proznosc

Wpisy

  • wtorek, 31 stycznia 2012
    • Lancome, Vissionaire

      Jedna z najwiekszych niespodzianek ksometycznych ostatniego sezonu bylo dla mnie najnowsze serum Lancome, Vissionaire.

      Podeszlam do niego, jak to do Lancome, dosc sceptycznie, a po przeczytaniu opinii Pauli, o tu, ktora to Paula jedzie po tymze serum, az milo (bo ma jeden aktywny skladnik, o ktorym nie wiadomo, czy dziala, a braklo w nim innych znanych z dzialania na skore, poza niewielka iloscia adenozyny. Nie zabraklo za to strasznych ilosci uszkadzajacego kolagen alkoholu) stwierdzilam, ze chyba jednak sobie daruje.

       Lancome Visionnaire

      Lancome bylo jednak tak dumne z serum, ze wyslalo mi zestaw probek, ktora to kolekcje powiekszyl nastepnie Douglas. Po zuzyciu tego wszystkiego (a serum jest bardzo, ale to bardzo wydajne) mialam ochote zakrzyknac: EUREKA! Ja wiem, ze wg Pauli ono nie ma prawa zadzialac, coz ja jednak poradze na to, ze dziala, i to dziala bardzo dobrze?

       

      Podobno, serum owo ma zastepowac dzialanie retinoidow - i jestem w sklonna w to uwierzyc, bo nagle, jakims cudem, bez podraznienia i zluszczenia, moja geba robila sie podejrzanie gladka i promienista - tak, jakby tych 2412 prob badaczy Lancome (stad nazwa kosmetyku) jenak przynioslo satysfakcjonujace rezultaty.

       

      W skladzie widac tu sodium tetrahydrojasmonate i tetrahydrojasmonic acid, ktore tlumacza sie na ludzki jako pochodna z jasminu, jasmonic acid, substancja odpowiedzialna za bardzo ciekawe, z punktu widzenia przeciwdzialania starzeniu, procesy w roslinie. Problem z Visionnaire polega jednak na tym, ze, o ile jasmonic acid i jego rola w roslinach zostal dokladnie przebadany, o tyle nie ma zadnych badan o jego wplywie na skore ludzka. Poza tymi, ktore przeprowadzili na University of Manchester prof. Chris Griffiths i dr Rachel Watson. Griffiths i Watson poddali Visionnaire slepym testom, podobno nie wiedzac nawet, z czym maja do czynienia ani z jakiej firmy pochodzi produkt. Owe badania wykazaly efektywnosc podobna do retinolu, ale bez charakterystycznych skutkow ubocznych, podobno zaskakujac samych naukowcow. 

       

      Oczywiscie, caly ten efekt nie jest wart ceny 233 zl za opakowanie, bo choc widowiskowy, nie byl AZ TAK znaczacy, gdyby wymierzac go w PLNach. Niemniej, jezeli cena nie gra roli, moze warto sporbowac Visionnaire, pamietajac przy tym, ze jest to serum bez antyoksydantow i innych "dobrodziejstw".

       

       Lancome Visionnaire

       

      Sklad: Water, Cyclohexasiloxane, Glycerin, Alcohol Denat., C12-15 Alkyl Benzoate, Sodium Tetrahydrojasmonate, Dipropylene Glycol, Polysilicone-11, Dimethicone, Bis-PEG/PPG-16/16 PEG/PPG-16/16 Dimethicone, Polymethyl Methacrylate, Ammonium Polyacryldimethyltauramide/Ammonium Polyacryloyldimethyl Taurate, Titanium Dioxide, Mica, Sodium Hyaluronate, Hydroxycellulose, Phenoxyethanol, Adenosine, Argilla/Magnesium Aluminum Silicate, Dimethiconol, Caprylic/Capric Triglyceride, Disodium EDTA, Tetrahydrojasmonic Acid, Citronellol, Inulin Lauryl Carbamate, Fragrance

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      wtorek, 31 stycznia 2012 16:40
  • poniedziałek, 30 stycznia 2012
    • Maseczki do twarzy

      Podobno maseczki do twarzy sa jednym z bardziej nie-niezbednych kosmetykow. Nie lubi ich Paula, nie lubi moja kosmetyczka - jak cos ma zadzialac na skorze, zadziala w serum czy kremie, nie w masce, ktora i tak sie zmywa.

      marbet maseczka

      Osobiscie mam do maseczek stosunek ambiwalentny. Z jednej strony, faktycznie i z reka na sercu, w wiekszosci wypadkow nie zauwazam jakiejs wielkiej zmiany w stanie skory. Z drugiej jednak tych maseczek w miare regularnie uzywam, beztrosko zasilajac kieszenie producetow.

       

      Z perspektywy paru ladnych lat, ustalilam, ze na mojej cerze:

      - nie do konca sprawdzaja sie te wszystkie maski nawilzajace, choc uzywam ich namietnie. Przelomem byl jeden z pierwszych wysokopolkowych kosmetykow, odzywcza maska Diora o bardzo silnym zapachu rozy i drzewa sandalowego, ktora, jak to okreslila moja przyiaciolka Ewa, "byla totalnym niewypalem", bo bynajmniej nie robila nic wiecej, niz maseczki odzywcze ziaji. Od tamtej pory wiem, ze maska odzywcza czy nawilzajaca da ewentualnie pewna poprawe stanu odzywienia skory, jednak nie na tyle, by siegac po te wysokopolkowe.Tu zdecydowanie lepiej zainwestowac w krem...

      Sam zas efekt nawilzenia jest u mnie, mam wrazenie, czesto torpedowany zmywaniem maski, bo cokolwiek mialo szanse rzeczywiscie mojej cerze pomoc, zostaje w ten sposob z niej usuniete. Nie-zmywac zas sie boje, bo kto wie, moze jakichs tam skaldnikwo lepiej nie zostawiac na skorze, bo jeszcze ja zapchaja czy co?

      - maski ktorych zadaniem jest zrobienie "czegos", czyli najczesciej te z kwasami. Tu za bardzo nie ma sie czego czepiac, te maski dzialaja, i to najczesciej calkiem niezle. Od domowej z aspiryny, po takiego, np., Image. Jednak nadal - toniki i kremy aktywne zdaja sie miec wieksza sile.

      - maski detoksykujace, odmladzajace, liftingujace i obierajace ziemniaki na obiad - tym mowie zdecydowane nie.

      - maski blotne, glinki itp - tu sama do tej pory nie wiem, pomaga toto? Nie pomaga? czytam wszedzie, ze pomaga, jednak na mojej cerze nie moge powiedziec, zebym naprawde widziala roznice, choc uzywam ich od lat.

       

      na zdjeciu - kolejny maskowy niewypal, bardzo koszowny i wyjatkowo nieskuteczny Marbet.

      sklad: aqua, isohexadecane, cetearyl octanoate, prunus persica, peg-100 stearate, octyldodecyl myristate, glyceryl stearate, glycerin, methyl gluceth-20, cetearyl alcohol, peg-150, panthenol, methyl glucose dioleate, mel, glyceryl polymethylacrylate, stearic acid, peg-45/dodecyl glycol copolymer, peg-20 methyl glucose distearate, palmitic acid, glycine soya, parfum, sodium carbomer, imidazolifinyl urea, peg-8, allantoin, steareth-21, tetrasodium edta, iodopropynyl butylcarbamate, benzophenone-4, tocopherol, propylene glycol, hydrogenated palm glycerides citrate, methylaraben, propylparben, cl.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 30 stycznia 2012 23:01
  • niedziela, 29 stycznia 2012
    • Skin Food Facial Water Vita C (Cream)

      Jak wiedza Czytelnickzi tego bloga, nie przepadam za azjatyckimi kposmetykami, glownie dlatego, ze nie lubie kosmetycznych zakupow przez internet, a od niedawna takze ze wzgledu na kontrowersje dotyczace testowania naziwerzetach. Nie znam wiec za bardzo tego rynku, co nie zmienia faktu, ze jestem go ciekawa.

       

      Dzieki Elsie mialam mozliwosc przetestowania jednego z azjatyckich kremow, SkinFood - Facial Water Vita C (Cream). Krem przewija sie na blogach, podobnie jak sama firma.

       

      Skin Food Facial Water Vita CKrem byl bardzo przyjemny: lekki i dobrze sie wchlaniajacy, rzeklabym nawet az za dobrze, bo teraz, w sezonie grzewczym i po serii peelingow gabinetowych oraz wtracanym sporadycznie RetinieA moja skora jest dosc mocno odsuszona. I kazdorazowe nalozenie tego kremu konczylo sie tak, ze szlam sie dosmarowac czyms dodatkowym. Poza porannymi - bo krem ten idealnie nadaje sie jako baza pod filtry. Idealnie, bo zasadniczo jest to jeden wielki silikon, jezeli wziac pod uwage wrazenia przy nakladaniu - krem zachowuje sie nieco jak silikonowe bazy pod makijaz. Jako, ze ma tez sporo fajnych ekstraktow roslinnych, moim zdaniem warto po niego siegnac wlasnie rano i "pod". Mnie niestety silikony nie odzywiaja, stad musze nalozyc cos tresciwszego.

       

      Co mi sie natomiast w nim nie podobalo, to to, ze krem ktory ma w nazwie wit. C tak naprawde samej wit. C. nie zawiera. Toeretycznie, bogate w wit. C sa zastosowane tu wyciagi roslinne. Wit. C, jednak, poza tym, ze jest jedna z nabardziej dobroczynnych substancji dla naszej skory, jest tez bardzo nietrwala i szybko ulega rozpadowi. Do tego dochodzi podzial na lewo i prawo skretna wit C (akywna i nie-aktywna w skorze). Jezeli wiec zalezy nam na wit C, najlepiej moim zdaniem zaopatrzyc sie  w proszek witaminowy w ktoryms ze sklepow ze skladnikami (lub krem, albo raczej serum, ktore na pewno owa wit. C posiada).

       

      O samym skladzie mozecie poczytac tutaj, u Siulki.

       

      Skład: Water, Cyclopentasiloxane, Butylene Glycol, Glycerin, Euterpe oleracea Fruit Extract, Fragaria chloensis (Strawberry) Fruit Extract, Rubus idaeus (Raspberry) Fruit Extract, Vaccinum macrocarpon (Cranberry) Fruit Extract, Octyldodecyl Myristate, Dimethiconol, Phytosteryl/Behenyl/Octyldodecyl Lauroyl Glutamate, Acrylates/C10-20 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Triethanoloamine, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Carbomer, Tetrasodium EDTA, Tocopheryl Acetate, Methylparaben, Phenoxyethanol, CI 19140, CI 17200, Parfum.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      niedziela, 29 stycznia 2012 14:08
  • sobota, 28 stycznia 2012
    • Ocean Spa z algami i malachitem

      Uprzejmi nasi pracodawcy co prawda nie daja nam 13tki, ale dostajemy na swieta "male co nieco" . I w jednej z paczek pt "Wellness" znalezlismy taki oto zel pod prysznic Ocean Spa z algami i malachitem (?). Caly prezent byl pod kontem relaksu, eko i bio, ze zdziwieniem wiec obwachalam tenze zel, bo raz, ze nie bylo na nim zadnego certyfkatu ekologicznosci, dwa, ze jego sklad to:

       

      eko zel pod prysznic

      Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Sodium Chloride, Sodium Lactate, Parfum, Sodium Benzoate, Polysorbate-20, Potassium Sorbate, Algae extract, Citronellol Propylene Glycol, Alpha-Isomethyl Ionone.


      Jak widac, algi za parfum, duzo wiec ich tam nie ma.

       

      A poza tym to bida z nedza. Producent zachwyca sie, ze zel nie ma parabenow! Nie ma kolorantow! Nie ma niczego z PEG! Nie byl testowany na zwierzetach (co nie jest zaskakujace, bo holenderskie prawo zabrania testowania kosmetykow na tychze). Przypuszczam, ze panie z HR robiace zamowienia na gwiazdkowe prezenty dla calego zakladu (pare tysiecy pracownikow) daly sie nabrac na owe ochy i achy ku uciesze producenta.

       

      W zelu nie ma niczego specjalnego. Nie udalo mi sie znalezc w skladzie malachitu, nie wiem, ktory skladnik moglby go zawierac, stawiam jednak na to, ze zaden. Do tego smierdzi toto w wyjatkowo przykry sposob, przypominajac mi won rozkladajacego sie ciala (taki slodki, mdlacy zapaszor). Z przyjemnoscia wywalam opakowanie do kosza. Szkoda, ze instytucje wydajace certyfikaty eko nie maja na tyle duzo srodkow, by promowac wlasne logo i kosmetyki z tymze, bo tak naprawde zyskuja na tym nie do konca uczciwi producenci, a traca, jak zwykle, ostatni w lancuchu pokarmowym, czyli my, klienci...

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      sobota, 28 stycznia 2012 13:22
  • środa, 25 stycznia 2012
    • Yves Rocher, Cure Solutions, Flash Mask

      Ta maseczka z YR byla jednym z ostatnich produktow, kupionych przed moim banem - 1 euro za sztuke (15ML), druga gratis, strach nie brac. Swoja droga, oferty tego typu zdaja sie pokazywac, jaka jest rzeczywista cena produkcji kosmetykow - jezeli YR oplaca sie sprzedawac 15ml za 1 euro, to dlaczego 50ml kosztuje 20 euro (w najlepszym razie, w promocji 50%, 10 euro? skoro 45ml mozna miec za 3 euro...).

      Yves Rocher Cure Solutions, Flash Mask Przechodzac do samej maski: sama nie wiem, co napisac. Maseczka bardzo mi sie spodobala - nawilza, jest delikatna, mialam wrazenie, ze skora wrecz ja spija, i ze mozna by stosowac ja jako krem ma noc, choc jest lekko lepka.

      A jednak sklad nie rzuca na kolana, ba, alkohol na tak wysokim miejscu trochu straszy:

      AQUA, GLYCERIN, ALOEBARBADENSIS LEAF JUICE, METHYLPROPANEDIOL, ALCOHOL, SODIUM POLYACRYLATE, PROPYLENE GLYCOL, SESAMUM INDICUM SEED OIL, MANGIFERIN, PARFUM/FREGRANCE, PHENOXYETHANOL, CINNAMOSMA FRAGRANS LEAF OIL, CAMELLIA SINESIS LEAF EXTRACT, BUTYLENE GLYCOL, MORINGA PTERYGOSPERMA SEED EXTRACT, LINALOOL, LIMONENE, METHYLPARABEN, CI 15985 (YELLOW), CI 16035 (RED 40)

      zwroccie tez uwage na pozycje parfum i wiekszosci wyciagow roslinnych, ktore dobrze sprzedaja produkt (Peptydy z drzewa Moringa!) tutaj jednak sa za zapachem, wiec tak troche, jakby ich nie bylo. W efekcie maske mozna porownac do smarowania sie alkoholowym roztworem aloesu z nawilzaczami.

      Ciekawa jestem, jak oceniaja ja inni?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Yves Rocher, Cure Solutions, Flash Mask”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      środa, 25 stycznia 2012 21:03
  • wtorek, 24 stycznia 2012
    • L'Oreal Solar Expertise Aktywny Fluid Przeciwzmarszczkowy do Opalania SPF 50+

      Nie wiem, czy toto jest jeszcze w PL dostepne (u mnie jak najbardziej): L'Oreal Solar Expertise Aktywny Fluid Przeciwzmarszczkowy do Opalania SPF 50+. Filtr stary, ale tak bardzo przypadl mi do gustu, ze przebrnelam przez co najmniej 3 zestawy - zestawy, bo kupowalam go w wersji bezbarwnej (czyli bialej) i barwionej (czyli mulatkowej) i mieszalam przed nalozeniem w zaglebieniu dloni. 

      L'oreal aktywny fluid przeciwzmarszczkowy

      Filtr mial zasadniczo duzo zalet: wchlanial sie calkiem niezle, nie migrowal (zanadto), nie przetluszczal w jakis zstraszajacy sposob. Do tego dawal sie latwo przymatowac skrobia w mieszance z roznymi pudrami. To wszystko nie na tyle, by obwolac go filtrem idealnym, jednak na calkiem niezlym poziomie. Niefajny (a zapewne dajacy te wlasnie latwosc uzytkowania) jest alkohol na naprawde wysokiej pozycji skladu, na szczescie niewyczuwalny. Od kiedy przesiadlam sie na Euceriny, nie planuje powrotu do Solar Expertise, aczkolwiek reszte opakowania dokonczylam z przyjemnoscia.

       

      Sklad:

      Wersja barwiona:

      Aqua, Cyclohexasiloxane, Octocrylene, Alcohol Denat., Dicaprylyl Carbonate, Isononyl Isononanoate, Cyclopentasiloxane, Titanium Dioxide, Glycerin, Nylon-12, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Dimethicone, Propylene Glycol, PEG-30 Dipolyhydrostearate, Silica, Drometrizole Trisiloxane, Ethylhexyl Triazone, CI 77492, CI 77499, CI 77491 / Iron Oxides, CI 77891 / Titanium Dioxide, Disteardimonium Hectorite, Phenoxyethanol, Bis-Ethylhexylphenol Methoxyphenyl Triazine, Terephthalylidene Dicamphor Sulfonic Acid, Lauryl PEG/PPG-18/18 Methicone, Triethanolamine, Methylparaben, Diphenyl Dimethicone, Glycine Soja, Tocopherol, Pentasodium Ethylenediamine Tetramethylene Phosphonate, Vitreoscilla Ferment, poloxamer 407, Ethylparaben, Dodecene, Propylparaben, Limonene, Isobutylparaben, Butylparaben, Calcium Pantetheine Sulfonate, Linalool, Parfum.

      L'oreal aktywny fluid przeciwzmarszczkowy

      

      Wersja bezbarwna:

      Aqua, Cyclohexasiloxane, Octocrylene, Alcohol Denat., Dicaprylyl Carbonate, Isononyl Isononanoate, Titanium Dioxide, Glycerin, Cyclopentasiloxane, Nylon-12, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Dimethicone, Silica, Propylene Glycol, PEG-30 Dipolyhydrostearate, Drometrizole Trisiloxane, Ethylhexyl Triazone, Phenoxyethanol, Bis-Ethylhexylphenol Methoxyphenyl Triazine, Terephthalylidene Dicamphor Sulfonic Acid, Lauryl PEG/PPG-18/18 Methicone, Triethanolamine, Methylparaben, Diphenyl Dimethicone, Disteardimonium Hectorite, Tocopherol, Pentasodium Ethylenediamine Tetramethylene Phosphonate,  Poloxamer 407, Vitreoscilla Ferment, Ethylparaben, Dodecene, Propylparaben, Limonene, Isobutylparaben, Butylparaben, Calcium Pantetheine Sulfonate, Linalool, Parfum.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „L'Oreal Solar Expertise Aktywny Fluid Przeciwzmarszczkowy do Opalania SPF 50+”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      wtorek, 24 stycznia 2012 21:13
  • poniedziałek, 23 stycznia 2012
    • Wybielanie z lampa

      Kilka dni temu udalam sie na wybielanie zebow. Metoda "lampowa", o ktorej wiedzialam, ze nie dziala (podobno badania udowodnily, ze samo swiatlo lampy to pic na wode), ale mialam do wyboru albo wybielanie domowe, albo gabinetowe, a gabinetowe wlasnie z lampa. Zalezalo mi na tym, zeby z problemem rozprawic sie raz a dobrze (domowe wybielanie trwa dluzej), a przy okazji nie chcialam sie juz sama bawic z szynami i zelem - jakos nie ufam wlasnym talentom dentystycznym. Z poprzedniego "profesjonalnego" wybielania nie mialam najlepszych wspomnien - lekaz owszem, wzial wycisk i przygotowal szyne, ale sam zel nakladalam w domu. Bolaly mnie dziasla i zeby, a efekty byly, coz, prawie zadne.

       

      Podobnie zreszta jak te po lampie. Co prawda prowadzacy zabieg uprzedzil mnie, ze przy zazolceniu zebow tetracyklinami szanse na wybielenie sa male, ja jednak uznalam, ze nie mam nic do stracenia. W efekcie moje zeby sa nieco "odkurzone", jednak ich podstawowy kolor nie ulegl zmianie - dzieki licowkom, ktore bede niedlugo wymieniac na nowe, mam bardzo dobry odnosnik kolorystyczny, bo zeby nadal sa, toczka w toczke, w kolorze licowek...

       

      W podsumowaniu:

      - dwoch prowadzacych mnie dentystow mialo na temat wybielania zupelnie odmienna opinie. Jeden (wybielanie u ktorego to 400 euro) bardzo mi zabieg odradzil, "bo to nie na pani zeby". Drugi (niecale 200) stwierdzil, ze nie widzi przeciwwskazan.

      - wybielanie zebow traktowanych latami antybiotykami (pozdrawiam mojego dermatologa!) mija sie jednak z celem, nawet, jezeli uzyty zostaje najmocniejszy mozliwy zel (w moim wypadku VIP) i na maxymalnym czasie ekspozycji.

      - zel, ktory kapnie na usta, wypala dziure w sluzowce, ktora zachowuje sie, jak przy oparzeniu (babel)

      - fotel i pozycja, oraz zakaz drgniecia (lampa przystawiona do tego chomata, ktore czlowiek ma w paszczy) nie sa najfajniejsze przy 3x20 min sesjach

      - najgorsza jest jednak biala dieta - mija wlasnie 48godzin bez kawy, a ja mam prawdziwe problemy z utrzymaniem sie w pozycji pionowej.

       

      Nie wiem, czy to kwestia holenderska, ale tutaj w tych zabiegach lampowych zel nakladany jest tylko na to, co wystaje z paszczy przy usmiechu, czyli do dolnego kla (3) i do gornej 5ki. W sumie mnie to ucieszylo, reszta zebow jest i tak niewidoczna, a jakos czuje sie bezpieczniej, wiedzac, ze nie dostalo sie moim co wrazliwyszym na prochnice trzonowcom.

       

      To natomiast, co mi sie nie podoba, to fakt pozostawienia trzonu klow (3jek) zazolconym. Pan Wybielacz kajal sie, ze wszyscy mamy zolciejsze kly od reszty, ja jednak mam wrazenie, ze po prostu w tym wlasnie miejscu za wysoko nalozyl ochronny zel. Kiedys moze powalcze z tym wybielajacym penem, aczkolwiek po uszczupleniu portfela o kwote wybielania z lampa i zerowym rezultacie tegoz raczej nie widze siebie samej podejmujacej kolejne proby. Szczegolnie, ze aktualny dentysta jest nastawiony bardzo na nie.

      Tym razem zadnych zdjec nie bedzie. Wlasnym usmiechem nie moge sie pochwalic (a co wrazliwsze osoby moga taki widok nawet odchorowac), a sciagania z sieci bialozebych geb do tekstu opisujacego moja wybieleniowa, juz druga, porazke jakos nie widze.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Wybielanie z lampa”
      Tagi:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 23 stycznia 2012 11:42
  • sobota, 21 stycznia 2012
    • Clinique,Turnaround Body Smoothing Cream

      To bedzie krotka recenzja: nie wiem dlaczego, spodziewalam sie, ze jak sie balsam nazywa "Turneround", to bedzie dzialal tak, jak Turneround dotwarzowy, czyli stuninguje to, co wymaga tuningu, rozprawi sie ze stwardnieniami na lokciach, wrastajacymi wlosami i mini krostkami, itp, itd. Ha, ha, ha. 

      Clinique turneroundTurneround doodwlokowy JEST bardzo dobrym, puszystym, odzywczym i przy okazji lekkim balsamem (mrrauuu, uwielbiam takie puchate kosmetyki), ALE za te cene (35.55 euro za 150ml - sto piecdziesiat!!!) spodziewalam sie, ze znaczaco wplynie na moja skore. Wplynal o tyle, ze ja odzywil (juz cos). Tyle, ze to jedyne cos z dlugiej listy moich oczekiwan.

      Balsam sklada sie w glownej mierze z mocznika (drugie miejsce w skladzie), silikonow i maselka shea. Ma troche fajnych wyciagow roslinnych, oraz kwas salicylowy, ktory podobno w takiej kombinacji skladnikow nie moze byc efektywny. Po, niestety blyskawicznym, zuzyciu opakowania niestety potwierdzam. Skora byla przyjemnie odzywiona, ale to wszystko. Ciesze sie tylko, ze kupilam go w promo i z kuponem do ICI PARIS (w sumie zaplacilam 12.77), bo przy wyjsciowej cenie robi sie dosc nieciekawie.

       

      Sklad: Water, Urea, Isononyl Isononanoate, Polysilicone-11, Butylene Glycol, Glyceryl Stearate Se, Dimethicone, Squalane, Shea Butter, Cetearyl Alcohol, Mulberry Root Extract, Scutellaria Baicalensis Root Extract, Trametes Versicolor Extract, Salicylic Acid, Behenyl Alcohol, Acetyl Glucosamine, Sea Whip Extract, Tocopheryl Acetate, Acrylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer, Sodium Hyaluronate, Phospholipids, Arginine, Zeolite, Laureth-23, Caprylyl Glycol, Laureth-12, Sorbitan Stearate, Polysorbate 80, Hexylene Glycol, Tromethamine, Isohexadecane, Carbomer, Potassium Stearate, Sodium Sulfite, Sodium Metabisulfite, Disodium Edta, Phenoxyethanol

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Clinique,Turnaround Body Smoothing Cream”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      sobota, 21 stycznia 2012 20:09
  • piątek, 13 stycznia 2012
    • Alessandro Nail Spa Manicure Smooth Cuticle Remover Gel

      Rozne sa szkoly dbania o paznokcie. Dla mnie kluczowe jest olejowanie i odpychanie skorek. Po latach walki z zadrami i przesuszem, o ile jestem zdyscyplinowana, udaje mi sie je trzymac pod kontrola.

      Raz/dwa razy w tygodniu usuwam skorki specjalnym preparatem, dowolnej firmy. Bardzo dlugo bylo to Alessandro, NailSpa Manicure Smooth Cuticle Remover Gel, horrendalnie wydajny - Alessandro juz dawno jest u mnie niedostepne, a ten zel, mimo 15 ml objetosci, trwal i trwal.

      zel do skorek

      Zasada dzialania jest bardzo prosta i bezkrwawa - nakladamy na skorki, czekamy pare minut, oduswamy patyczkiem (w zestawie Alessandro podobno z drzewa rozanego - nie wiem, co mialo to dac, zuzyl sie dokladnie tak samo, jak te ze "zwyklej" sosny) to, co narastalo na paznokiec. Ja jeszcze docinam to, co akurat zdecydowalo sie wystawac, choc musze przyznac, przy regularnym olejowaniu takich "odstawek" mam mniej.

      Ten akurat produkt Alessandro mial jedna wade: gdzies tak kolo polowy opakowania, aplikator wypadal z zakretki butelki. Najczesciej wtedy, kiedy nakladalam go na paznokcie pracujac, nad jakimis oficjalnymi papierami. Z zalet - zel mial bardzo ladny, choc intensywny, zapach (przypuszczam, ze mial on za zadanie stlumic aromaty chemikaliow, niezbednych w tego typu preparatach).

       

      Sklad: aqua, glycerin, parfum, linalool, limonene, carbomer, sodium hydroxide, triticum vulgare starch, aloe barbadensis, chlorphenesin, phenoxyethanol, sodium styrene/acry- lates/divinylbenzene copolymer, ammonium nonoxy- nol-4 sulfate, methylparaben, butylparaben, ethylparaben, isobutylparaben, propylparaben, cl 19140, cl 61570.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      piątek, 13 stycznia 2012 13:16
  • wtorek, 10 stycznia 2012
    • The Body Shop Coconut Body Butter

      Nie jestem wielka fanka The Body Shop - nie lubie byc nabijana w konsumencka butelke, a wokol TBS uroslo za wiele kontrowersji, by choc czesc z nich nie byla prawdziwa.

       

      Jednak jedno musze im oddac: w kategorii maslo do ciala stworzyli zloty standard. Nie, zeby nie bylo innych, rownie dobrych a czesto tanszych produktow. Mimo to, maselka z TBS, jako pionierzy na rynku, nadal wysoko trzymaja poprzeczke. Przyszlo mi to do glowy ostatnio, kiedy wykanczalam opakowanie Coconut Body Butter.

       

      Masla do ciala TBS

       

      Maslo bylo takie, jak byc powinno: geste i tresciwe, latwe w aplikacji, bardzo dobrze odzywiajace, a jednoczesnie nie oblepialo i pozwalalo sie ubrac. Skora byla po nim rozkosznie miekka (zdarzalo sie Wam gladzic sie po wlasnej nodze?). Nie przepadam za kokosem, tutaj jednak byl bardzo, ale to bardzo smakowity.

       

      W skladzie zwraca uwage wysoka pozycja naturalnych natluszczaczy. W kombinacji z silikonami, ale zakladam, ze za czyms ten komfort stosowania musial sie kryc :)

       

      Sklad: Water, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Cyclomethicone, Glycerin, Theobroma Cacao (Cocoa) Butter, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Cetearyl Alcohol, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Bertholletia Excelsa (Brazil) Nut Oil, Dimethicone, Lanolin Alcohol, Trihydroxystearin, Myristamidopropyl PG-Dimonium Chloride Phosphate, Fragrance, p-Anisic Acid, Xanthan Gum, Disodium EDTA, Sodium Hydroxide, Benzyl Benzoate, Coumarin, Butylphenyl Methylpropional, Caramel.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „The Body Shop Coconut Body Butter”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      wtorek, 10 stycznia 2012 14:35
  • wtorek, 03 stycznia 2012
    • Wpisywacz skladow kosmetykow

      Zaniedbalam bloga strasznie. O tym, ze nie mam czasu na nic, nie ma sensu pisac; grudzien byl miesiacem hardcorowym, z tabunami permanentnych gosci, wyjazdem do Pl i rodzinnym maratonem, spietrzeniem pracy, oraz miesiacem, od ktorego moge oficjalnie uzywac tytulu doktorowa.

       

      Ale grudzien mial tez jeden blogowo wazny moment - w prezencie gwiazdkowym od blisko spokrewnionego, bardzo zdolnego mlodego informatyka (no co, rodzina :) ), dostalam, uwaga uwaga, dlugo wyczekany wpisywacz skladow kosmetykow:


      http://listaskladnikow.pl/

       

      Brakuje mu jeszcze paru funkcji i bajerow (np linku do bloga), ale juz samo to, co jest, cieszy, i to jak!

       

      Rola wpisywacza jest usprawnienie recznego wpisywania skladow kosmetykow. Zamiast, literka po literce, katorzniczo przekopiowywac caly sklad, mozna kliknac na nazwe danego skladnika i dodac ja do okienka, w ktorym znajduje sie nasz sklad. I tak po kolei, jeden po drugim.

       

       

       

       

      Jak dokladnie dziala wpisywacz?

      Dajmy na to, Twoj sklad zaczyna sie od slowa aqua. Strona dziala w ten sposob, ze w gornej liscie alfabetu wyszukujesz pierwsza litere wyrazu, w tym wypadku literke A.

       

      Jezeli na wybrana litere rozpoczyna sie duzo slow, mozna z drugiej listy alfabetycznej, tej polozonej nizej i napisanej mniejsza czcionka, wybrac druga litere slowa, np Q. Funkcja ta zapobiega otworzeniu listy 400 skladnikow ozpoczynajacych sie na litere A,  bo w ten sposob zobaczymy tylko skladniki rozpoczynajace sie od Aq.


      Na prawo od okna pojawiaja sie skladniki, ulozone alfabetycznie. Znajdujesz aqua. Zaznaczasz w kwadraciku, ze to ten skladnik chcesz miec w oknie z Twoim skladem, klikasz na "dodaj", po czym idziesz na najwyzszej liscie alfabetycznej do nastepnej litery kolejnego skladnika z Twojego skladu, i tak az do konca. Uwaga! Strona nie zapamieta wpisanego skladu, po przepisaniu go trzeba calosc skopiowac i zapisac na swoim blogu, forum czy innej stronie.

       

       

      Strona jest zupelnym prototypem, dlatego wszelkie komentarze, szczegolnie krytyczne, sa bardzo mile widziane!

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Wpisywacz skladow kosmetykow”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      joannea
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 stycznia 2012 16:08

Wyszukiwarka

Tagi

Kanał informacyjny

Książka skarg i zażaleń: proznosc@gmail.com