proznosc

Wpisy

  • sobota, 31 marca 2012
    • Meditopics, Crème Vette Huid

      Kolejny krem z holenderskiego Meditopics. Prawie niezuzyta tubke wywalam do kosza, bo:

      Meditopics krem- krem sprzedawany jest po zabiegach dermatologicznych przepisywanych, i czesto prowadzonych, przez lekarza. A na drugim miejscu w skladzie ma alkohol, przez co nakladanie go na dopiero co zluszczona skore mija sie z celem, choc ma i cynk, i skladniki lagodzace. Owszem, jest hipoalergiczny, jak chce producent, przez to, ze nie ma skladnikow zapachowych, ale to w sumie tyle, bo taka ilosc alkoholu zalatwia sprawe na dobre.

       

      -krem nie nawilza jakos szczegolnie, zasadniczo przypomina jeden wielki, podkrecony ta specyficzna lepkoscia cetearyl alcohol, silikon.

       

      Kremy Meditopics nie sa jakos szczegolnie drogie, ale moim zdaniem nie sa warte nawet tych pieniedzy. Pierwszy lepszy krem dla niemowlat kosztuje 1/3 ceny meditopics, i, przy tych samych skladnikach, nie bedzie mial przynajmniej alkoholu na tak wysokiej pozycji.

       

      Ingrediënten
      Aqua, alcohol, cyclopentasiloxane, isohexadecane, glyceryl stearate, cetearyl alcohol, PEG-100 stearate, betaine, dimethicone, zinc PCA, panthenol, C30-45 aklyl cetearyl dimethicone crosspolymer, phenoxyethanol, ammonium acryloyldimethyltaurate/VP copolymer, xanthan gum, methylparaben, allantoin, propylparaben, disodium EDTA, sodium hydroxide.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Meditopics, Crème Vette Huid”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      sobota, 31 marca 2012 11:02
  • piątek, 30 marca 2012
    • Boots, Botanics, Organic Body balsam

      Nie mam na nic, zupelnie na nic czasu. Robie kursy,  walcze z remontem, rozliczam podatki i malo spie. To tyle tytulem wstepu. Bo kosmetykow nadal zdarza mi sie uzywac ;)

       

      Boots, Botanics, Organic Body

      Moisturizing Body Lotion, 83% organic.

       Boots balsam

      Kupilam ten balsam wieki temu w UK bez wyraznej przyczyny - zdaje mi sie, ze ujela mnie cena i sklad. I co sie okazalo: balsam byl re-we-la-cy-jny! Mial co prawda delikatny, "organiczny" zapach, ale ten ulatnial sie na tyle szybko, ze kosmetyk nie zostal odnotowany przez mojego meza. Do samego konca opakowania. Balsam byl treciwy, ale wchlanial sie szybko, a skora po nim byla taka, jak byc powinna. I choc nie jest to produkt mocno odzywczy, nie odnotowalam zwyklych u mnie problemow z przesuszem. No, i byl organiczny (prawie w calosci). Jestem w zwiazku z tym pewna, ze balsam zostal wycofany, jak to zwykle bywa z moimi ulubiencami...

       

       

       Sklad: aqua glycerin simmondsia chinensis oil olea europaea oil, persea gratissima oil, butyrospermum parkii butter astrocaryum murumuru butter cetearyl glucoside glyceryl stearate, cetyl alcohol alcohol denat xanthan gum sodium benzoate potassium sorbate citrus aurantium, bergamia oil, citric acid, pelargonium graveolens oil, rosa damascena flower oil, citronellol, geraniol. 

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (6) Pokaż komentarze do wpisu „Boots, Botanics, Organic Body balsam”
      Tagi:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      piątek, 30 marca 2012 10:46
  • poniedziałek, 12 marca 2012
    • Wpis bez tytułu

      Nadal jestesmy bezdomni, choc juz za dzien, za dwa...

      Ale, w ramach losowej kompensaty za aktualna sytuacje, dostalam probke najnowszej pomadki Lancome, with (in) love, High Potency Color, 322M coral in love.

       

      Lancome rouge in love

       

      Ciekawa probka, niestety jednorazowka, pomadka jest rozprowadzona miedzy plastikowymi wypustkami, i dosc latwo daje sie pedzlem (wersja pro) lub palcem (wersja moja) przeniesc na usta.

       

      Lancome rouge in love

       

      Kolare wyplynely w zeszlym sezonie, czy nawet wczesniej. W koralach wygladam strasznie, dlatego po paru probach (Teheran Chanel) dalam sobie spokoj, dochodzac do wniosku, ze predzej zlapie jakiegos ustowego wirusa od testerow w perfumerii, niz trafie na odpowiednia barwe.

       

      Lancome rouge in love

       

      Dlatego to Lancome powitalam z radoscia - o dziwo, jest to bardzo lagodny koral, taki akurat, jak byc powinien. Juz dawno odkrylam, ze, o ile Estee Lauder ma kolorowke dla cieplych typow, Lancome jakos zawsze w moje kolory trafia.

       

      Lancome rouge in love

       

      Juz bylam sklonna zastanowic sie nad zakupem, ale okazalo sie po paru godzinach, ze pomadka nieladnie, nierowno sie zjada (kawa) oraz wysusza usta. Mam juz rozne fajne buble typu YSL, z ktorymi musze sie bawic z balsamami itp, zeby nie strszyc ludzi na ulicach, Lancome wiec uprzejmie podziekuje. A szkoda, bo kolor fajny...

       

      Lancome rouge in love

       

      Na focie pogladowej ja w wersji do pracy pt mam za 5 min wyjsc oraz juniora wieszajacego sie na nodze (moje dziecko zapalalo wielka miloscia do pedzli - no przeciez skoro mama uzywa, on tez moze).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 12 marca 2012 12:22
    • Wpis bez tytułu

      Nadal jestesmy bezdomni, choc juz za dzien, za dwa...

      Ale, w ramach losowej kompensaty za aktualna sytuacje, dostalam probke najnowszej pomadki Lancome, with (in) love, High Potency Color, 322M coral in love.

       

      Lancome rouge in love

       

      Ciekawa probka, niestety jednorazowka, pomadka jest rozprowadzona miedzy plastikowymi wypustkami, i dosc latwo daje sie pedzlem (wersja pro) lub palcem (wersja moja) przeniesc na usta.

       

      Lancome rouge in love

       

      Kolare wyplynely w zeszlym sezonie, czy nawet wczesniej. W koralach wygladam strasznie, dlatego po paru probach (Teheran Chanel) dalam sobie spokoj, dochodzac do wniosku, ze predzej zlapie jakiegos ustowego wirusa od testerow w perfumerii, niz trafie na odpowiednia barwe.

       

      Lancome rouge in love

       

      Dlatego to Lancome powitalam z radoscia - o dziwo, jest to bardzo lagodny koral, taki akurat, jak byc powinien. Juz dawno odkrylam, ze, o ile Estee Lauder ma kolorowke dla cieplych typow, Lancome jakos zawsze w moje kolory trafia.

       

      Lancome rouge in love

       

      Juz bylam sklonna zastanowic sie nad zakupem, ale okazalo sie po paru godzinach, ze pomadka nieladnie, nierowno sie zjada (kawa) oraz wysusza usta. Mam juz rozne fajne buble typu YSL, z ktorymi musze sie bawic z balsamami itp, zeby nie strszyc ludzi na ulicach, Lancome wiec uprzejmie podziekuje. A szkoda, bo kolor fajny...

      Lancome rouge in love

       

      Na focie pogladowej ja w wersji do pracy pt mam za 5 min wyjsc oraz juniora wieszajacego sie na nodze (moje dziecko zapalalo wielka miloscia do pedzli - no przeciez skoro mama uzywa, on tez moze).

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 12 marca 2012 12:21

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

Książka skarg i zażaleń: proznosc@gmail.com