proznosc

Wpisy

  • czwartek, 23 września 2010
    • aldi lacura

      Poszukując ostatnio informacji o kosmetykach z najtańszych  supermarketów, natknęłam się na info o kremach przeciwzmarszczkowych z Aldiego, które - surprise surprise! - wygrywają w ślepych testach z Heleną Rubinstein (podobno - i jeszcze raz - w ślepych testach 2 tysiące użytkowników - czy też powinnam napisać użytkowniczek - postawiło kremy z Aldiego na pierwszym miejscu, przed wspomnianą Heleną, Olay czy L'orealem). Cała seria, zależnie od kraju, może się nazywać Lacura, Biocura, Siana.

      aldi krem

      Oczywiście, kremy zakupiłam za szaloną kwotę 2 euro z kawałkiem. I dalej było już tylko lepiej. Kremy pakowane są w szklane słoiczki (nie zawsze spotykane przy dużo droższych kremach), w stosowaniu zaś przyjazne skórze. Testowałam dwa: na dzień i na noc, czyli kolejno intensywny i przeciwzmarszczkowy. Ten na noc wypadał dużo lepiej, ale obydwa zaliczyłabym do przyzwoitych produktów. I specjalnie się nie dziwię wysokiej ocenie w anonimowych testach: krem na dzień jest stosunkowo lekki, na noc zaś zdecydowanie odżywczy, i nawet taki nocny suchar jak ja znalazł dzięki niemu ukojenie (nieczęsto się ma to miejsce!). Składy przyzwoite, bez odkryć i rewelacji, ale ze starymi, dobrymi, sprawdzonymi składnikami: koenzymem Q10, retinolem, witaminami E and F i prowitaminą B5 - chciało by się powiedzieć, nic dziwnego, że działają.

      Dodatkową zaletą serii jest to, że dostępna jest w stałej sprzedaży Aldiego. Osobiście ostrzę sobie teraz kły na kolejną ichnią, miejmy nadzieję, perełkę, już obsypaną nagrodami (ale niedostepną):  Aldi Lacura Wrinkle Stop.

      Biocura krem przeciwzmarszczkowy z kompleksem witaminowym i koenzymem Q10

      Skład: aqua, dicaprylyl carbonate, polyglyceryl-2 dipolyhydroxystearate, coco-caprylate/caprate, glycerin, polyglyceryl-3 diisostearate, ethylhexyl stearate, panthenol, tocopheryl acetate, cera alba, sorbitol, carthamus tinctorius oil, vitis vinifera seed oil, canola oil, magnesium sulfate, retinyl palmitate, phospholipids, ubiquinone, glycine soja (soybeans) oil, triticum vulgare (wheat) germ oil, chondrus crispus extract, glycine soja (soybeans) germ extract, linoleic acid, sodium hyaluronate, glyceryl stearate, propylene glycol, ethylhexyl glycerin, parfum, benzyl benzoate, benzyl salicylate, citronellol, eugenol, geraniol, hexyl cinnamal, butylphenyl methylopropional, limonene, linalool, Alpha-Isomethyl Ionone, aluminum/magnesium hydroxide stearate, phenoxyethanol, methylparaben, ethylparaben, propylparaben, isobutyl paraben, butylparaben.

      Biocura krem na dzień z Bio-flawonami i koenzymem Q10

      Skład: aqua, aloe barbadensis gel, glycerin, polyglyceryl-3 methylglucose distearate, cetearyl isononanoate, coco-caprylate.caprate, diethylhexyl adipate, glyceryl stearate citrate, cetearyl alcohol, sorbitol, tocopheryl acetate, cyclopentasiloxane, C 12-15 alkyl benzoate, octocrylene, panthenol, simmondsia chinensis (jojoba) oil, cyclohexasiloxane, glycine soya oil, phospolipids, ubiquinone, algi, magnesium ascorbyl phosphate, sambucus nigra extract, carica papaya extract, disodium adenosine triphosphate, sodium hyaluronate, butyl methoxydibenzoylmethane, chondrus crispus extract, parfum, amyl cinnamal, benzyl benzoate, benzyl salicylate, citronellol, coumarin, eugenol, geraniol, hexyl cinnamal, buthylphenyl methylpropional, limonene, linalool, alpha-isomethyl ionone, propylene glycol,

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „aldi lacura”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      czwartek, 23 września 2010 22:42
  • poniedziałek, 20 września 2010
    • makeUPsamoUK

      DziękI Sylwiasstej z Femineusa trafiłam na bardzo fajne filmiki z gatunku kosmetyczny pomysłowy MacGyver, czyli dziełka panny o nicku makeUPsamoUK. Filmiki są świetnie zrealizowane, bardzo fajnie wystylizowane, no, a przede wszystkim, można się z nich dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, głównie z gatunku co zrobić z (starymi cieniami, koncówkami pomadek itp). Przy okazji przekonałam się, że nie tylko ja cierpię na nieuleczalny kolekcjoneryzm, ale w przeciwieństwie do mnie, makeUPsamoUK wie, jak go kontrolować (koniecznie zobaczcie genialny pomysł z noszeniem w portfelu wzorników). Filmiki opatrzone są zabawnymi, świeżymi komentarzami. Oby więcej w sieci tak zdolnych rodaczek!

       

      makeUPsamoUK

      (na zdjęciu kadr z wyjątkowo inspirującego filmiku: "JAK: operacja denko - SZTUCZKI / 10 pan project tips &trick")

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „makeUPsamoUK”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 20 września 2010 23:27
  • czwartek, 16 września 2010
    • Teosyal Cosmeceuticals Advanced Filler

      Jak świadczy o tym ten blog, niespecjalnie lubię tzw wyską półkę. W większości wypadków mam nieodparte wrażenie, że kremy o tym samym (a często lepszym) działaniu, o ile się je dobrze wybierze, można kupić za 1/10 ceny. Są jednak wyjątki, wprawiające mnie samą w niemy stupor. Od jakiegoś czasu takim wyjątkiem nr 1 jest dla mnie Teosyal Cosmeceuticals, Advanced Filler, Hyaluronic Acid normal to combination skin. Krem nie powala składem, a przynajmniej, patrząc na ów skład, jego cena (89 euro!!! za 50 ml) wydaje się być z księżyca:

      aqua, glycerin, propylene glycol, dicaprylate/dicaprate pentylene glycol, capilic/capric trigliceryde, isohexadecane, butyrospermum parkii (shea butter), cetyl alcohol, glyceryl stearate, squalane, phyllanthus emblica fruit extract, dimethicone, butylene lycol, hydroxyethyl urea, sodium hyaluronate, padina pavonica thallus extract, magnesium ascorbyl phosphate, palmitoyl oligopeptyde, palmitoyl tetrapeptide-7, acetyl hexapeptide-8, xanthan gum, ceratonia siliqua gum, peg-75 stearate, ceteth-20, steareth-20, polysorbate 80, tocopheryl acetate, propylene glycol, polysorbate 20, carbomer, parfum, ethylhexyl palmiate, silica dimethyl silyate, caprylyl glycol, chlorphenensin, disodium edta, tromethamine.

      Teosyal Advanced Filler

      Ale... działa. Nie zdarzyło mi się jeszcze w mojej bogatej karierze kosmetykomaniaczki spotkać kremu o takiej sile nawilżania. Aż tyle i tylko tyle. Nie wiem, czy, jak chce producent, krem rzeczywiście, dzięki peptydom, wpłynął na pomarszczenie mojej twarzy, nie wiem też, czy  Argireline®, zmniejszył zmarszczki mimiczne (ciekawam, jak - cokolwiek to jest - miał to zrobić...), nie wiem, czy zakapsułkowana wit. C rzeczywiście mogła tu coś pomóc, nie wiem, i prawdę mówiąc nie chcę wiedzieć. Oczywiście, traktowanie tego kremu jako wyjątku jest nieco naciągane: Teosyal to nie żaden krawiec Dior czy inny pociot Clinique, ale jeden z głównych producentów wypełniaczy (czyli tego, co za ciężkie pieniądze można sobie tu i ówdzie chirurgicznie zamontować w ramach podreperowania urody). Teosyal krem ma być uzupełnieniem zabiegów - i pewnie stąd jego kosmiczna cena (skoro klientka wyda grube pieniądzeu chirurga plastycznego, być może skusi się również na ich przedłużenie w domu). Cóż, jakby nie było, jest to pierwszy w moim dorobku nawilżający krem nawilżający.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Teosyal Cosmeceuticals Advanced Filler”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      czwartek, 16 września 2010 00:07
  • wtorek, 14 września 2010
    • Żelowy Eye Liner Essence

      Jak wiadomo, uwielbiam marnować pieniądze na wysokopółkową kolorówkę. Z podkreśleniem "marnować", bo jakże często można ustrzec się debetu na koncie inwestując w tanie i równie dobre marki. Na przykład Essence ;) Essence jest moim absolutnym faworytem, szczególnie, że często trafia na przeceny, a przeceny są tym, co kochamy jeszcze bardziej od wydawania pieniędzy na snobistyczną, wysoką półkę.

      Nie za bardzo rozumiem politykę producenta, który wypuszcza różne kolekcje w różnych krajach w różnym czasie, np podobno w Polsce wchodzi teraz Into the Wild, po którym u mnie w NL już hula wiatr na półkach sklepowych. Zasadniczo człowiek spodziewałby się, że kolory opracowane są przez stylistów na daną porę roku i w zgodzie z aktualnymi trendami modowymi, ale, jak widać, nie należy mieć zbyt wygórowanych oczekiwań (o ufaniu stylistom nie wspomnę).

      Essence żelowy eye linerPrzechodząc do sedna po tym przydługim wstępie: najnowsza kolekcja z Essence to Denim Wanted, a w niej perełka: eyeliner żelowy. W przepięknym, grafitowym, delikatnie opalizującym kolorze. Z bardzo dobrym pędzelkiem. Za 2.49 euro. !!!

      Eyeliner nałożony na dłoń (w celu wykonania zdjęć) wytrzymał mycie rąk. Niestraszna mu mżawka (witamy w Holandii), dopiero pod koniec intensywnego dnia zaobserwowałam odwórt z wewnętrznej części powieki (wywinięta końcówka trzymała na mur beton). Nareszcie rozumiem, dlaczego żelowe eyelinery cieszą się takim powodzeniem!

      Już ostrzę sobie zęby na kolejną limitowankę, która ma wejść we wrześniu, We Saw It First. I rzeczywiście, nie sposób odmówić Essence dostrzegania najnowyszy trendów: do stałej kolekcji wszedł ostatnio Matt, czyli matowiacz do lakieru do paznokci, wyjście genialne, jeżeli, jak większość kobiet, dysponuje się już i tak o jeden (dwa, trzy, dziesięć) lakier za dużo, a ma się życzenie podążać za najnowszą modą.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      wtorek, 14 września 2010 14:49
  • środa, 08 września 2010
    • Wywiad z Moniką Jaruzelską

      W Wysokich Obcasach ukazał się wywiad z Moniką Jaruzelską. Jaruzelska, którą darzę sympatią ze względu na bijący z niej niesamowity spokój i niewielką częstotliwość pojawiania się w tabloidach, opowiada o swoim byciu singlem (jest, zdaje się, etatowym samotnikiem Warszawki) ale i o starzeniu. Choć prowadząca wywiad uparcie drąży temat, Jaruzelska ze świętą cierpliwością odpowiada na pytania:

      "Wysokie Obcasy: Gdzieś przeczytałam, że operację plastyczną należy zrobić wtedy, kiedy nasze wyobrażenie o sobie jest inne niż obraz, który widzimy w lustrze.

      Monika Jaruzelska: Czasami, kiedy patrzę na swoje zdjęcia, to widzę, że dużo się zmieniło. Dzięki temu mam poczucie ciągłości, narracji i chronologii mojego życia. Jak w dobrej powieści. Umiem już odróżniać wątki główne od pobocznych".

      Oczywiście, łatwo jest akceptować swoją twarz w każdym jej wydaniu, kiedy jest się równie piękną kobietą. Niemniej, dość przewrotnie brzmią te słowa w ustach osoby, która zrobiła karierę na stylizowaniu innych tak, by wydawali się być jak najbliżsi ideału (i najczęściej - jak najdalsi od swojego prawdziwego wizerunku). Nie wiem, czy szkalować za dwulicowość, czy też chapeau bas za szczerość?

      Bardzo spodobała mi się też ta wypowiedź:

      "Wysokie Obcasy: Z czasem nie wygramy, ale możemy go trochę oszukać.

      Monika Jaruzelska: To nie czas oszukujemy, ale siebie samych. Dla mnie znacznie ważniejsze od tego, jak wyglądam, jest to, jak się czuję. W tym samym czasie, kiedy miałabym stanąć do heroicznej walki o zatrzymanie młodości, coś sobie wstrzykując albo robiąc bolesne operacje plastyczne, mogę zadbać o swoje przyjemności. Wolę położyć się na rozgrzanych deskach pomostu na Mazurach i czuć, jak słońce niszczy moje włókna kolagenowe. Używam oczywiście kremów z filtrem, ale bardziej dla zdrowia niż urody. Dla mnie jest ważniejsze, że po opalaniu dobrze się czuję psychicznie i fizycznie, niż to, że będę miała więcej zmarszczek. Bo te zmarszczki i tak będę miała. A że kilka lat wcześniej?".

      To tak trochę a propos poprzedniej notki o Antheliosie. Nie, nie zamierzam odstawić tych wszystkich kremów, ser i filtrów. Ale - po raz kolejny - zadumałam się nad własną próźnością i jej (bez)sensem.


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Wywiad z Moniką Jaruzelską”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      środa, 08 września 2010 15:46
  • wtorek, 07 września 2010
    • Antek Fondante filtrowy graal

      Jest pewna grupa kobiet, do której niżej podpisana się zalicza, określających się jako filtromaniaczki. Niestety, nazwa dokładnie oddaje problem: grupa ta pod żadnym pozorem nie opuszcza domu bez centymetrowej warstwy filtra na twarzy. Zimą i latem. W słońcu (to jakby normalne) i w deszczu. Cechą wspólną owej grupy, poza upiorną bladością lic i mącznym połyskiem skrobi, którą gruntuje się owe litry filtrów, jest narzekanie na dostępne na rynku filtry oraz poszukiwanie tzw filtrowego graala.

      Antek Fondante filtrowy graal I ja taki graal dla siebie znalazłam: Anthelios creme fondante. Krem, choć do cery suchej, nadaje się także do mojej tłustej skóry: szybko się wchłania, minimalnie bieli, bardzo dobrze nawilża i odżywia. Łatwo daje się zmatowić skrobią czy innym owsem (tak, takimi wynalazkami matuje się zwykle filtry). Nie ma alkoholu, nie migruje, ogólnie cud, miód i orzeszki. Jeżeli LRP przestanie go kiedyś produkować, przewiduję falę protestów. A szczególnie, jeżeli przestanie produkować krem w dwóch wersjach: bez koloru i barwionej, bo dzięki mieszaniu bezpośrednio na twarzy obu mam:

      a) względne poczucie bezpieczeństwa (wszak filtry o prawie identycznym składzie można mieszać bez wiekszego ryzyka utraty SPF)

      b) krem koloryzujący o dośc dobrych właściwościach kryjących i złotawym, herbatnikowym odcieniu, trudnym do znalezienia nawet w ofercie podkładów do twarzy. I jasny, jasny nawet dla takiego truposza jak ja ;). Mieszanie różnych filtrów

      c) najlepszą możliwą ochronę (Państwo wybaczą, ja ze starej szkoły wierzącej w ochronę UVA od LRP).

      Jak widać na zdjęciu, z dość ciemnego kremu (targetem była tu, jak mniemam, normalna, zdrowa karnacja) wychodzi dowolny, jasny, neutralny kolor. Tu mieszany na potrzeby zdjęcia na dłoni, w codziennej praktyce nakładam najpier filtr biały (czyli bezbarwny), na niego natomiast wersję ciemniejszą, co pozwala mi uzyskać kolor jak najbardziej zbliżony do mojej własnej skóry.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Antek Fondante filtrowy graal”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      wtorek, 07 września 2010 15:19
  • czwartek, 02 września 2010
    • Yves Rocher w wersji eko

      Dawno mnie w okolicy mojego wlasnego bloga nie bylo. Przetestowalam mnostwo produktow, mnostwo szkicow wpisowych czeka na publikacje, pietrza sie zuzyte opakowania, czekajac na swoja kolejke do zdjec; ja jednak wole jakos lezec na kanapie z Ksieciem i szalec na widok kazdego (juz dwuzebnego!) usmiechu.

      Moze wiec zamias zastanawiac sie po katach, jaki by tu zrobic wpis, tak, zeby byl najlepszy i najciekawszy, po prostu cos napisze (bo kosmetykowe mysli nadal mi kraza po glowie, i trzeba je raz na jakis czas rzucic na klawiature).

      A ostatnio zwrocil moja uwage Yves Rocher - ja wiem, ze to firma, o ktorej sie nie powinno na szanujacym sie blogu kosmetykowym pisac, ale najwyrazniej specjalisci od PR z YR odwalaja kawal dobrej roboty, bo, jak patrze na wlasne wpisy, tego YR jest tu calkiem sporo. Do rzeczy: w serii "roslinna pielegnacja" (ktora, swoja droga, zbiera pozytywne recenzje, a i sklady zdaje sie miec niezle) pojawila sie nowa kategoria: produkty do pielegnacji wlosow.

      Yves Rocher ekoDlaczego o tym pisze? Otoz formuly tychze kosmetykow maja byc "pochodzenia biologicznego" (bardzo lubie takie nic nie mowiace zbitki-zmylki), bez silikonow i parabenow. Nooo, skoro juz nawet YR wypuszcza serie bez silikonow, musi byc cos na rzeczy! Poki co, seria zawiera, poza podstawowymi 4 rodzajami szamponow (jak bym chciala, zeby okazaly sie byc bez SLS), odzywkami itp, takze kilka ciekawostek, np. plukanke do wlosow z octem malinowym oraz serum na koncowki. Dalczego owo serum mialo by byc ciekawe? Dlatego, ze wszystkie sera, jakich do tej pory uzywalam, mialy w skladzie silikon (zeby nie powiedziec: skladaly sie z silikonu). Oczywiscie, pozyjemy, zobaczymy (sklady), niemniej, ostrze juz sobie kly.

       

      (zdjecie ze strony producenta)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Yves Rocher w wersji eko”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      czwartek, 02 września 2010 16:03

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

Książka skarg i zażaleń: proznosc@gmail.com