proznosc

Wpisy

  • wtorek, 26 października 2010
    • Lancome Genifique

      Jest taka kategoria kreatywności pracowników działów PR, od której cierpłaby mi skóra, gdyby nie to, że zwykle bardziej skupiam się na przetrwaniu ataku histerycznego śmiechu. Jakiś czas temu poczesne miejsce na samy szczycie listy owej kategorii zajął koncern L'oreal z lancomowym Genifique. Nawet tak mało rozeznany w biologii historyk jak ja, czytając o odmłodzeniu skóry poprzez stymulację genów, ma ochotę złapać się za głowę. Znaczy się co, znaleziono Wodę Życia czy inny eliksir nieśmiertelności? Nie, nie przesadzam: reklama wyraźnie obiecuje stymulację pracy genów (swoją drogą, co to znaczy, stymulacja genów? mi się od razu kojarzy to z wymianą materiału genetycznego, ale mnie się od zawsze wszystko z procedurą owej wymiany kojarzy). Rzut oka na skład ujawnia, że podejrzenia co do rzetelności producenta są jak najbardziej na miejscu (przypominam, że mówimy o koncentracie młodości 300 pln za 30 ml - mało wydajnym koncentracie, dodam):

      Ingredients: Water, Bifida Ferment Lysate, Glycerin, Alcohol Denatured, Dimethicone,
      Hydoxyethylpiperazine Ethane Sulfonic Acid, Sodium Hyaluronate,
      Phenoxyethenol, Peg-20 Methyl Glucose Sequistrate, Peg-60 Hydrogenated
      Castor Oil, Salicycloyl Phytosphingosine, Ammonium
      Polyacrylinethyltauranide/Ammonium Polyacrylolydimethytaurate, Limonene,
      Xanthan Gum, Caprylyl Glycol, Disodium Edta, Octydodecanol, Citric Acid,
      Citronellol, Fragrance, Ethylparaben, Methylparaben, Butylparaben.


      genifique serumJak chce producent, główną "perełką" składu ma być Bifida Ferment Lysate. Nie dziwcie się, jeżeli ta nazwa brzmi dla Was znajomo: chodzi o popularną w probiotykach bakterię (można by spekulować, jeżeli Genifique oparte jest na Bio-Lysat, czy nie miało by więcej sensu smarowanie się raz dziennie jogurtem - można by, bo działanie owej baktewrii na skórę nie jest jeszcze przebadane, naturalnie, poza laboratoriami L'oreal). Co ciekawe, owe lata badań jakoś przeoczyły fakt wykorzystania składnika przez Estee Lauder w Advanced Night Repair Concentrate Recovery Boosting Treatment (chciałabym, aby ta myśl pochodziła ode mnie, niestety, tak spostrzegwacza jest Paula Begun). Co poza tym? Ano, glyceryna i silikon, oraz straszliwe ilości alkoholu, dzięki czemu wodniste serum błyskawicznie się wchłania, ale i miałam wrażenie smarowania się setką wódki. Wg rozbioru składników z tej strony, Hydoxyethylpiperazine Ethane Sulfonic Acid ma za zadanie rozjaśniać zmiany, a Salicycloyl Phytosphingosine być kombinacją kwasu salicylowego z Phytosphingosine, czyli poprawiać kondycję skóry. Lancome zostało za całą gamę Genifique potępione w czambuł przez krytyków kosmetycznych. Ogólnie - składowo - gołym okiem widać, że serum jest koszmarnie drogim niewypałem.

      A teraz zaskoczenie: produkt względnie dobrze działa. Nie jak kuracja retinoidami czy silne złuszczanie kwasami, ale rzeczywiście, po ponad miesiącu zabawy (serum jest bezzapachowe, w ciąży miałam bardzo mały wybór preparatów ujarzmiających cerę), poza pewnym podrażnieniem (alkohol!!!), moja skóra wyglądała lepiej, co zdarza mi się odnotowywać bardzo rzadko. Oczywiście, można taki efekt osiągnąć wieloma innymi, tańszymi i bezpieczniejszymi dla skóry (alkohol!!!) metodami, ale jednak nie można Genifique odmówić pewnej skuteczności. Nie na tyle wysokiej aczkolwiek by polecać komukolwiek kupno.

       

      fot producent

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 października 2010 16:03

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

Książka skarg i zażaleń: proznosc@gmail.com