proznosc

Wpisy

  • czwartek, 18 czerwca 2009
    • Lakier jak snieg noca

       

      Notka sentmentalna ;) Uwielbiam, pasjami uwielbiam lakiery do paznokci. A najbardziej takie, ktorymi mozna sie pomalowac i w ciagu 2 min wyjsc z domu. A jeszcze bardziej takie, ktore wygladaja jak skrzacy sie w swietle lamp snieg. Trafilam kiedys na  taki kolor u niezapomnianej, bynajmniej nie ze wzgledu na powalajaca jakosc, Constance Carroll.

      Nazywal sie Snow Flake, odpryskiwal po 3 godzinach, czyli mniej wiecej zaraz po tym, jak wysechl, ale jego kolor wart byl tych poswiecen: swiecaca, super-delikatna perla. Mam go do tej pory w lodowce ;) Wlasnie pomalowalam nim paznokcie, po przeprowadzeniu wielokrotnych i skomplkowanych operacji z rozcienczalnikiem do lakieru. Chyba jednak jego czas juz nadszedl (powinnam sie z tym pogodzic dobrych pare lat temu...).

      Po wielu poszukiwaniach trafilam na jego kolorystycza siostre: Helena Rubinstain, Ritual Color, Muslin. Lakier, ktory nazywa sie "muslin" zdobywa u mnie ekstra punkty za pochodzenie. Oczyma wyobrazni widze panny z Lucy Maud Montgomery, marzace o muslinowych sukniach. Do tego, w przeciwienstwie do lakieru Carroll, Ritual Color wysychal w momencie malowania i byl stosunkowo trwaly. Mial tez ordynajniejsze krycie i swiecil sie bardziej, ale coz, nie mozna miec wszystkiego. Od tygodnia patrze na opakowanie, i zastanawiam sie, czy uda mi sie jeszcze cos z niego wycisnac. Moze ta nota skloni mnie do wywalenia ich obu w diably? Swojdroga, jaka date przydatnosci maja lakiery do paznokci? I co bardzo szkodliwego sie w nich uaktywnia "po" tejze?

      Tak, trudne jest zycie maniaka.

       

       

       

       

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (4) Pokaż komentarze do wpisu „Lakier jak snieg noca”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      czwartek, 18 czerwca 2009 16:08
  • środa, 17 czerwca 2009
    • Amok zakupowy w NL - raport

      Kryzys uderza, do tego sesja egzaminacyjna i wakacje. Sklepy w NL przechodza radykalna tranformacje: wszystko mozna kupic za grosze, Ikea rozdaje darmowe obiady, a promocja goni promocje.

      I tak, jezeli zakupimy cokolwiek dotwarzowego (z zakresu pielegnacji tejze) w moim ukochanym Kruidvacie, dostaniemy probke nowego wynalazku Oil of Olaz: saszetek masujacych z kremem pod oczy (jeszcze do nich wrocimy w pozniejszych wpisach). Warto tez przyjzec sie serii kosmetykow "naturalnych", ktora, poza tym, ze w kazdym toniku do twarzy ma straszliwe ilosci alkoholu, moze sie pochwalic bardzo dobra seria docery tradzikowej z tea tree. Przy obecnej, 30% znizce i kremie Olaya w prezencie, naprawde, warto (za tonik tea tree zaplacilam 1,40 euro!). W DA kusza nas znizka 25% na duza pule kosmetykow do wlosow, a jako prezent przy zakupie dwoch produktow z owej puli dostaniemy  kolorowe pareo.

      Ici Paris natomiast ma jeszcze do konca tego tygodnia bardzo dobrze wygladajaca oferte na Diora: zestaw miniatur, w tym malutka, piekielnie slodka paletka 5 cieni do oczu (a takze m. in. blyszczyk i tusz do rzes). Zestaw dodawany do kazdego zakupu powyzej 75 euro. Moim zdaniem - bardzo warto, przygladam sie ofertom Diora juz od ponad roku, i ta poki co jest najciekawsza.

      Nie mowie juz o tym, ze pozostale sklepy ubraniowo-obuwniczo-akcesoriowe takze zaczely juz wyprzedaz, i to dosc powaznie schodzac z cen. Az sie boje pomyslec, co sie bedzie dzialo w sierpniu, na koncowce wyprzedazy...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Amok zakupowy w NL - raport”
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      środa, 17 czerwca 2009 14:19
  • piątek, 12 czerwca 2009
    • Promocja L'oreal

      Moje Drogie, jezeli jestescie aktualnie w NL, warto skorzystac z pomocji L'oreala: w sieci Kruidvat kazdy jeden kosmetyk L'oreal, takze te do make-up'u, sprzedawany jest "2 w cenie 1", do tego do zakupu dodawana jest czarna, firmowa kosmetyczka.

      L'oreal promocja kruidvat

      Promocja pokrywa sie z ta w Ici Paris: przy zakupie dwoch produktow L'oreal dostaje sie zestaw pedzli do makijazu w stosownym etui. Pedzle to: duzy do pudru, mniejszy do rozu, dwa do cieni, jeden do pomadki, i grzebyk/szczoteczka do brwi/rzes. Pedzle do twarzy sa calkiem dobrej jakosci (oczywiscie, juz nabyte), ale te do cieni sa stosunkowo twarde, co jednak tez ma swoje zalety przy okreslonym typie cieniowania (choc mimo wsyzstko wolalabym, by byly bardziej miekkie). Grzebyk do rozczesywania rzes, najbardziej niezbedne akcesorium makijazowe w mojej kosmetyczce, jest zdecydowanie lepszej jakosci, niz niedawno zakupiony "no name": bardziej rodziela rzesy. Ogolnie in plus.

      Albo L'oreal reaguje na kryzys, albo naprawde swietuja swoje 100-lecie. Cokolwiek by to nie bylo, warto!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      piątek, 12 czerwca 2009 11:23
  • czwartek, 11 czerwca 2009
    • program lojalnosciowy The Body Shop

      Niestety dla mnie, i bardzo "stety" dla koncernow, jestem bardzo podatnym na manipulacje konsumentem.

      Ostatnio dalam sie zlapac na karte stalego klienta The Body Shop (Holandia): Love Your Body (kto wymysla te nazwy?). Program lojalnościowy TBS w NL polega na tym, że za 10 euro kupuje się kartę, uprawniającą do stałej zniżki wysokosci 10% na wszystko (zestawy, wyprzedaże itp też). Na urodziny dostaje się znizke na 10euro, dzięki czemu, jak entuzjastycznie informuja panie naklaniajace do zakupu, zwraca się zakup karty! Na kartę nabija się też znaczki (każde 20 euro - znaczek, przy 4 znaczkach zniżka 10 euro, po kolejnych 4 - 15). Do tego dochodzi mnóstwo promocji dla posiadaczy karty, o których uprzejmy sklep informuje na maila, np. zaproszenie na konsultację stanu cery czy makijaż (dzięki której to prezentacji przekonałam się, że ichnie minerały są a) ciemne, b) robią mi to samo, co EDM z porami - powinnyście widzieć wyraz twarzy biednej makijażystki...), do których czasami dołączony jest darmowy produkt (bez obowiązku zakupu czegokolwiek, ostatnio dostalam masazer do twarzy), czy w końcu oferty typu "do każdego zakupu kontorówka".

      Body Shop karta

      Ogólnie, karta zwróciła mi się błyskiem, a przy okazji dostalam mnóstwo gratisów. Naturalnie, zaczęłam tez regularnie chodzić do TBS, czego wcześniej nie robiłam, więc L'oreal wychodzi na swoje.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 czerwca 2009 17:19

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

Książka skarg i zażaleń: proznosc@gmail.com