proznosc

Wpis

poniedziałek, 20 lutego 2012

Odchudzona sztuka

O, a tu taki fajny link do pani, ktora (artystycznie) odchudza wielkie dziela sztuki, by pokazac, jak bardzo sie zmienily kanony urody. Sztuka latwa, lekka i przyjemna, a jednak jest w niej cos uroczego. I bardzo, ekhm ekhm, podnoszacego na duchu. Ja wiem, nie mozna tak subiektywnie, nieintelektualnie, ale co na to poradze, ze bardzo mi poprawil humor ten Ingres (nie musze dodawac, ze wygladam toczka w toczke jak oryginal dziela...).

 

odchudzanie

Szczegóły wpisu

Tagi:
Kategoria:
Autor(ka):
joannea
Czas publikacji:
poniedziałek, 20 lutego 2012 14:40

Polecane wpisy

Trackback

Komentarze

Dodaj komentarz

  • Gość Elsa... napisał(a) z *.bb.online.no komentarz datowany na 2012/02/20 19:27:10:

    Może i cherubinki (hmmm czy to są cherubinki?? :p) też trzeba było "odchudzić"....;-)
    Ja raczej z tych z dzieł odchudzonych.....nadal doskonale leżą na mnie krótkie spodenki które nosiłam w jak miałam 14 lat....i waga wciąż ta sama...tylko w ciąży ważyłam 4 kilo więcej...:-).......

  • joannea napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/20 23:33:06:

    zasadniczo, jak przedstawienie religijne, to cherubinki, a jak swieckie, to putta, ale w praktyce nikt nie zwraca na te podzialy uwagi, szczegolnie, ze sa jeszcze amorki :)

    A bycia dzielem permanentnie odchudzonym zazdroszcze, mi sie po skonczeniu karmienia przypaletalo drobne 10kg extra, i wykazuje tendencje zwyzkowa, zamiast sie grzecznie pozegnac i isc precz.

  • Gość Elsa... napisał(a) z *.bb.online.no komentarz datowany na 2012/02/21 11:43:17:

    No właśnie tak mi coś świtało w głowie, że z tymi "maluchami"....to nie tak prosto....;-).....dziękuje za przypomnienie....:-))...
    Ja chyba nie taka permanentnie odchudzona....jakieś 17 lat wspinaczki, treningów robi swoje....ja mam trochę masy mięśniowej i mało tłuszczyku ......w ciąży się nie wspinałam...nie dałam rady (wymioty od początku do końca i zapalenie żołądka i przełyku) ale 3 miesiące po wróciłam do treningów....teraz kończę karmić ale treningi mam 4 razy w tygodniu....to raczej nie przytyje...:-).....no ale ja bez ćwiczeń popadam w depresję....:-(....za to żadnych diet nigdy nie stosowałam.....no może poza tym, że jestem pescowegetarianką....od...20 lat?.....już nie pamiętam.....:-0
    Dla mnie najważniejsze żeby być zdrowym (a tu chudość ani otyłość temu nie służy) i czuć się dobrze z samym sobą....:-)

  • joannea napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/21 14:42:51:

    zdrowa sylwetka - otoz to, otoz to! depresja bez cwiczen jak najbardziej. Ja sie wogole robie inna, jak te 2x na tydzien dam sobie wycisk.
    Tez mam aktywna historie (no, nie az tak, jak Ty, ale jednak), cwiczylam intensywnie do 6tego miesiaca ciazy, a pozniej do rozwiazania joge i gimnastyki dla slonikow. Ale po ciazy zupelnie nic - mialam duze problemy ze zdrowiem, a pozniej wrocilam do pracy.
    I sie glupia zastanawialam, dlaczego tak tyje... Ehh. Chcialabym bardzo wrocic do cwiczen, ale, jak juz nie jestem w pracy, chce tez spedzac czas z mlodym...

  • Gość Elsa... napisał(a) z *.bb.online.no komentarz datowany na 2012/02/22 09:36:03:

    O tak...z dzieckiem i pracą nie za wiele czasu pozostaje....:-(...a przecież trzeba jeszcze znaleźć czas na odpoczynek!....
    Ja wspinam się zupełnie rekreacyjnie....tyle, że ten sport ma to do siebie...że nawet tak go uprawiając trzeba trochę trenować...(łatwe drogi są strasznie "obrośnięte trawą"...a ja tego nie lubię..;-))...trauma po pierwszej drodze w życiu...."Przez trawki" prowadzonej po deszczu....:-p...
    Z czasem syn będzie na tyle duży...że i czasu będzie więcej...ale w sumie magia życia to zmiany....więc może coś innego będzie równie dobre w miejsce ćwiczeń?....:-)).....

  • Gość Kasia napisał(a) z *.dynamic.chello.pl komentarz datowany na 2012/02/22 12:39:12:

    kochana, humor piszę się przez samo "h" ;-) pozdrawiam :)

  • joannea napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/22 13:13:16:

    O Boziu, Kasiu, dzieki! im dluzej mieszkam za granica, tym bardziej kolorowa sie robi moja ortografia...

  • joannea napisał(a) komentarz datowany na 2012/02/22 14:58:07:

    Elsa, z Twoich slow wynika, ze ten rekreacyny sport to jednak calkiem powazna sprawa :)
    A junior faktycznie dorosnie, i wtedy zatargam (pewnie juz) 100 kg do najblizszej silowni. Tak sobie tlumacze :) ALe z drugiej strony, maluchy sa taaaakie slodkie, ze nie chce przyspieszac czasu - toz to na razie chodzaca radosc jest :)

  • Gość Elsa... napisał(a) z *.bb.online.no komentarz datowany na 2012/02/24 12:01:25:

    Taaa chodząca radość....;-).....moja córka...to ma przydomek Pan Gad....:-p....:-)))......Więcej niż 6.2 nie poprowadziłam....to oznacza, że to sport rekreacyjny....:-)))
    U mnie ze sportem wyjątkowo łatwo z domu na nartach można wyjeżdżać...:-0

  • Gość Erato napisał(a) z *.internetdsl.tpnet.pl komentarz datowany na 2012/03/20 13:47:56:

    Żeby ta Wenus z morskiej pianki przystawała do aktualnych kanonów, to poza zmniejszeniem tyłka należałoby jeszcze powiększyć jej biust oraz usta :-)
    A że to poprawia humor - no cóż, właśnie niedawno trafiłam w internecie na galerię zdjęć, na których bezlitośnie uchwycono roztomaite gwiazdy a to z cellulitem, a to z wałeczkami tłuszczu, a to z pryszczami :-) Czysta rozkosz :-)

Dodaj komentarz

Wyszukiwarka

Kanał informacyjny

Książka skarg i zażaleń: proznosc@gmail.com