cichutko pekaja, dajac mikromasaz. I to w zasadzie na tyle w kwestii dzialania. Dochodzi jeszcze trudnosc w usunieciu, po 3 minutach, resztek preparatu z twarzy, bo pozostawia lepka, sluzowata otoczke (ble).

       

      Nalozony po nim krem jest zupelnie zwyczajny, moze poza dosc dziwnym, gorzkim zapachem, na szczescie bardzo szybko znikajacym. Przed spaniem i tak musialam sie dosmarowac czyms mocniejszym, bo skora byla jednak niewystarczajaco nawilzona. Po trzech aplikacjach (poltora tygodnia), moja cera niczym nie roznila sie od tej sprzed "kuracji"  (a wierzcie mi, moja facjata to szerojie pole do popisu dla kosmetykow - kraterowate pory, zmarszczki, tradzik, koloryt, ogolnie do koloru, do wyboru).

      Mysle, ze gydbym wydala na ten zestaw ciezkie pieniadze, bylabym bardzo, ale to bardzo niezadowolona (nawet w USA kosztuje toto 75$!!!). Jak dobrze, ze sa probki...

       

      Sklad:

      Oxygenating Facial 

      WATER (AQUA), GLYCERIN, KAOLIN, SODIUM LAURETH SULFATE, COCAMIDOPROPYL BETAINE, COCAMIDE DEA, METHYL PERFLUOROBUTYL ETHER, METHYL PERFLUOROISOBUTYL ETHER, MAGNESIUM ALUMINUM SILICATE, XANTHAN GUM, PERFLUORODECALIN, RIBOSE, PHENOXYETHANOL, POLYHYDROXYSTEARIC ACID, PPG-26-BUTETH-26, ISONONYL ISONONANOATE, ETHYLHEXYL ISONONANOATE, PYRUS MALUS (APPLE) SACCHARIDES, SODIUM COCAMIDOPROPYL PG-DIMONIUM CHLORIDE PHOSPHATE, PEG-12 GLYCERYL DIMYRISTATE, PEG-23 GLYCERYL DISTEARATE, CAPRYLYL GLYCOL, MENTHYL LACTATE, PEG-40 HYDROGENATED CASTOR OIL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, HEXYLENE GLYCOL, CAMELLIA OLEIFERA LEAF EXTRACT, VITIS VINIFERA (GRAPE) SEED EXTRACT, RETINYL PALMITATE

       

      Crème Concentree 

      WATER (AQUA), BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA BUTTER), CETYL PALMITATE, GLYCERIN, OCTYLDODECYL STEARATE, GLYCERYL STEARATE CITRATE, LECITHIN, C12-16 ALCOHOLS, PALMITIC ACID, DIMETHICONE, POLYGLYCERYL-3 STEARATE, PHENOXYETHANOL, RIBOSE, BUTYLENE GLYCOL DICAPRYLATE/DICAPRATE, CAPRYLYL TRIMETHICONE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, TOCOPHERYL ACETATE, AMMONIUM ACRYLOYLDIMETHYLTAURATE/VP COPOLYMER, MORINGA PTERYGOSPERMA SEED EXTRACT, CITRUS NOBILIS (MANDARIN ORANGE) PEEL OIL, SODIUM ACRYLATES COPOLYMER, HYDROGENATED POLYISOBUTENE, TETRASODIUM EDTA, TOCOPHEROL, GLYCINE SOJA (SOYBEAN) STEROLS, BUTYLENE GLYCOL, OXOTHIAZOLIDINE, CHLORPHENESIN, CAMELLIA OLEIFERA LEAF EXTRACT, SODIUM HYALURONATE, PHOSPHOLIPIDS, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, POLYGLYCERYL-10 STEARATE, SODIUM HYDROXIDE, RETINYL PALMITATE

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „dr. brandt, Detoxygen Experience”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 24 października 2011 12:17
  • niedziela, 23 października 2011
    • Dax Perfecta Extra Slim do biustu

      Dawno nie bylo niczego o kosmetykach doodwlokowych, a juz o nabiustnych, to hoho.

      A jednak i takowych uzywamy, a jakze (latwiej byloby mi wskazac cos, czego nie uzywam, obawiam sie). Ten krem sam w sobie jest calkiem calkie. Bardzo gesty i tresciwy, pozwala wiec na wykonanie masazu biustu (jedyne, co pomaga w pielegnacji biustu, to, poza stanikiem i sportami, masaze). Ladnie pachnie. 

      Perfecta biust

      Natomiast to, co wypisuje na opakowaniu producent, wola o pomste do nieba: mikrosiateczki, niewidzialne biustonosze i inne cuda wianki, 86% wypełnienia i ujędrnienia biustu po 6-ciu tygodniach. Jak, na Odyna, oni wyliczaja te procenty? Rozumiem, skladniki, ale jak sa w stanie przewidziec, ze u kazdej kobiety ten biust ujedrni sie o wlasnie 86%??? Pomijajac juz to, ze nie ma pewnie zadnych badan na "wypelnienie" biustu (no, moze poza wypornoscia biustu, badana przez grupe Lodz Kaliska). I ze wypelnienie biustu przez krem drogeryjny wydaje sie byc nieco, jakby to ladnie powiedziec, watpliwe (no nie wiem, silikon jakos magicznie przechodzi przez skore i sie laczy w srodku w implant, czy co?). Pala dla dzialu PR.

      A szkoda, bo krem jest naprawde fajny, i z czystym sumieniem mozna go polecic. Fajnie, ze ma ekstrakt z Kigeli, o ktorej dzialaniu mozna poczytac tutaj, na Laboratorium Urody. Choc, gdybym kupowala go ponownie, mysle, ze tym razem zdecydowalabym sie na wspomniany w tamtym watku preparat z tej samej linii, ale do posladkow, bo ma 5% kigeli (a raczej mial, nie wiem, czy nadal jest dostepny)

       

      Skład: Aqua, Caprylic/Capric Trigliceride, Isodecyl Neopentanoate, Dimethicone, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acrylmethyl Taurate Copolymer, Glyceryl Stearate, Steareth-25, Ceteth-20, Stearyl Alcohol, Glycerin, Hydrolyzed Adansonia Digitata Extract, Butylene Glycol, Artemisia Abrotanum Extract, Kigelia Africana Fruit Extract, Disodium EDTA, Ethylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, BHA, Parfum.
      

       

      na focie stara wersja opakowania, nowa ma taki sam sklad (i te same obietnice).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      niedziela, 23 października 2011 09:34
  • piątek, 21 października 2011
    • Essence, 20, Big Bang

      Essence cien do powiekDrugi bohater sagi "ach, gdzie moje rozowe, wyprzedane Lancome", czyli Essence, 20, Big Bang. Jeszcze powinni dodac Theory w nazwie* ;) Cien ten jest za niebieski i za ciemny, by byc dupem mojego niedosciglego wzorca, Lancome, ale jest calkiem calkiem niezly sam w sobie. Nosze go coraz czesciej, bo pieknie wydobywa kolor zielono-niebieskich oczu (moze to ten dodatek niebieskiego pigmentu) bez efektu krolika (zaznaczam, mam typowo chlodna urode). I w zasadzie poza tuszem i kreska nie potrzebuje duzo innych dodatkow, by dac swiezy, codzienny, szybciutki makijaz.

      Naklada sie dobrze, nie osypuje, trwalosc tez zadowalajaca. Jakze mialoby byc inaczej, w koncu jest Made in Poland ;). Wiem, ze jezeli bede szukac (po banie zakupowym) kolejnych dowolnych kolorow cieni, zawsze uderze do Essence, bo sa najtansze i bardzo wysokiej jakosci. Gdyby jeszcze tylko byly bardziej przewidywalne na linii to-co-w-opakowaniu / efekt-naoczyny, ehh...

      A tak prezentuje sie w towarzystwie kolegi, ktory, podobnie jak on, mial byc moim wymarzonym, chlodnym rozem.

       

      Essence cien do powiek

       

      Musze tu zaznaczyc, ze oba cienie sa bardzo lekkie, i transparentne (a jak widac na zdjeciu, i ledwo-widoczne) - na powiece nie wyglada bynajmniej, jak w opakowaniu, ten ciemniejszy zyskuje tez dosc silny, bialawy polysk (zwany perelka, jak mniemam).

       

      Essence cien do powiek

       

      *The Big Bang Theory, moj najukochanszy serial TV ;)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Essence, 20, Big Bang”
      Tagi:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      piątek, 21 października 2011 16:33
  • czwartek, 20 października 2011
    • Etos goodie bag

      Jakos tak raz do roku holenderska drogeria Etos (taka lokalna Drogeria Natura) urzadza wieczor specjalny: wybrane filie sa czynne do 21szej, zamiast do 18tej, przy wejsciu klientka otrzymuje cos do picia i przegryzke, chyba po to, by lepiej zniesc kolejke do darmowej makijazystki, manikurzystki i innych konsultantek. Dodatkowo, do kazdego zakupu powyzej 15 euro dodawana jest goodie bag, czyli torba kosmetycznych gratisow.

       

      etos holandii

       

      To moj pierwszy wieczor specjalny w Etosie, i jak rany, bardzo zaluje, ze ominelam poprzednie, bo goodie bag zawierala wszystko to, co widac na focie, czyli kilka pelnowymiarowych produktow, sporo miniatur i kilka probek. W tym opakowanie nowego szamponu Andrelon, odzywki Aussie (wchodzi do NL, zdaje sie), kremu do rak Glycerony oraz witamin w formie cukierkow, co mnie bardzo cieszy, bo nie cierpie lykania tabletek. Jak widac, firmy tzw srednio- i nisko- polkowe, ktore, jak wiemy, czesto zaskakuja na  plus bardziej, niz wysoka polka.

      Nie wiem, jak firma wychodzi na swoje, wiem, ze bardzo mi sie ta oferta spodobala :) Mam nadzieje, ze w Polsce juz tez niedlugo sklepy beda sie promowac w ten sposob (a moze juz to robia, a tylko ja nic o tym nie wiem).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Etos goodie bag”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      czwartek, 20 października 2011 16:36
  • środa, 19 października 2011
    • MD Formulations, seria VitAPlus

      Zgodnie z obietnica, reszta MD Formulations, czyli dwa produkty z serii VitAPlus, z retinolem i AHA. 

      Na pierwszy ogien idzie:

      Md Formulations krem z AHA i retinolemmd formulations Vit A Plus, night recovery,
      contains alpha retinyl complex

      Nie bylam przekonana, czy retinly rzeczywiscie tutaj cokolwiek zdziala, szczegolnie, ze uzywalam kremu (preparatu? bo z kremem to on ma malo wspolnego, konsystencja jest bardzo wodnista i lekka) w czasie serii peelingow w gabinecie. Ale, że nakladany w domu apteczny retin zareagował z kwasami gabinetowymi dość krwawo dla mnie, stwierdzilam, że spróbuje tej duzo slabszej wersji, bo nic nie tracę.

      I ku mojemu zaskoczeniu, ten krem jakieś tam działanie ma - myślałam, że szczypanie przy nakładaniu na twarz bylo efektem złuszczania gabinetowego, ale na grzbiecie lewej dłoni, na którą zwykle dozuje krem z opakowania, zanim go wmasuję w skórę, pojawiła się reakcja. Na początku myślałam, że mnie coś użarło, bo swędziało niemożebnie, dopiero po paru dniach skojarzyłam z md formulations. Znaczy się krem działa, wiadomo, nie jak "prawdziwe" retinoidy, ale działa. Krem jest w opakowaniu air-tight, z dozownika wychodzi tylko tyle, ile powinno, stąd myslę udało im się zachować właściwości wit A. Produkt jest przyzwoity, i może się nadać dla opornych mam i koleżanek, dzielnie broniących lica przed aptecznymi retinoidami. Co prawda femineusowa Erato uswiadomila mi, ze to najpewniej nie retinol, ale kwas salicylowy ze skladu tak mnie podzeral, i faktycznie, krem ma 8% kwasu glikolowego i 2% salicylowego, natomiast wit. A to 1%.

      Paula, ktora dosc wysoko ocenila ten produkt, pisze, ze krem ma ph4, co prawda graniczne, ale jeszcze poprawnie dzialajace, oraz, ze choc anytoksydanty i nawilzacze nie sa reprezentowane przez szerokie spektrum, ich ilosc jest wieksza, niz w standartowym kremie.


      Wada: cena, niemożebnie nieprzystojna, jak na skalę działania. Jednak, gdybym miala polecic komus krem z wit. A i kwasami, bylby to wlasnie ten.

      Ingredients: Aqua, C12-15 Alkyl Benzoate, Ammonium Glycolate, Glycerin, Dimethicone, Salicylic Acid, Tocopheryl Acetate, Sucrose Cocoate, Acrylates Copolymer, Cellulose, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate Cetearyl Alcohol, Retinyl Palmitate, Linoleamidopropyl PG-Dimonium Chloride Phosphate, Glycolic Acid, Hyaluronic Acid, Allantoin, Sea Whip Extract, Millet (Panicum Miliaceum) Extract, Tocopherol, Ceteareth-20, Dimethicone Copolyol, Silica, Butylene Glycol, Carboxymethyl Cellulose, Xanthan Gum, Disodium EDTA, BHT, Imidazolidiyl Urea, Methylparaben, Propylparaben.

       

      Drugi natomiast preparat to

      Md Formulations krem z AHA i retinolemVit-A-Plus

      Intensive Anti-Aging Serum

      Correct deeper lines & wrinkles

      Ten krem nie ma BHA, ma za to 20% AHA i dosc duze stezenie retinylu. W konsystencji, kolorze i zapachu jest bardzo podobny do poprzednika. Producent zaleca stosowanie go po kilku miesiacach z powyzszym serum, na juz oswojona skore. Jak dla mnie ostroznosc nieco przesadzona, serum nie robilo krzywdy, nie bylo az tak intensywne - moze to przez to, ze, jak zauwazyla Paula, jego ph nie daje idelanych warunkow na zluszczanie? Zaczelam go uzywac, po czym okazalo sie, ze musialam odstawic retinoidy na ponad dwa lata ;) takze nie do konca wiem, czy rzeczywiscie zadzialalby az o tyle silniej, niz samo serum (samo, w sensie bez "Intensive").

      Sklad: Purified Water, Ammonium Glycolate, C12-15 Alkyl Benzoate, Glycerin, Retinyl Palmitate, Cetyl Ricinoleate, Sorbitan Stearate, Glycereth-7, Glycolic Acid, Glyceryl Stearate, Peg-100 Stearate, Steareth-2, Sodium Pca, Niacinamide, Inositol, Tocopherol , Xanthan Gum, Cetyl Hydroxyethylcellulose, Disodium Edta, Bht, Imidazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      środa, 19 października 2011 14:12
  • wtorek, 18 października 2011

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

Książka skarg i zażaleń: proznosc@gmail.com